Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje - Buck. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje - Buck. Pokaż wszystkie posty

15.07.2013

Pałac kobiet Pearl. S. Buck

Chiny w literaturze to dla mnie obszar terra incognita. Jeśli nawet czytałam cokolwiek na ten temat to zatarło się w mojej pamięci skutecznie.
Z tego punktu widzenia Pałac kobiet to możliwość poznania pewnego wycinka kultury, mentalności, sposobu myślenia osób z innego kręgu kulturowego, innego, a co za tym idzie, ciekawego w swej odmienności. Postępowanie bohaterów czasami zadziwia, czasami śmieszy, czasami razi, a zawsze zastanawia i intryguje. Nie chciałabym pisać o samej fabule, bowiem niemal każda recenzja ją zawiera, a jak zauważyło już wielu fabuła nie jest w tej powieści najistotniejsza. Akcja toczy się w pałacu pewnej wielopokoleniowej, zamożnej chińskiej rodziny w latach trzydziestych zeszłego wieku. Ale, tak jak fabuła, tak i aspekt historyczny jest tutaj kwestią drugorzędną. Bo najważniejsze toczy się w umysłach kobiet, a świat zewnętrzny jest tylko otoczką, która stanowi impuls do przemyśleń, rozważań, zastanowienia nad rolą kobiety, mężczyzny, człowieka w kontekście przemijania, trwania, zmian, życia i śmierci, czy wreszcie sensu istnienia.

Główna bohaterka – pani Wu, to kobieta, która przekracza smugę cienia. Symboliczne czterdzieste urodziny są dla niej linią graniczną, która wyznaczać ma kres jej kobiecości i początek jej bytu, jako człowieka. Inteligentna, wykształcona kobieta, która całe dotychczasowe życie poświęciła byciu żoną i matką, synową i panią domu, teściową i babką zamierza usunąć się w cień (znajduje nawet dla męża - Pana Domu następczynię) i poświęcić czas sobie i swoim potrzebom. Powoli odkrywamy, iż ta perfekcyjna Pani Pałacu - głowa rodziny, która niczym szyja kręci tułowiem całego organizmu rodziny nie jest wcale tak zimna, dumna i perfekcyjna, za jaką uchodziła latami, a staje się w swej niedoskonałości, wątpliwościach i poszukiwaniach osobą bardziej ludzką. Pałac kobiet to studium kobiety a nawet studium kobiet, które znalazły się w przełomowym momencie swojej egzystencji i którym przestaje wystarczać kroczenie wytyczonymi tradycją i zwyczajem ścieżkami. Ta burza myśli, czasami nieskładnych, chaotycznych, dziwacznych, mądrości starych, jak świat, które bohaterkom zdają się objawiać jak grom z jasnego nieba zajmuje sporo miejsca w powieści. Nie oznacza to jednak, że lektura jest nużąca. Może jedynie momentami nieco śmieszą konkluzje przemyśleń bohaterek (autorki?) na temat roli kobiety i mężczyzny w świecie, ale całkiem możliwe, że dla człowieka cywilizacji wschodu brzmią one inaczej niż dla europejczyka.
Dla mnie największą wartością książki była specyfika kultury wschodu i jej zderzenie z zachodnią mentalnością (w tym własną); to wielopokoleniowe trwanie w bliskości, ta wierność tradycji, a jednocześnie dążenie do przemian, ale przemian w pewnych nieprzekraczalnych granicach. Nie zostałam może zachwycona (jak wiele czytelniczek) prozą noblistki, ale zaciekawiona na pewno, a to już duży sukces w przypadku osoby tak hermetycznie zamkniętej w kulturze zachodu.
Moja ocena 4,5/6

25.05.2013

"Synowie" Pearl S. Buck


„Synowie” Pearl S. Buck jest drugim tomem trylogii „Ziemski dom” traktującym o losach trzech synów Wang Lunga, którego życie poznajemy w części pierwszej.  Wang Lung, który tak ukochał ziemię, zakupił jej takie mnóstwo, że jego synowie mogli uważać się za bogaczy. Miał on ogromną nadzieję, że synowie nie tylko nie pozbędą się żadnego poletka, ale będą dbać o  stworzoną przez niego potęgę i umocnią znaczenie rodziny. Jak to często bywa, marzenia Wang Lunga zupełnie nie pokrywały się z zamierzeniami jego synów, którzy już przy jego łożu śmierci układali plany, jakby się tej ziemi pozbyć, najlepiej z największym zyskiem. Wang Starszy był mężczyzną słabego ducha, dbającym jedynie o luksusy i przyjemności ciała, nie miał ochoty zostać ziemianinem, ponieważ nie chciał zmieniać swojego mieszczańskiego stylu życia. Wang Drugi chciał swoje życie poświecić sprzedaży ziarna i pomnażaniu w handlu pieniędzy. Natomiast najmłodszy, Wang Tygrys, który zapałał uczuciem do najmłodszej konkubiny swego ojca i uciekł z domu, nie zamierzał wiązać swego życia z miejscem, w którym się urodził i z ziemią, której nienawidził, tylko z wojskiem. I to właśnie o Wangu Tygrysie opowiada lwia część tej książki, o jego dążeniu do władzy i jej umacnianiu. Bardzo ładnie są scharakteryzowane sylwetki trzech braci, ze szczególnym wskazaniem na najmłodszego, którzy różnią się tak bardzo od siebie, że aż trudno uwierzyć, że mają tych samych rodziców.

