20.09.2009

Nazywam się Czerwień, Orhan Pamuk



Szesnastowieczny Stambuł, to miejsce odległe i w czasie i przestrzeni. Dzieli nas kultura, język, religia, łączą ludzkie pragnienia i namiętności.

W tajemnicy przed radykalnymi wyznawcami Allaha powstaje księga ilustrowana przez najznakomitszych mistrzów miniatury. Plotki głoszą, iż jej powstanie zlecił sam Sułtan. Księga ma być zilustrowana przy użyciu technik europejskich - niezgodnych z Koranem. Przede wszystkim złamany ma być zakaz używania perspektywy oraz przedstawiania postaci ludzkich. Księga powstaje w domu Wuja, szanowanego i zamożnego człowieka, który dzięki swoim wpływom oraz sowitej zapłacie pozyskał do współpracy miniaturzystów o pseudonimach - Oliwka, Motyl, Bocian i Elegant. Zła sława powstającego dzieła sprawia, że ktoś morduje Eleganta. Czy człowiek ten zginął ponieważ zaczął wątpić w sens pracy, czy może dlatego, że chciano położyć kres grzesznym praktykom?

Aby wyjaśnić sprawę i znaleźć mordercę Wuj wzywa Czarnego, swojego dalekiego krewnego, orientującego się w iluminacji, inteligentnego młodego mężczyznę, którego w przeszłości skrzywdził nie zezwalając mu na ślub ze swoją córką Sekure. Czarny przybywa do Stambułu z nadzieją na to, że Sekure, której mąż nie wrócił z wyprawy wojennej, zostanie jego żoną.

Równolegle rozwija się wątek poszukiwania sprawcy morderstwa oraz wątek miłosny. Najistotniejsze jednak dla czytelnika jest to, że powieść przesycona jest informacjami na temat zasad tworzenia miniatur, przypowieściami z ksiąg arabskich, opisami technik ilustrowania pism oraz szczegółami dotyczącymi kształcenia oraz pracy miniaturzystów. Te fakty właśnie zniechęciły do lektury wielu potencjalnych czytelników powieści. Albo się je polubi i chłonie z zainteresowaniem, albo porzuca się powieść. Mnie się podobały, ponieważ są tak odmienne od kultury europejskiej, przeze mnie nigdy wcześniej nieodkryte. Nie mogę jednak powiedzieć, że powieść chłonęłam w szybkim tempie - wręcz przeciwnie czytałam ją wyjątkowo długo, choć bez znużenia.

Moją uwagę zwróciły postaci kobiece w powieści. Wcześniej kojarzyło mi się, że kobiety w krajach muzułmańskich pozbawione są praw i wolnej woli. Pamuk pokazuje w jaki sposób kobiety rządzą światem mężczyzn. Sekure to manipulatorka, za plecami ojca próbuje ułożyć sobie życie - z tym, że nie potraf wybrać jednego z dwóch adoratorów. Odniosłam wrażenie, że celowo gra tak, by doprowadzić do konfrontacji obu mężczyzn. Mojej sympatii nie pozyskała również przez to, że manipuluje swoimi synami, skłóca chłopców, podsyca niezdrową konkurencję, wykorzystuje ich do swoich celów, niewiele dając im od siebie.

Pierwsze moje literackie spotkanie z Pamukiem dobiegło końca, życzyłabym sobie, by następne były co najmniej tak samo interesujące.

19.09.2009

Pearl S. Buck. Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu.


Wydane przez

Wydawnictwo Muza

Moje pierwsze spotkanie z Panią Buck uważam za bardzo udane. Opowieść snuta przez Autorkę z doskonały sposób przedstawia sytuację, w której kultura Wschodu zderza się z obyczajowością Zachodu.

Ciekawym sposobem było uczynienie narratorką skromnej, właściwie wychowanej Chinki, dla której postępowanie męża, wykształconego na Zachodzie, jest całkowitym zaprzeczeniem relacji jakie panować powinny między małżonkami.

Gdy bohaterka oswaja się już z tym, co mówi i robi jej mąż staje przed nia kolejne zadanie - ma poznać cudzoziemców, odwiedzić ich, a następnie przyjąć cudzoziemkę - bratową.

Zmiany w postrzeganiu świata, w mentalności Kwei-lan są pokazane prosto, ale i z wielkim oddaniem. Dziewczyna tkwiąca między Tradycją reprezentowaną przez matkę, a Nowym, którego symbolem jest jej mąż cierpi, ale z czasem zaczyna skłaniać się ku Nowemu sprzeciwiając się temu, czego ją uczono.

