
Jedyne co mogę wyrazić po przeczytaniu tej książki to ogromny zawód, a jedyne co jest godne zapamiętania z jej 345 stron to zdanie na końcu książki „ Jesteśmy ślepcami, którzy widzą. Ślepcami, którzy patrzą i nie widzą”. No dobrze to dwa zdania, ale dwa zdania jak na powieść noblisty to chyba mało?! Czytając tę historię miasta, którego wszyscy mieszkańcy powoli, jeden po drugim ślepną miałam wrażenie, że czytam pospolite czytadło, tak pospolite, że nie powinno wyjść ono spod pióra noblisty.
Choć książka zaczęła się ciekawie, wciągnęła mnie do tego stopnia, że żal było mi ją odłożyć do rana – ludzie tracący wzrok w tajemniczy sposób, do tego wszystkiego „widzący” wszystko „zalane mlekiem” – nietypowe – to docierając do jej połowy z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, kiedy będę mogła ujrzeć jej koniec. Miałam wrażenie, że sama zaczynam widzieć jakby przez mgłę, że czytam nie tą książkę, którą zaczęłam.
Choć książka zaczęła się ciekawie, wciągnęła mnie do tego stopnia, że żal było mi ją odłożyć do rana – ludzie tracący wzrok w tajemniczy sposób, do tego wszystkiego „widzący” wszystko „zalane mlekiem” – nietypowe – to docierając do jej połowy z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, kiedy będę mogła ujrzeć jej koniec. Miałam wrażenie, że sama zaczynam widzieć jakby przez mgłę, że czytam nie tą książkę, którą zaczęłam.
Tez jakos nie moglam przebrnac i stanelam po kilkudziesieciu stronach ;)
OdpowiedzUsuńJak zachwyca, kiedy nie zachwyca (mnie) ...
bluejanet ciesze się, że podzielasz moje zdanie
OdpowiedzUsuńNie czytałam, obejrzałam film. Okładka książki jest zresztą plakatem filmowym... No i uczucia miotają mną straszne! Czy mam przeczytać? W końcu - jakby nie było - jest to książka w pewnym sensie postapokaliptyczna, ja lubię takie i wręcz kolekcjonuję, ale...
OdpowiedzUsuńNienawidzę bierności i głupoty! Jedyna kobieta, która widzi, nie robi NIC z podkreśleniem na NIC.
Nie wiem czy w książce również była na tyle słaba duchem, że się oddała wraz z innymi pensjonariuszkami, nie zrobiła nic i brawa dla tej, która mając dość upokorzenia wolała zginąć niszcząc wrogów niż pozwalać na poniewieranie sobą.
Dzięki również za podzielenie zdania! Mam te same odczucia - bierność wręcz denerwująca!!! myślę, że wolałabym obejrzeć film :-)
OdpowiedzUsuńJestem zaskoczona waszymi odczuciam wobec bierności widzącej, ja zupełnie inaczej to odebrałam.
OdpowiedzUsuńAnno jak już Tobie pisałam, każdy "widzi" inaczej i całe szczęście, inaczej by było nudno! A mi podoba się też Twój punkt widzenia :-)
OdpowiedzUsuńMoni jasne,ja się tylko zdziwiłam:)
OdpowiedzUsuńMnie się mimo wszystko chyba jednak podobała. Na tyle, że chętnie sięgnę po jakąś inną książkę Saramago.
OdpowiedzUsuńAnna :-)
OdpowiedzUsuńManiaczytania - nie zraziłam się do Saramago, też przeczytam inne jego książki :-)