Druga część trylogii podobała mi się mniej, zabrakło mi tutaj tego kolorytu Chin, który tak wspaniale Pearl Buck uchwyciła w części pierwszej. Warstwa obyczajowa jest znacznie uboższa. Tym razem autorka ukazuje nam życie prostych ludzi, którzy gnębieni są przez bandy rozbójników i często także przez samo wojsko, zabiera nas też na salę sądową i ukazuje niesprawiedliwość, która najczęściej dotyka najbiedniejszych. Kontrastuje te obrazy z życiem bogatych mieszczan, generałów i sędziego. Cenię ją za to, że zaglądała do brudnych zaułków i starała się przedstawić życie w ówczesnych Chinach z wielu stron, że opisywała losy tych, którzy nigdy nie mieli prawa głosu i nikomu wcześniej nawet nie przyszło do głowy, aby zająć się takim tematem.
Jednakże najdokładniej opisane sprawy wojskowe na tle rewolucyjnych zmian, jakie zachodziły w Chinach, nie interesowały mnie zwyczajnie aż tak bardzo.

Mimo tego, że byłam nieco rozczarowana samą historią, drugi tom trylogii czytało mi się całkiem dobrze, a to zasługa lekkiego pióra Pearl Buck i niezbyt skomplikowanej treści z wyraźnym przesłaniem, aby nie przenosić swoich marzeń i ambicji na dziecko, bez względu na czasy, w jakich się żyje.

6.05.2013

"Cesarzowa" Pearl S. Buck



Buck poświęciła swoją powieść życiu cesarzowej Tz'u Si. Kobiecie niezwykle inteligentnej, silnej i rządnej władzy. Książka Buck to jednak nie biografia lecz dogłębny rys psychologiczny tytułowej bohaterki. Niejako przy okazji czytelnik poznaje historię Chin z okresu jej panowania - to okres gdy Europejczycy zaczynają się interesować tym krajem, próbują walczyć o prawo handlu i osiedlania się. Również sytuacja wewnętrzna w Chinach nie jest najlepsza - w różnych zakątkach kraju wybuchają powstania, zachwiana jest także stabilność pochodzącej z Mandżurii dynastii panującej.

Opisując dzieje Tz'u Si Buck porusza całą gamę tematów. Jednym z nich jest kwestia tradycji - cesarzowa ceni ją ponad wszystko. Wszelakie obce wpływy odbiera jako zagrożenie kraju, jej zdaniem siła Chin leży w zachowaniu jednorodności i zamknięciu na emigrantów. Do końca swoich dni Cesarzowa nie potrafi pogodzić się z faktem, że jej kraj zamieszkują Europejczycy, którzy wywierają wpływ na jej poddanych, stawiają warunki i, w jej oczach, niszczą chińskie dziedzictwo.

Kluczowym tematem powieści jest jednak władza - władza zaborcza i dumna. Cesarzowa gotowa jest dla władzy zrobić wszystko. Szczerość jej miłości do syna blaknie, gdy chodzi o chiński tron. To pytanie przewija się przez całą powieść, a konkluzja jaka pozostaje nie przedstawia cesarzowej w pozytywnych świetle. To kobieta niezdolna do miłości, mimo że sama o głębi swego uczucia jest przekonana. Ale niezależnie czy chodzi tu o kuzyna, którego traktuje jako miłość swego życia czy o syna jej uczucie odchodzi na drugi plan, gdy zagrożone jest posiadanie tronu. Chiński tron oznacza władzę absolutną, dumę i niemal boski status. To gra warta świeczki, zwłaszcza dla osoby tak dumnej, łasej na pochwały i inteligentnej jak  Tz'u Si. Cena jaką płaci za władzę jest jednak ogromna - samotność towarzyszy jej przez całe życie, a świadomość, że nawet zainteresowanie rodziny nie jest bezinteresowne jest bolesna. Buck świetnie ukazuje rozterki tej kobiety - jej miotanie się między uczuciem i genialnym umysłem, który wszelkie słabości każe odsunąć i  konsekwentnie dążyć do celu. Cesarzową mogę podziwiać ale nie zrozumiem motywów jej postępowania. Ogranicza mnie z pewnością moja mentalność, bardzo odległa od chińskiej oraz serce matki, dla której dziecko zawasze będzie stało na pierwszym miejscu.

Pearl S. Buck zadbała o każdy szczegół powieści - niezwykle dokładnie przedstawia wygląd oraz życie w Zakazanym Mieście, dba o charakterystykę wszystkich postaci, celnie analizuje ich motywy postępowania. Cesarzowa swoją objętością i wszechstronnością zakrawa na epos o ówczesnych Chinach, a równocześnie wymaga zaangażowania czytelnika. Przyznam że mnie momentami ogarniało znużenie, które jednak przyspisuję też przesytowi prozą Buck. Przeczytałam kilka jej książek i mam wrażenie, że mimo że każda z nich traktuje o innej postaci czy okresie, wszystkie obracają się w tym samym mikrokosmosie. I nie mam na myśli tu tylko miejsca akcji ale styl pisania i postrzeganie świata przez autorkę, które bezsprzecznie ma ogromny wpływ na jej prozę.