Jestem pod wrażeniem kunsztu pisarskiego Autorki. I zamierzam czytać inne jej książki:)

18.09.2009

J.M.G. Le Clezio "Powracający głód"


Zanim poznamy historię rodziny z Mauritiusa, przeczytamy wprowadzenie narratora o własnym odczuwaniu niedostatku, którego doświadczył w czasie wojny, ale też i wyjaśnienia, iż w tym czasie zaczynał pojmować, że głód ma pojęcie szersze.

Po raz kolejny Le Clézio utwierdza czytelnika w przekonaniu, że jest mistrzem stylu, trafnych spostrzeżeń zwięźle zapisanych, nawet puentowania, umiejętności opisu precyzyjnego, lecz malowniczego, dialogów niebanalnych a pozwalających odkryć gamę ludzkich losów, nawet kontrowersyjnych poglądów, małości dążeń, wielkości marzeń, narracji kształcącej i nawet kształtującej poglądy odbiorcy. (...)

Ciąg dalszy na blogu.

Dorris Lessing, Złoty notes


wydawnictwo: Świat Książki 2009
tytuł oryginału: The golden notebook
oprawa twarda z obwolutą
ilość stron: 823
moja ocena: 4,5


Niełatwa w czytaniu proza dla koneserów. Lessing sama w przedmowie napisała, że jej powieść jest postrzegana przez czytelników jako historia "walki płci". I rzeczywiście, wiele miejsca poświęciła na relacje damsko-męskie, które wcale nie są takie proste, jakbyśmy chcieli. To tylko w baśniach królewicz i królewna "żyli długo i szczęśliwie". W prawdziwym życiu tak łatwo nie jest.
Dobrze mi się czytało notes właśnie o tych relacjach damsko-męskich. Rozmowy bohaterki z jej partnerami życiowymi były bardzo ciekawe. Tzw. "wolne kobiety" są postrzegane przez konserwatywne społeczeństwo jak towar łatwo dostępny. To jest bardzo frustrujące. Biorąc pod uwagę to, że powieść rozgrywa się w latach 44- 57, miejmy nadzieję, że takie zapatrywanie jednak uległo zmianie. Nie mam jednak pewności, czy aby na pewno.
Natomiast notes polityczny, w którym autorka analizuje swój stosunek do komunizmu, w ogóle do mnie nie trafił. Jeśli ktoś lubi politykę, będzie pewnie tym zainteresowany.
Powtórzę zatem jeszcze raz- jest to książka dla wytrwałych. Warto ją przeczytać, bo jest mądra i wiele rzeczy można zobaczyć w nowym świetle, nowe aspekty poszerzają horyzonty.
Absolutnie nie należy myśleć, że książka jest za trudna, bo ona nie jest ZA trudna. Napisana jest językiem przejrzystym i logicznym. Wymaga skupienia i odrobiny wysiłku. Warto.

"Młodość" J.M.Coetzee

"Studium poszukiwania. Zawiedziony beznadzieją życia w Afryce dwudziestokilkuletni Jonh ucieka do Londynu. Przyjeżdża z nadzieją na odnalezienie własnego miejsca i pomysłu na przyszłość. Poszukuje wolności od toksycznych relacji w Cape Town. Paradoksalnie, zatrudnia się w wielkiej korporacji IBM, wyspecjalizowanej w doskonałym formatowaniu zatrudnionych osób. Wciśnięty w sztywny garnitur, sprzedaje się, by płacić za namiastki miłości. Wykorzystując kolejne kobiety, stacza się na dno upokorzenia. Jedyny ratunek znajduje w literaturze. Musi pisać, by odzyskać szacunek do samego siebie. "Młodość" to kolejna, po "Chłopięcych latach", powieść o charakterze autobiograficznym. Wyjątkowa na tle całej twórczości noblisty, bo pierwsza, która odsłania zwykle przemilczane tematy młodości – bardzo intymne, wstydliwe."

