31.08.2009

"Władca much" - Wiliam Golding


"Władca much" to powieść o grupie chłopców ewakuowanych przed bombą atomową, którzy na skutek defektu w samolocie dostają się na bezludną wyspę i tu organizują sobie życie na wzór dorosłych. To miniaturowe społeczeństwo, rządzące się własnymi prawami, przeżywa poważne konflikty, które niemal prowadzą do katastrofy. Groźny obraz wypaczeń i skrzywień narastających w młodej społeczności, nękanej przez symboliczne zło, jest wymownym ostrzeżeniem dla świata dorosłych.

[Wydawnictwo "Czytelnik", Warszawa 1986]


Smutna to książka… interesujące studium natury człowieka w ekstremalnych warunkach. Nie ma mowy o logicznym rozumowaniu, zwłaszcza u dzieci. Rządzi siła, emocje, strach, panika. Prosiaczek, który jest uosobieniem racjonalnego myślenia jest w pogardzie, wyśmiewany, odsunięty na bok. Tak bardzo było mi go żal. Wrażliwiec nie pasujący do środowiska gdzie rządzi siła. Chłopcy, którzy z początku się świetnie bawią dopiero później zaczynają dostrzegać ciemniejsze strony tej sytuacji. Chyba słusznie jest to jedna z książkę, które TRZEBA przeczytać, przeczytać i spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie jak by się w danej sytuacji postąpiło. Chociażby teoretycznie… bo teoria jest teorią, a prawdziwe życie pokazuje prawdę. O czym przekonali się chłopcy… w wieku w którym nie mogli dać rady unieść takiego ciężaru… końcówka mną wstrząsnęła…

30.08.2009

Baltazar i Blimunda - Jose Saramago

Tytuł jak z romansu traktującego o miłości do grobowej deski. I taka ona jest: jak uderzenie pioruna, od pierwszego wejrzenia i słowa, na dobre i na złe, pełna czułości, zmysłowości, oddania i przyjaźni. Bohaterami są ludzie z nizin: Baltazar Mateusz zwany Siedem Słońc, stracił część ręki na wojnie, z której wraca, Blimunda obserwuje odejście matki posądzonej o czary, którą zesłana do Angoli. Spotykają się na auto da fé w Lizbonie i od tej chwili są nierozłączni. Na drugim planie jest rodzina królewska Jana V (1706 - 1750) i królowej Marii Anny Józefy z Austrii. Protokół, sztywność, obowiązek wobec dynastii, skoki w bok króla - to ogólna charakterystyka tego związku.

Jednakże tytuł oryginału brzmi Memorial do Conventio, a więc Pamiętniki / Kroniki zakonu, co poszerza pole zainteresowań narratora. Historie osiemnastowiecznych bohaterów są ściśle związane z budową zespołu klasztorno-pałacowego w Mafrze koło Lizbony, by w ten sposób podziękować za dziecko urodzone po latach starań w rodzinie królewskiej, lecz i zaspokoić potrzebę franciszkanów, którzy pozazdrościli okazałych klastorów cystersom czy dominikanom. Złoto napływa do Portugalii z Brazylii strumieniami, więc budowla się rozrasta, ludzie mają pracę. Król jest wielkim budowniczym - stwierdza sarkastycznie narrator. (...)

Ciąg dalszy na blogu.

26.08.2009

Peonia - Pearl S. Buck


Książka noblistki, która stała u mnie na półce przez kilka miesięcy. Wiele recenzji jej książek było tak pochlebnych, że co chwilę obiecywałam, że po nią sięgne zaraz jak skończę czytać obecną książkę. Ale w końcu się za nią zabrałam ciekawa nowych doświadczeń związanych z odkrywaniem kultury chińskiej i ich obyczajami.
Tytułowa Peonia to niewolnica, która jako dziecko została kupiona na targu przez państwa Ezra. Była dwa lata młodsza od syna swoich żywicieli, więc w dzieciństwie razem się bawili i się bardzo zżyli. Kiedy dochodzą do dojrzałego wieku ich beztroskie zabawy się kończą. Peonia zakochana w Dawidzie pomaga spełnić miłość swego panicza, którego małżeństwo zostało zaplanowane przez madame Ezra. Działania do spełnienia uczuć wobec osób, które kochają prowadzą do dramatycznych zdarzeń, które zmieniają ludzi na zawsze.
Poznając już fabułę książkę byłam bardzo ciekawa jej zakończenia. Która miłość się spełni? Mocno kibicowałam Peonii, dlatego zakończenie zupełnie zbiło mnie z tropu. Niespodziewałam się takiego zakończenia, do końca nie wierzyłam, że naprawdę Peonia tak się poświęci. Tytułowa bohaterka jest naprawdę wielka. Taka osoba to skarb, który poświęca swoje pragnienia dla całkowitego posłuszeństwa. W końcu była niewolnicą, ale bardzo dobrze traktowana. Atmosfera panująca w domu państwa Ezry była wyjątkowa, która wraz z odejściem poszczególnych domowników zmieniała się, ale zawsze była niezwykła. Cała historia urzekła mnie od samego początku po sam koniec. Jest naprawdę napisana językiem, który przyczynia się do przyjemnych chwil z lekturą. Opisy miejsc są tak żywe, że czułam się jakbym była tam z nimi. Czułam empatię do wszystkich ważniejszych bohaterów, tak mocno autorka opisała ich uczucia i wrażenia. Nie mogłam poczuć sympatii do żony Dawida, tuż przy ślubie wydawała mi się tak głupia i kapryśna, że nie polubiłam jej. Oprócz miłości i uczuć względem drugiej osoby poznajemy życie żydów w Chinach. Ich odmienność w porównaniu z obyczajami Chińczyków. Właściwie to poznajemy głównie obyczaje Żydów niż Chińczyków. Żydów, którzy stanowią zdecydowaną mniejszość narodową, która powoli wymiera. Cały dramat tworzy się między pragnieniami młodych ludzi a powinnościami Żydów.
Autorka, która w Chinach przebywała wiele lat, świetnie przedstawiła ich klimat w swojej książce. Naprawdę, powieść wywarła na mnie ogromne wrażenie, taką dużą falę emocji, której nie potrafię przelać na klawiaturę. Nagroda Nobla w pełni zasłużona. Napisała 85 książek, nie wiem czy wszystkie są przetłumaczone na język polski, w każdym razie jeśli każda jest tak fantastycznie napisana to ja chcę przeczytać wszystkie. Zauroczyłam się w jej powieści.

24.08.2009

Lato przed zmierzchem, Doris Lessing


Bohaterką tej książki jest Kate Brown. Lato opisane w powieści jest momentem przełomowym w jej życu, jest czasem, kiedy Kate dopuszcza do siebie swoje prawdziwe uczucia i pragnienia. Zaczyna też inaczej pojmować otaczającą ją rzeczywistość. Tak naprawdę nie dzieje się w jej życiu nic strasznego - po prostu pierwszy raz od wielu lat jest sama przez kilka miesięcy. Na nikogo nie czeka, nikim nie musi się opiekować, nie musi o nic dbać. Jej mąż wyjeżdża na staż do Ameryki, dzieci już dorosłe jadą w różne miejsca na świecie w swoich sprawach, czy też na wakacje. Sama Kate otrzymuje ofertę pracy przy tłumaczeniach podczas wielkiej konferencji w Londynie. W normalnych warunkach nigdy by jej nie przyjęła - pieniędzy Brownom nie brakuje, Kate nie ma doświadczenia w tłumaczeniu symultanicznym. Jednak za namową męża i w obliczu perspektywy samotnego spędzania wakacji w Londynie przyjmuje tę pracę - trochę dla zabawy, trochę po to by się sprawdzić. Dom Brownów zostaje wynajęty na całe lato. Po kilku tygodniach konferencja zostaje przeniesiona do Konstantynopola, gdzie Kate poznaje młodszego od siebie mężczyznę, z którym spontanicznie wyrusza w podróż do Hiszpanii.