14.03.2013

"Łaskawa ziemia" Pearl S. Buck


Pearl S. Buck jest Noblistką po której książki sięgam najchętniej. Wiem, że w swoich licznych powieściach zabierze mnie do egzotycznych krajów i będzie pokazywać świat, jaki nikt wcześniej nie odmalował na stronach książki. Bedzie zaglądać w biedne zaułki, do pałaców kurtyzan i pod chłopskie strzechy, aby pisać o rzeczywistości, o jakiej nie mieliśmy pojęcia. Jej dorobek literacki wzbudza u mnie wielki szacunek i respekt. Nie tylko napisała kilkadziesiąt wspaniałych powieści, ale także zdobyła jako pierwsza Amerykanka Nagrodę Nobla i Nagrodę Pulitzera. Wiele lat temu przeczytałam jej „Pałac kobiet”, który mnie zachwycił, czytałam go zresztą jeszcze parę razy, później jeszcze kilka innych jej książek, ale nie sięgnęłam do tej pory po chyba jej najsłynniejsze dzieło – trylogię „Ziemski dom”, która przyniosła jej międzynarodowy sukces zaraz po wydaniu. Zresztą i teraz, jeśli tylko pojawia się jej wznowienie – zostaje rozchwytana przez czytelników.
„Ziemski dom. Trylogię o Chinach” zbierałam w pocie czoła, akurat było to w czasie, kiedy nakład pierwszego tomu został wyczerpany i długo musiałam na niego czekać. Kiedy wreszcie mi się udało – westchnęłam z satysfakcją i ustawiłam całość na półce. Żal było mi ją zacząć czytać. Wiem, jestem dziwna, ale nie mogę pohamować się przed „oszczędzaniem” tych książek, które spodziewam się, że przyniosą mi prawdziwą literacką ucztę. Zawsze zachowuję je na potem, na gorszy czytelniczo czas, kiedy będę złakniona w pełni satysfakcjonującej mnie powieści. Czy moje przeczucia co do tej trylogii były słuszne? Mogę szczerze odpowiedzieć, że tak.

„Łaskawa ziemi” to pierwszy tom trylogii. Głównym bohaterem jest Wang Lung, ubogi chłop, który mieszka razem ze starym ojcem w glinianej chacie gdzieś na północy Chin. Prowincja ta ma niewielki kontakt ze światem zewnętrznym, dlatego zmiany tutaj następują powoli, a przywiązanie do kultywowanych tradycji oraz szczególnie posiadanej ziemi jest silne. Ziemia ta karmi, ubiera, ogrzewa, a czasami skazuje na klęskę i głód. Jednak kochana i pielęgnowana odwdzięcza się wspaniałymi plonami i niesie bogactwo, jeśli tylko natura jest łaskawa i ześle odpowiednią pogodę. Wang Lung jest w wieku odpowiednim do ożenku, ale stać go jedynie na wykup niewolnicy z domu bogatego pana Hwanga. O-lan nie jest piękną kobietą, nie ma niczego, co wzruszało serce mężczyzny w tamtych czasach, a więc jej stopy nigdy nie były wiązane, jest wysoka, twarz ma płaską, a cerę ciemną. Mimo tego staje się wspaniałą towarzyszką życia, milczącą, ale zawsze stojącą przy boku swego męża, wierzącą w siłę ziemi, często lub prawie zawsze – niedoceniana, ganiona, ale starająca się sprostać wszystkim wymaganiom.

Pokazanie tego świata z punktu widzenia mężczyzny, jest bardzo ciekawym zabiegiem. Ukazuje mentalne różnice pomiędzy wschodem i zachodem, wyjaśnia odmienność w podejściu do małżeństwa, kobiet, rodziny, honoru.

„Łaskawa ziemia” to książka, którą czyta się wolno, narracja jest spokojna i łagodna, ale niezwykle barwna. Świetnie są oddane kolory, smaki i zapachy, codzienność ludzi mieszkających w chińskiej wsi, tak nam obcą i nieznaną. Przybliżone zostają tradycje i obyczaje, ówczesne wierzenia. Tak jak Wang Lung wspina się po drabinie społecznej, tak i my zaglądamy do ubogiej chaty, szałasu w slumsach i bogatego domu z mnóstwem wewnętrznych dziedzińców. Obserwujemy rośnięcie w potęgę rodziny Wung, ale także jej słabe ogniwa. Akcja powieści zawiera tylko echa historii i ówczesnej polityki, wszak zwykły wieśniak, analfabeta nie ma o niej pojęcia, dla niego ważne jest tylko tu i teraz, ewentualnie przyszłość najbliższych. To co się dzieje poza jego światem, poza ziemią, jest dla niego nie do pojęcia i wywołuje jedynie zdziwienie, konsternację i nikłe zainteresowanie.

Fascynujący jest świat, który odmalowała Pearl S. Buck w swojej książce. Mimo tylu lat pierwszej edycji wciąż ciekawi i porywa. Z miłą chęcią zagłębiam się więc w tom drugi pod tytułem „Synowie”.



________________

Notka pochodzi z Myśli Czytelnika.