Jest to pierwsza powieść autobiograficzna zdobywcy Nagrody Nobla z 2003 roku. Młody John wyjeżdża z Afryki do Londynu, w celu odnalezienia swego ja i miejsca na ziemi. Nasycony jest optymizmem, wiarą we własne możliwości i chęcią życia na własną rękę. Młodzieniec musi zmierzyć się ze swymi sprzecznymi emocjami, wyścigiem szczurów oraz zmierzyć z rozterkami codziennego życia. Chłopak dorasta i nie do końca jest przekonany, czego wymaga od życia i co tak naprawdę jest dla niego ważne. Waha się pomiędzy matematyką i literaturą , miłością a przelotnymi znajomościami, rodziną a całkowitą wolnością i niezależnością. Często się denerwowałam na Johna, bo od początku wybierał sprzecznie ze mną. I dlatego skończył tak jak skończył. Chyba nie potrafię zrozumieć naiwności dorastających facetów i strasznie mnie to irytowało:) Przygnębienie i niemoc zaczyna przedzierać się do jego życia, nad czym nie ma kontroli.Ta książka troszkę przypomina mi styl Murakamiego, dlatego czytało mi się ją bardzo przyjemnie.

14.09.2009

Moja lista i plany

Moi Nobliści

1.Henryk Sienkiewicz – Ogniem i mieczem (1 tom), W pustyni i w puszczy
2.Knut Hamsun – Głód, Błogosławieństwo ziemi
3.Władysław Reymont – Ziemia Obiecana, Wampir (niecały)
4.Thomas Mann – Czarodziejska Góra (1 tom), Doktor Faustus
5.Hermann Hesse – Gra szklanych paciorków, Demian, Narcyz i Złotousty, Wilk stepowy, Sidharta, Podróż na wschód
6.André Gide - Fałszerze
7.Albert Camus - Dżuma
8.Samuel Beckett – Czekając na Godota i in.
9.Elias Canetti – Auto da Fe
10.Gabriel Garciá Márquez – Sto lat samotności, Miłość w czasach zarazy, O miłości i innych demonach
11.J.M. Coetzee – Czekając na barbarzyńców
12.Elfriede Jelinek– Pianistka (niecała)
13.Doris Lessing – Piąte dziecko

W stopniu podstawowym znam poezje Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej, T.S. Eliota.

Plany (deadline – 21 grudnia)

1.Gabriel Garcia Marquez – Sto lat samotności
2.Orhan Pamuk – Nazywam się czerwień
3.Elfriede Jelinek – Pianistka
4.Jean-Marie G. le Clézio

Jako że biorę udział również w wyzwaniu „Literatura na peryferiach”, chcę zachować ostrożność w ilości planowych książek w „Projekcie Nobliści”. Wyznaczyłam sobie „deadline” na przeczytanie pierwszej partii na 21 grudnia (wtedy właśnie kończą się „Peryferia”) i do tego czasu mam zamiar spokojnie przeplatać te dwa projekty. Moim kluczem jest zapoznanie się z Noblistami ostatnich lat.

Jednak, aby od razu złamać reguły gry, a także dlatego, że już jakiś czas temu postanowiłam odświeżyć sobie „Sto lat samotności” Marqueza, wyzwanie rozpoczynam od tej właśnie książki. Potem mam zamiar zabrać się za tureckiego pisarza, Orhana Pamuka, następnie jeszcze raz podjąć lekturę Jelinek, z którą miałam okazję zapoznać się rok temu, jednak nie udało mi się dokończyć „Pianistki”. I na koniec – Jean-Marie G. le Clézio – na którego wybór padł m.in. ze względu na entuzjastyczną postawę wobec jego twórczości Foucaulta i Deleuze’a, co wbudziło moje zainteresowanie jego osobą.

Po zakończeniu tego mini-wyzwania wybiorę kolejne trzy-cztery książki, ale według innego klucza. O tym jednak zadecyduję po 21 grudnia. Pozdrawiam serdecznie wszystkich współuczestników! :)

13.09.2009

"Stambuł. Wspomnienia i miasto" - Orhan Pamuk

To moje pierwsze spotkanie z tureckim Noblistą. Przed rozpoczęciem tej książki ostrzegano mnie, abym się nie zniechęciła do Pamuka, jako że nie jest to jego typowa proza i że nie nie jest to lektura, którą czyta się na wdechu od deski do deski. To fakt, „Stambułu” nie sposób przeczytać w jeden wieczór. Prozę tego kalibru trzeba smakować, delektować się nią i dawkować z umiarem, aby przyjemność czytania trwała jak najdłużej.