Możliwosć decydowania o sobie, brak odpowiedzialności, świat widziany z perspektywy tanich hoteli, małych miasteczek i prostych ludzi wpływają na Kate w ogromnym stopniu. W pewnym sensie dokonuje ona rozliczenia ze swoją przeszłością i obrazem siebie jako matki czwórki dzieci, żony znanego lekarza, statecznej Kate Brown, poważanej, solidnej, pogodzonej ze zdradami męża, mediatorki, opiekunki, opoki. Zauważa to, czego przez lata nie widziała - nie jest sobą, gra narzucone jej role, gra perfekcyjnie, bo wszystko, co robi, robi najlepiej jak umie.

Postać Kate Brown wypełnia karty książki prawie w stu procentach. Opowieść jest pełna symboli, nastrojowa. Relacja jest raczej chłodna, choć opisuje silne emocje. Metamorfoza Kate, która dokonuje się w powieści prowadzi ją do uwolnienia swoich uczuć, odrzucenia masek, sama bohaterka zauważa, że "wyszła na zewnątrz, na zewnątrz swojego życia". Kate zyskuje nową perspektywę, na siebie, swoje małżeństwo, rodzinę. A sama książka, tak jak pokój Maureen, w któym ląduje pod koniec, jest miejscem, gdzie może być sobą, może być widoczna, autentyczna, inna niż na co dzień - i taką ogląda ją czytelnik. Jaka Kate będzie po powrocie na łono rodziny? Nie wiem na pewno, ale myślę, że inna niż przed wakacjami.

22.08.2009

"Masażysta cudotwórca" V.S. Naipaul



Ganesh Ramsumir to prosty człowiek. Nobilituje go jednak fakt, że ukończył szkoły. Wciąż ma nowy pomysł na swoje życie. Gdy nie wyszła mu kariera nauczyciela, postanowił zostać masażystą. Gdy i to się nie udało, obiweścił wszystkim, że napisze książkę. Sam zamiar czynił go wielkim w oczach sąsiadów. Pisanie książki trwało bardzo długo, a gdy już powstała marna broszurka, nie odniosła sukcesu. Szczęśliwym losem Ganesh zdobywa jednak sławę jako mistyk - cudotwórca i jego kariera zaczyna rozwijać się w zastraszającym tempie. Od cudotwórcy dzieli go już krok od polityki.
Dopiero po przeczytaniu książki dowiedziałam się, że to debiutancka powieść Naipaula. Całkiem przypadkowo wybrałam akurat ten tytuł w bibliotece. Naipaul opowiada bardzo sprawnie, dowcipnie. Jego opisy środowiska Hindusów na Trynidadzie są mistrzowskie, a dialogi przekomiczne. Naipaul demaskuje bohaterów, traktując ich z przymróżeniem oka, ukazując ich prostotę a zarazem wysokie mniemanie o sobie. Bardzo ciekawie opisuje życie na przedwojennym Trynidadzie - dla mnie była to w dużej mierze laktura poznawcza.
NIe tak dawno temu czytałam ciekawy artykuł o Naipaulu i miałam po nim bardzo sprzeczne odczucia, nawet nieco obawiałam się lektury jego książek. Jednak niezależnie jaką był osobą, jego pisanie bardzo mi się spodobało i myślę, że spróbuję sięgnąć po jego najsłynniejszą powieść "Dom pana Biswasa".

"Zapiski ze złego roku" J.M. Coetzee

"Dystyngowany starzejący się pisarz JC poznaje sąsiadkę Anyę, filipińską piękność, i pod wpływem impulsu nakłania ją, by przepisywała notatki do jego esejów. Początkowo obojętna wobec mechanicznej pracy sekretarki Anya powoli zanurza się w świat poglądów pisarza i zaczyna z nim polemizować. Rozważania o moralności polityków, hańbie wojny w Iraku, pedofilii czy matematyce i muzyce zderza z własnymi przekonaniami prostej, zaradnej dziewczyny. W tej dyskusji uczestniczy Alan, partner życiowy Anyi, cyniczny finansista nowej epoki, reprezentujący wszystkie wartości, którymi JC pogardza. Jednocześnie między pisarzem i dziewczyną powstaje przesycona erotyzmem, skomplikowana więź.
"Zapiski ze złego roku" to rozpisana na trzy głosy, niepozbawiona humoru polemika między staroświeckim umiłowaniem szczerości a bezlitosnym pragmatyzmem wolnego rynku. Obecne w powieści motywy autobiograficzne powodują, że głos Coetzee'ego brzmi czysto i porażająco szczerze. Jego bohater, zawieszony między pożądaniem i niemocą, honorem i śmiesznością, przeprowadza bilans swoich stanowczych przekonań, a zarazem doświadcza ostatniej wielkiej miłości życia."

