S.
Lagerlof wzięła na warsztat nietypowy temat - tacierzyństwo. Wątek,
który w dzisiejszych czasach byłby czymś normalnym lub też czymś
pożądanym, sto lat temu musiał wywołać skrajne emocje.Być może dlatego
właśnie autorka wybrała tak specyficzny sposób opisu historii Jana
Andersona i jego córki Klary Finy Gulleborgi. Za chwilę postaram się
wyjaśnić dokładniej, o co mi chodzi, choć nie jestem pewna, czy będę
potrafiła w pełni oddać to, co kłębi mi się w głowie.
Ciąg dalszy tutaj! Zapraszam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz