Strony
▼
6.11.2012
Mo Yan "Obfite piersi, pełne biodra"
Książka od razu wciąga intensywną akcją i mnóstwem ciekawych odniesień do chińskich realiów.
Na początek przenosimy się do świata, w którym kobiety są tak nieważne, że kiedy rodzi kobieta i oślica, wszyscy zajmują się oślicą. Kobiecie tylko powtarzają, żeby urodziła wreszcie chłopca. Imiona wszystkich jej córek znaczą: Nadchodzący młodszy brat, Przywoływany młodszy brat, Wzywany młodszy brat, Wytęskniony młodszy brat, Spodziewany młodszy brat, Upragniony młodszy brat i Wybłagany młodszy brat.
To dopiero daje do myślenia, jak nieprawdopodobnie zafiksowani na płci potrafią być Chińczycy. Jak sobie teraz wyobrazimy, że to w tym kraju wprowadzono politykę jednego dziecka...
Całość zaczyna się jak u Hitchcoka, ponieważ poród odbywa się w czasie szturmu "japońskich diabłów", co paradoksalnie okaże się jedyną nadzieją.
Ciąg dalszy na moim blogu.

Jak nie byłam pozytywnie nastawiona do nowego noblisty to Twoją opinią zostałam zachęcona do sięgnięcia kiedyś po jego przynajmniej tę książkę.)
OdpowiedzUsuńweszłam na blog i przeczytałam całą recenzję- z miłą chęcią na pewno sięgnę po tę pozycję, a póki co zapraszam na 2bloggirls.pl- czasami też piszemy recenzję książek i nawet ostatnio pojawiła się jedna
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że cała książka jest tak ciekawa, jak ta recenzja :)
OdpowiedzUsuń