17.09.2012

"Pałac kobiet" Pearl S. Buck




Jeśli macie ochotę na powieść o silnych, świadomych kobietach, sięgnijcie po Pałac kobiet noblistki Pearl S. Buck.
Pani Wu kończy czterdzieści lat i postanawia zmienić swoją dotychczasową rolę. Uważa, że spełniła już swoje zadanie jako matka, żona oraz głowa domu Wu. Teraz pragnie usunąć się w cień, poświęcić swój czas księgom i samodoskonaleniu. By jednak umilić życie mężowi, wyszukuje dla niego młodą konkubinę, zdolną do rodzenia dzieci. Jej decyzja szokuje wszystkich mieszkańców domu i nikt nie spodziewa się jaki będzie miała wpływ na dalsze życie.

Niezwykle inteligentna, bystra, posiadająca, mimo życia w izolacji, szeroki horyzont, pani Wu błędnie oszacowała potrzeby męża oraz wybranej Drugiej Pani. Swój błąd zrozumie jednak dopiero po tym, gdy pozna obcego księdza Andre. Początkowo zatrudnia go jako nauczyciela angielskiego dla swojego trzeciego syna Fengmo. To pierwszy obcokrajowiec, który przekroczył progi niezwykle tradycyjnego domu państwa Wu. Ksiądz, a przede wszystkim jego słowa, zaczynają interesować pani Wu do tego stopnia, iż po opuszczenia domostwa przez syna, sama kontynuuje lekcje. Tych dwoje prowadzi rozmowy filozoficzno-teologiczne, które są przyczynkiem do rozważań o roli kobiety i mężczyzny, o roli religii, a także o tradycji. Zdumiewający jest rozwój mentalny pani Wu, jej stopniowe dopuszczanie nowości i akceptowanie jej u synów czy synowych.

Pearl S. Buck napisała Pałac kobiet w latach czterdziestych, zaskakuje jednak aktualność jej spostrzeżeń oraz świeżość języka. Powieść czyta się sprawnie, przyjemnie można by powiedzieć. Szczególnie interesowała mnie kwestia stopniowego ustępowania tradycji, na rzecz nowoczesnych, rewolucyjnych poglądów. Zdumiewającym jest jak surowym zasadom podlegało życie chińskiej arystokracji jeszcze w wieku dwudziestym.

Napisałam, że książka Buck ma za bohaterki silne kobiety. Niewątpliwie dominuje w niej pani Wu, jednak autorka ukazuje kobiecą niezależność i siłę na różne sposoby. Mężczyźni zsuwani są na drugi plan, może tylko poza ojcem Andre. Obok pani Wu poznajemy jednak szereg innych kobiet - jej synowe: od tradycyjnej Meng, poprzez upartą Rulan i niepokorną Linyi; jej przyjaciółkę pani Kang: matronę, kochającą dzieci i gwarny dom oraz zagubioną Druga Panią. Domostwo Wu zaludniają w końcu małe kobietki - sieroty przygarniane przez ojca Andre. Taka ilość żeńskich bohaterek, to świetna możliwość ukazania wielu aspektów kobiecości. Z ciekawością odkrywałam ich postawy, adaptację do tradycji i zasad panujących w domostwie.

Pałac kobiet to okazja do odkrywania Chin - bez pośpiechu, w wytwornym towarzystwie.

9.08.2012

Ta trzcina żyje - Pearl S. Buck

Pearl S. Buck należy do moich ulubionych literackich noblistów. Choć kulturami wschodu nigdy specjalnie się nie interesowałam, dzięki tej amerykańskiej pisarce poznaje je z pasją. Jej autorstwa czytałam książkę o Chinach, Japonii i jej relacji z Ameryką, teraz przyszła na Koreę. Całą recenzję można przeczytać na blogu.

17.04.2012

"Cesarzowa" Pearl S. Buck

W prozie Buck jest coś niepokojącego, bo nie mogę przejść wokół jej książek pozbawiona emocji. Przeważnie bywały to emocje wysoce pozytywne okraszone takimi pochwałami, że nie jeden sięgał by sam się przekonać. Tym razem książka pozostawia we mnie tak ambiwalentne uczucia, że nawet po kilku dniach od przeczytania nadal nie jestem wstanie oprzeć się uczuciu, że wysiłek, jaki włożyłam, aby przebrnąć do końca, spotęgował tylko mój zachwyt.

"Cesarzowa" to fabularyzowana biografia cesarzowej Cixi, która w latach 1862-1908 była ostatnią władczynią z dynastii mandżurskiej Qing. Dzięki uporowi, mądrości i ambicji z mało znaczącej konkubiny stała się Cesarzową Matką, później Cesarzową Wdową i regentką w czasie, kiedy jej syn nie mógł zasiąść na tronie. Spryt doprowadził ją do absolutnej władzy wielomilionowego narodu. Nastają jednak czasy trudne, bowiem do Chin napływają rzesze europejczyków głodnych niezbadanych chińskich ziem.

Po resztę recenzji zapraszam na mojego bloga - Wykredowana.

31.01.2012

"Matka" Pearl Buck

Nie mogę odżałować, że dopiero teraz zetknęłam się z twórczością Pearl Buck. Oczarowała mnie jej książka o Chince porzuconej przez męża, borykającej się z losem i z wychowaniem trójki dzieci.