Ciekawym zabiegiem jest forma książki. Nie jest to jednostajna powieść, lecz jak przekonuje wydawca - dyskusja na trzy głosy. Pierwszy głos, to głos samego Coetzzego na temat polityki, uczuć, muzyki czy społeczeństwa. Jego zapiski są szalenie ciekawe i wynikają z lat obserwacji i doświadczenia. W drugiej części poznajemy młodą kobietę imieniem Anya. Zostaje ona zatrudniona jako maszynistka i niewątpliwie wprowadza zamieszanie w życiu dojrzałego pisarza. Jej świat wydaje mi się prosty i naiwny. Kiedy czytałam jej relację, miałam wrażenie, że kobieta nie ma pomysłu na własne życie i nie do końca wie, czego od niego oczekuje. Jest zagubiona, lecz próbuje udowodnić samej sobie, że olbrzymia pewnością siebie pobije świat. Trzeci głos to wspomienia pisarza dotyczące całej sytuacji. Opowiada nam o tworzeniu notatek i współpracy z kusicielką. Z jego perspektywy zdarzenia wyglądają nieco inaczej. Mężczyzna jest świadom uroku kobiety, ale i jej próżności. Mimo to, szanuje ją i w pewnym sensie podziwia. Łatwo porównać można różnice pomiędzy zapiskami pisarza oraz Anyi. Doświadczenie i nieodpowiedzialność, pokora i roztrzepanie, równowaga i całkowita dysharmonia.
Książkę oceniam wysoko. Jedynym minusem było kłopotliwe przerzucanie kartek. Strona bowiem, podzielona jest na 3 części i ciężko nadążać za wszystkimi naraz.

Moi Nobliści

Nobliści, których już miałam przyjemność czytać, to:
  • Tomasz Mann,
  • Jean-Paul Sartre,
  • Henri Bergson,
  • Albert Camus,
  • Bertrand Russell,
  • Elias Canetti,
  • Ernest Hemingway,
  • Gunter Grass,
  • Gabriel Garcia Marquez,
  • Aleksander Sołżenicyn,
  • Imre Kertesz,
  • Orhan Pamuk,
  • Doris Lessing,
  • Nagib Mahfuz,
  • Wisława Szymborska,
  • Czesław Miłosz,
  • Rudyard Kipling,
  • Henryk Sienkiewicz,
  • Isaak Bashevis Singer.
Nie wiem, czy mogę doliczyć Reymonta, skoro nie zdzierżyłam Chłopów. :)

A kogo czytać zamierzam?

W pierwszej kolejności tych, których mam na półkach:
  • Andre Gide'a Lochy Watykanu,
  • Anatole'a France'a Zbrodnię Sylwestra Bonnard,
  • Tomasza Manna Czarodziejską górę,
  • V.S. Naipaula Zakręt rzeki,
  • Jean-Paul'a Sartre'a Drogi wolności,
  • Imre Kertesza Kadysz za nienarodzone dziecko,
  • Orhana Pamuka Nowe Życie,
  • Henri'ego Bergsona Materię i pamięć,
  • Bertranda Russella Szkice sceptyczne.
W drugiej kolejności tych, których nieznajomość mnie uwiera:
  • Elfriede Jelinek,
  • Williama Goldinga,
  • Hermana Hessego,
  • Jean-Marie Gustave'a Le Clezio,
  • Johna Maxwella Coetzeego,
  • Oe Kenzaburo,
  • Kawabata Yasunari,
  • Jose Saramago,
  • Sigrid Undset,
  • Borysa Pasternaka,
  • Williama Faulknera
  • i... Henryka Sienkiewicza Potop.
A w trzeciej kolejności - wszystkich pozostałych.