„Stambuł” to zbiór wspomnień i esejów z elementami autobiografii. Mały Orhan daje się poznać jako wrażliwy, wyobcowany chłopiec, którego ciągle prześladuje myśl o istnieniu innego, drugiego Orhana, który mógłby uchodzić za jego bliźniaka lub sobowtóra. Wyobcowanie dodatkowo potęgują ciągłe kłótnie rodziców i częste nieobecności ojca w domu, a także walki z bratem, które jawiły się chłopcu jako osobiste porażki wynikające ze słabości i braku wystarczającej koordynacji ruchowej. Dla Pamuka „rzecz zwana rodziną była grupą ludzi, którzy z pragnienia bycia kochanymi i pragnienia spokoju, relaksu i bezpieczeństwa, zgodzili się uciszyć, każdego dnia na jakiś czas, własne dżiny i demony i zachowywać się tak, jakby byli szczęśliwi.” [1]


Pamuk uracza też swoich czytelników historią swojej pierwszej i nieszczęśliwej miłości o kasztanowych włosach, która zaczęła się od pozowania do wykonywanych przez niego rysunków. Pisarz wspomina: „Kiedy podczas szkicowania przypatrywałem się konturom jej małych piersi i wyjątkowo białej skórze długiej szyi, cień wstydu przebiegał przez jej twarz.” [2]


Jeden rozdział to zabawny zbiór rad, napisanych przez stambulskich dziennikarzy na przestrzeni 130 lat. Pamuk znalazł takie perełki jak:


„Czerpiąc inspirację z artykułu o odpowiednim sposobie chodzenia po mieście, który pojawił się w znanym paryskim magazynie ‘Matin’, my również powinniśmy jasno wyrazić nasze uczucia do ludzi, którzy jeszcze muszą się nauczyć jak prowadzić się po ulicach Stambułu i powiedzieć im: ‘Nie spaceruj po ulicy z otwartymi ustami.’ [1924]” [3]


„Stambuł” to jednak przede wszystkim opowieść o mieście i doprawdy niezwykły po nim przewodnik. Miasto, w którym europejscy pisarze szukali przede wszystkim orientalnego dreszczyku niczym z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”, wygląda zupełnie inaczej w oczach wrośniętego w Stambuł Pamuka. Pisarz oznajmia: „Los Stambułu to mój los. Jestem przywiązany do tego miasta, ponieważ uczyniło mnie ono tym, kim jestem.” [4] To wyraz wielkiej miłości do Stambułu i co najciekawsze, miłość ta nie ma swoich korzeni w dumie z dawnej potęgi i bogactwa Imperium Osmańskiego, ale w szczątkach i ruinach, które po nim pozostały powodując uczucie wielkiej melancholii, opanowującej wszystkich mieszkańców. Ów smutek to hüzün, czyli „[…] wspólne uczucie, atmosfera i kultura dzielona przez miliony. W Stambule pozostałości wspaniałej, dawnej cywilizacji są widoczne wszędzie. Nieważne, jak bardzo źle utrzymane, nieważne, jak zaniedbane lub otoczone ze wszystkich stron przez betonowe okropności - wielkie meczety i inne zabytki miasta, tak samo jak pomniejsze pozostałości po imperium – małe łuki i fontanny […] – powodują ból serca u każdego, kto mieszka między nimi.” [5] Właśnie to mnie urzekło w tej książce najbardziej – opisy bocznych brukowanych uliczek, drewnianych opuszczonych domów, zrujnowanych fontann. Obrazy te, zręcznie nakreślone słowami pisarza i wsparte wrażliwością malarza (którym Pamuk przecież przez kilka lat był), są tak sugestywne, że nie sposób było się oprzeć tej melancholii w czasie czytania i nawet kilka dni po skończeniu lektury.


Podsumowując, jestem absolutnie zauroczona twórczościa Pamuka. I proszę mi wybaczyć ten emocjonalny ton, ale dawno już żadna książka nie wywarła na mnie tak dużego wrażenia. Na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z tym pisarzem i wróżę sobie jeszcze długie godziny wspaniałej strawy duchowej z oczami zatopionymi w jego prozie.



[1] Orhan Pamuk, “Istanbul”, tłum. Maureen Freely, Vintage International, 200g, s. 275. (tłumaczenie na polski moje, dość dowolnie potraktowane)

[2] Tamże, s. 3.

[3] Tamże, s. 141.

[4] Tamże, s.6.

[5] Tamże, s. 101.