Gdzieś na chińskiej prowincji stała maleńka chatka, w której mieszkało młode małżeństwo. W chatce tej i dzieci, i dorośli spali w tym samym łóżku, mało tego, do łóżka przywiązany był bawół, pod spodem chowały się kury... Posiłki składały się z ryżu dla wszystkich i kapusty tylko dla mężczyzny. Pomimo tych okropnych warunków kobieta czuła się szczęśliwa... aż do czasu, gdy jej przystojny mąż odszedł.

Wieśniaczka nie ujawniła sąsiadom informacji, że została opuszczona. Ale w praktyce była samotną matką. 

Dalszy ciąg recenzji TUTAJ.

25.12.2011

Pearl S. Buck - Pałac kobiet

Wydawnictwo: MUZA, 2011
Pierwsze wydanie: The Pavilion of Women, 1946
Stron: 400
Tłumacz: Adam Chmielewski

Literacka Nagroda Nobla 1938

Ocena: 5-5,5/6

Długo wzbraniałam się przed tą książką, ponieważ Cesarzowa mnie trochę zmęczyła, a styl Buck nieco rozczarował. Obawiałam się, że Pałac kobiet będzie powtórką z rozrywki. Jakiś czas temu natknęłam się jednak na bardzo pozytywną recenzję tej książki i doszłam do wniosku, że nie ma co zwlekać, może jednak warto. I okazało się to prawdą. Okazuje się, że Buck z lat 40. potrafiła napisać coś bardzo dobrego, to jej późniejsza twórczość do mnie nie do końca trafiła.

Pewne wątki tej książki zdają się być charakterystyczne dla stylu autorki. Na pierwszy plan wysunięte są kobiety, ich siła, jakiś boski pierwiastek w nich ukryty. Poza tym rodzina, specyfika chińskiej kultury i jej zderzenie z zachodnia mentalnością. Czytelnik ma okazję zobaczyć to wszystko oczami pani Wu, którą poznaje w dniu jej 40-tych urodzin. Ta wielka dama długo czekała na tę chwilę, gdy wreszcie będzie mogła zmienić swoje życie, gdy będzie mogła być sobą. Inna kwestia jest to, gdzie ją to zaprowadzi.
Cd. u mnie --> Mikropolis

9.11.2011

"Pałac kobiet" Pearl S. Buck

Niezwykłe stadium ludzkiej ambiwalentności w postaci jednej kobiety pragnącej zmienić własne życie. Niespokojna i dążąca do wolności dusza umieszczona w wyciszonym i niegwałtownym ciele. Burza zmian myśli i sposóbu postrzegania świata połączona ze spokojem działań i decyzji to precyzyjny kunszt literacki autorki, który zawładną mną do reszty.

Nic nie wskazywało na to, że w dniu ukończenia czterdziestu lat pani Wu diametralnie zmieni swoje życie. Nie chcąc już dłużej rodzić dzieci kobieta proponuje mężowi konkubinę. W domu Wu to początek zmian i tradycyjnego myślenia. Idą czasy zmian i rewolucji. Przede wszystkim rewolucji w życiu jednostek.

Reszta recenzji tutaj. Zapraszam.

3.09.2011

Pearl S. Buck - Cesarzowa


Wydawnictwo: MUZA, 2011
Pierwsze wydanie: Imperial Woman, 1956
Stron: 495
Tłumacz: Krzysztof Schreyer

Ocena: 4/6

Literacka Nagroda Nobla 1938

O Pearl Buck mówiło się, że tak naprawdę nie zasłużyła na tę nagrodę, że jej twórczość nie jest aż na tak wysokim poziomie, jakiego spodziewamy się po noblistach. Niestety, muszę się z tym zgodzić. Tak to jest, kiedy o przyznaniu nagrody decydują względy polityczne (tu miało to oznaczać solidarność z Chinami najechanymi wtedy przez Japonię) lub jakiekolwiek inne niż sama wartość literacka. Nie chciałabym przegiąć w drugą stronę. To jest porządna proza, powieść historyczna, która, jestem pewna, ma szansę spodobać się zwłaszcza kobietom i fan(k)om kobiecej literatury.

cd. u mnie --> Mikropolis

19.01.2011

"Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu" Buck Pearl S.

wydawnictwo: Muza
język oryginału: angielski
stron: 176
ocena ogólna: 5,5/6
ocena wciągnięcia: 6/6

Jedyne czego żałuję po czytaniu tej książki, że nie była ona moją własną. Tak cudownych powieści nie powinno się czytać, kiedy samemu się ich nie posiada.

Sytuacja dzieje się w Chinach. Państwo środka ma nie o tyle nad wyraz, ale nawet wygórowane pojęcie o tradycyjnym zachowaniu chińczyków. Ściśle obowiązujące reguły dobrego wychowania obejmują naród od wczesnych lat, a szlachetnie urodzeni nawet nie śmią się temu sprzeciwiać. Nauki z Zachodu są dla nich nie do przyjęcia, stronią od nich a w kwestii pomocy medycznej mają bardzo religijną metodę. Wierzą oni głęboko w bogów, których trzeba udobruchać i odprawić potrzebne rytuały by zapewnić ich przychylność. Wierzą też w duszę. Nie jest zbyt odbiegające od europejskich standardów, ale jednak jest bardziej interesujące.

Historie opisuje tutaj Chinka, Kwei-Lan, która opowie nam historię swojego życia w tak mało znanym okresie tego państwa, a także historię zmian w jej życiu pod wpływem męża, ciągnącego do nauk Zachodu.

Moja niewiedza w tym zakresie bardzo mnie rozczarowała, a przecież Chiny to tak intrygujące państwo. Chociaż kraj to tor poboczny warto jednak przyjrzeć się i jemu. Ważniejszym elementem są relacje międzyludzkie tak tutaj charakterystyczne. Kontakt rodzic-dziecko jest tutaj znikomy.

Najbardziej zaintrygowała mnie matka Kwei-Lan, która dla "dobrej twarzy" nakazuje córce czy synowi rzeczy, który nie są w ich interesie. Córce od początku wpoiła do głowy "odpowiednie" zachowanie. Kwei jest więc uległa, milczy, kiedy mówi do niej mężczyzna, nie sprzecza się, nie wnosi swojego zdania, a męża uważa za pana. Zaś jej brat przeciwstawił się tym regułom i pojechał do Ameryki. Od tego czasu matka notorycznie karze mu wracać i poślubić córkę pewnego rodowitego chińczyka. Zupełnie jak siostra, brat ma się podporządkować obyczajom i nie przynosić wstydu. Szkoda tylko, że przez wzgląd na takie tradycje matka zaniedbała tak ważne relacje z dziećmi. Chociaż można zaobserwować jakąś troskę płynącą z jej czynów, nie daje ona żadnego wyboru swoim dzieciom. Nauczyła je podstawy chińskiej, ale zapomniała, że każdy ma swój bagaż, z którym wędruje przez swoje życie.

Inna ciekaw relacja to brat-siostra. W dzieciństwie idealna, jak papużki nierozłączki. Następnie tradycja zabrała Kwei brata do apartamentów ojca. Od tamtej pory niewiele z nim rozmawia i tym bardziej na początku nie może pojąć zachowania brata. Z biegiem czasu, dzięki nowoczesnemu mężowi, odkrywa głębsze intencje rodzeństwa i staje w jego obronie. Piękne chwile są te, kiedy oboje na nowo budują własne więzi na wspólnych potrzebach.

Na końcu, chociaż intrygująca, relacja ojciec-matka. Ojciec Kwei, również tradycjonalista, ma kilka nałożnic. Z każdą z nich ma swoje dzieci, każdą kiedyś obarczał uczuciem, teraz tylko daje ich mieszkanie, jedzenie i status nałożnicy. Intrygujące jest to, że matka z "dobrą twarzą" obojętnie do tego podchodziła. Przecież żadna kobieta nie zniesie takiego upokorzenia. Dzielenie się mężem z inną kobietą? Żałuję, że nie ma w tej powieści wieloosobowej narracji. Tak ciekawa postać matki powinna zostać oddana w inny sposób. Jej motywy zainteresują pewnie wielu czytelników.

W książce cudowny jest język, forma, opowieść. Chociaż mogłaby być lepiej snuta, nie narzekam, gdyż i tak mnie urzekła.  Wiele wątków jest tutaj poruszonych, a taką małą ma objętość.

Polecam każdemu, kto chciałby choć trochę przybliżyć sobie Chiny z okresu XX wieku. Każdemu, kto lubi odrobinę historii w pigułce. Tradycjonalistom, aby ujrzeli innych, podobnych do siebie. Wolno myślących, aby docenili nienarzuconą wolę. Gratka dla moli, ciekawa dla pobieżnych oglądaczy. Jednym słowem - warto.

Recenzja zamieszczona wcześniej na moim blogu - Wykredowana

8.12.2010

Cesarzowa - Pearl S. Buck


Powieść Cesarzowa napisana została w 1956 roku, czyli prawie dwadzieścia lat po otrzymaniu przez Pearl S. Buck nagrody Nobla. Bohaterka powieści jest postacią historyczną, żyła w latach 1835 - 1908 i w praktyce władała Chinami od 1861 roku aż do swej śmierci. Książka nie jest biografią cesarzowej, ale została mocno osadzona w realiach epoki i napisana z uwzględnieniem wydarzeń i faktów historycznych. Pearl S. Buck przedstawiła nam cesarzową tak, jak ją sobie wyobrażała, dała jej wymyślone przez siebie cechy, myśli, uczucia, ale można przypuszczać, że stworzyła obraz bliski rzeczywistemu, bo nie pisała przecież o sprawach jej obcych. Autorka wychowywała się bowiem w Chinach w czasie, gdy rządziła nimi jeszcze Tz'u Si i zapewne wiele słyszała o swojej bohaterce.
Po śmierci ojca piękna Orchidea zamieszkała wraz z matką i młodszym rodzeństwem w domu wuja. Mając perspektywę wyjścia za mąż za kuzyna wybiera inny los. Przyjmuje imię Jehonala, które jest jednocześnie nazwiskiem jej mandżurskiego rodu. Dokłada starań, aby zostać wybraną na jedną z konkubin cesarza i osiąga cel. Za pomocą intryg i spisków sięga coraz wyżej, co jest możliwe dzięki temu, że rodzi jedynego cesarskiego syna, następcę tronu.

30.04.2010

Czarno-białe tornado

Tytuł powieści Pearl S. Buck świetnie oddaje jej przekaz. Cóż bowiem sie dzieje, gdy dwa wiatry nadbiegające z przeciwnych stron zderzą się se sobą? Powstaje tornado. Ludzie giną, a dachy domów, które od wieków stały nieporuszone, urywają się z impetem odkrywając to, co przez tak długi czas było skrywane pod zazdrosnymi murami. O tym też jest powieść amerykańskiej Noblistki z 1938 roku (spędziła wiele lat życia w Chinach. Jej chińskie imię to Sai Zhenzhu).

Narratorką jest młoda Chinka, Kwei-lan, wychowywana przez całe życie według ścislych reguł tradycji chińskiej. Do czasu małżeństwa z mężczyzną, który został jej przeznaczony przez rodzinę jeszcze przed jej narodzinami, Kwei-lan żyje pod kloszem, nieświadoma tego, co istnieje poza murami jej domu. Jest uczona zasad zachowywania się wobec mężczyzn, a także starszych osób. Jej stopy boleśnie obwiązywane są bandażami po to, aby pewnego dnia mąż mógł zachwycić się jej malutkimi stopami. Kwei-lan pobiera naukę gry na tradycyjnych instrumentach, a także dane jej jest poznać smak poezji oraz sztuki. Od dziecka oddzielona jest, jak każda dziewczynka i kobieta, od świata mężczyzn, który toczy się w innej części domostwa. Kwei-lan wiedzie błogą, bezpieczną, na wpół-świadomą egzystencję. [...]


Pearl S. Buck, „Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu”, przeł. M. Jędrzejewska, MUZA SA, Warszawa 2007

Na ciąg dalszy zapraszam do BREDABLIKA

3.04.2010

"Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu" Pearl S. Buck


Zanim powstała Peonia, zanim powstały Trzy córki pani Liang, powstał Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu – debiutancka powieść Pearl S. Buck. Pisarka opublikowała ją w 1930 roku. Kiedy się ją czyta, z łatwością można dostrzec całe spektrum tematów, które pojawiają się w późniejszej twórczości autorki: konfrontację kultury Wschodu i Zachodu, zderzenie rzeczywistości podporządkowanej tradycji i rytuałom z mentalnością zachodniej cywilizacji, brak zrozumienia pomiędzy rodzicami a ich dziećmi. Lecz choć poruszona w książce tematyka jest miłośnikom Pearl S. Buck znana i bliska, sama powieść jest zaskakująca i taka… inna.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

31.03.2010

Ukryty kwiat - Pearl S. Buck


Tak całkiem niedawno zastanawiałam się, czy amerykańska noblistka, która wiele lat żyła w Chinach pisze inne powieści, niż te o Chinach. Ukryty kwiat jest tego właśnie przykładem. Nie jest to o Chinach, lecz o podobnej kulturze - Japonii. Tematyka nieco podobna do Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu, ponieważ dotyczy ona różnic kulturowych pomiędzy Japonią a Ameryką.
Różnice te komplikują związek Josui i Allena Kennedy'ego. Jej rodzice, choć nie są już takimi tradycjonalistami jak przodkowie, i żyli wiele lat w Ameryce, nie popierają tego związku. Podobnie rodzice Allena nie chcą zaakceptować Japonki w swoim domu, gdyż jest to nawet wbrew prawu w ich stanie. Czy mimo tego ich związek i miłość przetrwa?
Pod pewnymi względami kolejne książki Buck mnie rozczarowują, ponieważ brakuje mnie tych wyjątkowych przeżyć jakie miałam podczas lektury Peonii. Nie mniej jednak wciąż wiem za co tak wielbię twórczość Buck. Za nieprzewidywalne i zaskakujące zakończenia i akcje, które nie toczą się zwyczajnymi schematami. Nie wszystko skończy się tak jak się zapowiada.
Zastanawiałam się nad różnicą kulturową pomiędzy Chinami a Japonią. Mam wrażenie, że w Japonii nie ma aż tak rygorystycznego wychowania i daje się im nieco luzu, w każdym razie jest luźniej niż w Chinach. Przynajmniej więcej się o Japonii dowiedziałam niż z książki japońskiego noblisty. Ciekawe były fragmenty dotyczące poczętego dziecka, niestety z pewnymi rzeczami nie można się zgodzić, nie wiem czy to wynika z niewiedzy autorki czy w czasach kiedy ta powieść została pisana o czymś takim nie wiedziano. Mianowicie chodzi o to, że autorka pisze, iż dziecko nie odczuwa nastroju matki, żyje własnym życiem, życie matki w czasie ciąży nie ma wpływu na płód, co rzecz jasna jest bzdurą, bo wbrew pozorom to właśnie wtedy ma się największy wpływ na osobowość dziecka, jakie ono będzie, czy będzie otwarte, spokojne czy osamotnione, czujące zagrożenie (jeśli matka np. myślała o aborcji). Niestety nie wiele rodziców o tym pamięta. I kolejna rzecz, która mnie zdziwiła, jak kobieta podczas w ciąży, będąc już w którymś z kolei miesiącu może bardzo chudnąć? Ja wiem, że u człowieka w zwyczajnym stanie nerwy mogą to spowodować, ale u ciężarnych?
Niestety do tej mam kilka zastrzeżeń przez co książki Buck zostają coraz słabiej oceniane. Mimo wszystko są wyjątkowe.

30.03.2010

"Trzy córki pani Liang" Pearl S. Buck


Trzy córki pani Liang to wielowątkowa, niezwykle dojrzała powieść Pearl S. Buck. Piękny, poetycki, lecz ascetyczny język, przemyślana fabuła, ciekawe rozważania i niepospolici bohaterowie… To wszystko sprawia, że od książki nie można się wprost oderwać. To powieść na miarę Noblistki. Cieszę się, że spośród wszystkich wydanych przez nią dzieł, akurat to udało mi się przeczytać.

Cała recenzja na Dzienniku Literackim.

21.02.2010

Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu - Pearl S. Buck

Bardzo się ucieszyłam, kiedy mama wracając z zakupów wręczyła kilka książek zakupionych na wyprzedaży i wśród nich znalazła się książka Buck. Autorka, której twórczości polubiłam od pierwszej przeczytanej jej książki Peonia. Byłam nią tak zachwycona, że postanowiłam przeczytać wszystkie jej książki, jeśli będzie taka możliwość. I okazja się trafiła, by znów pobyć gościnnie w Chinach.
Powieść ta nie jest tylko o panujących tam zwyczajach, ale głównie przedstawia różnice pomiędzy kulturą chińską mocno zakorzenioną w starożytności, a światem Zachodu, nauki i nowoczesności. Dla głównej bohaterki zachowanie jej unowocześnionego męża bardzo upokarzało ją i było niezrozumiałe, że to co ją uczono przez tyle lat, wszystkie starania, krępowanie stóp jest niedoceniane, a wręcz skrytykowane. Podobnie jak jej mąż unowocześnił się jej brat, który już za wszelką cenę nie chcę poślubić przeznaczonej oblubienicy, bo kocha cudzoziemkę. Co jest mocnym ciosem dla chińskiej rodziny.
Autorka bardzo wyraźnie zaznacza różnicę pomiędzy tradycyjnymi Chinami a nowożytną Amerykę. I możemy w pełni zaufać autorce, że tak wygląda, wyglądałby spór między tymi ludźmi, ponieważ Buck jest amerykanką, ale przez wiele lat mieszkała w Chinach. Więc wie coś na ten temat znacznie więcej niż kto inny. Byłam ciekawa jakie są jej inne powieści, które chyba wszystkie są o Chinach. Zastanawiałam czy za każdym razem stać ją na zupełnie inną fabułę, czy będą mniej więcej podobne. Póki co druga książka tej autorki przeczytana przeze mnie nie okazała się powtórką pierwszej, z czego się bardzo cieszę, Jednak jakbym miała ocenić mój zachwyt jej książkami, to powiem, że Peonia o wiele bardziej mi przypadła do gustu. Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu, aż tak mnie nie onieśmielił swoją wyjątkowością. Mimo wszystko książkę uznam za wartą przeczytania i sama zachęcona jeszcze nie jeden raz sięgnę po którąś książkę noblistki, której twórczość dotąd z tych wszystkich, które przeczytałam najbardziej przypadła mi do gustu.

12.02.2010

"Łaska ziemia" czyli "The Good Earth" Pearl Buck

Zamieszczone zostały już dwie recenzje książek Pearl Buck, ale wśród nich nie było jeszcze tej, która w roku 1931 zapoczątkowała jej karierę pisarską.

Dla mnie także, tak jak i dla Prowincjonalnej Nauczycielki, to pierwsze spotkanie z twórczością Pearl Buck było udane. Pamiętam, że sięgnęłam po "Łaskawą ziemię" z polecania "Oprah Book Club" jako przedstawiającą trudne życie kobiety w Chinach opisane przez Noblistkę Amerykankę.

Jest to saga rodzinna, a więc pomimo różnic kulturowych a i odległych czasów, dynamika rodzinna jest podobna. Dlatego prawdopodobnie jest to książka lubiana. Dodatkowo Peral Buck przedstawiła Chiny, które tak dobrze znała. Główna bohaterka, czyli O-lan zostaje wydana zamąż za ubogiego rolnika, któremu pomaga zbudować imperium rolne, ale jej praca i oddanie nie zostają docenione. Jak potoczyły się losy głównej bohaterki możecie przeczytać w recenzji na moim blogu.

19.09.2009

Pearl S. Buck. Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu.


Wydane przez

Wydawnictwo Muza

Moje pierwsze spotkanie z Panią Buck uważam za bardzo udane. Opowieść snuta przez Autorkę z doskonały sposób przedstawia sytuację, w której kultura Wschodu zderza się z obyczajowością Zachodu.

Ciekawym sposobem było uczynienie narratorką skromnej, właściwie wychowanej Chinki, dla której postępowanie męża, wykształconego na Zachodzie, jest całkowitym zaprzeczeniem relacji jakie panować powinny między małżonkami.

Gdy bohaterka oswaja się już z tym, co mówi i robi jej mąż staje przed nia kolejne zadanie - ma poznać cudzoziemców, odwiedzić ich, a następnie przyjąć cudzoziemkę - bratową.

Zmiany w postrzeganiu świata, w mentalności Kwei-lan są pokazane prosto, ale i z wielkim oddaniem. Dziewczyna tkwiąca między Tradycją reprezentowaną przez matkę, a Nowym, którego symbolem jest jej mąż cierpi, ale z czasem zaczyna skłaniać się ku Nowemu sprzeciwiając się temu, czego ją uczono.

Jestem pod wrażeniem kunsztu pisarskiego Autorki. I zamierzam czytać inne jej książki:)