25.08.2010

Nobliści i ja


Skoro Projekt Nobliści nie jest ograniczony czasem, z chęcią się przyłączam. Lepiej późni niż wcale.

Przeglądając listę laureatów sama się zdziwiłam, że całkiem sporo z nich znam z lektur. Na pewno zaliczają się do nich Polacy i pisarze nagrodzeni na przestrzeni ostatnich 11 lat. Poza tym: Shaw, Undset, Mann, O'Neill, Gide, Eliot, Faulkner, Lagerkvist, Hemingway, Camus, Pasternak, Steinbeck, Sartre, Beckett, Sołżenicyn, Neruda, Boll, Singer, Canetti, Marquez, Golding, Mahfuz, Gordimer, Morrison. Przyznaję się bez bicia, że niektórych lektur zupełnie nie pamiętam;)

Co do planów, to z chęcią zapoznam się z twórczością japońskich laureatów oraz Patricka White'a i Saula Bellowa. Może wreszcie dotrę też do książek Knuta Hamsuna. Miło będzie wrócić do Manna i Canettiego. Oby tylko zapału starczyło. Zatem do dzieła;)

24.08.2010

"Oddział chorych na raka" Aleksander Sołżenicyn



„Oddział chorych na raka” należy do takich książek, które naprawdę warto czytać. A może nawet czytać trzeba.

Sołżenicyn przedstawia nam całą gamę bohaterów, których spotkało ogromne nieszczęście – rak, bezwzględna, okrutną choroba, mogąca dotknąć każdego. Obserwujemy ich zmagania z tą sytuacją. Widzimy jak się zachowują, co myślą i czują, mając nad sobą widmo śmierci. Znajdą się tacy, którzy uważają się za „niezniszczalnych” i są całkowicie pewni, że wyzdrowieją. Są i pogodzeni z losem, którzy wolą nie karmić się złudną nadzieją. Jest szesnastoletni Diomka, któremu życie może uratować amputowanie nogi. Jest młody geolog Wadim, który zdaje sobie sprawę z wyroku, jaki na niego zapadł i chce wykorzystać ostatnie miesiące życia na opracowanie teorii naukowej, dzięki której zostałby zapamiętany. W końcu jednak przestaje mu to sprawiać satysfakcję i zaczyna łapać się każdej, nawet najbardziej płonnej nadziei na wyzdrowienie. Jest wywyższający się nad innych Rusanow, który najpierw jest przerażony sporym guzem, ale później ślepo wierzy w wyleczenie i nie dopuszcza do siebie myśli o przerzutach. Jest i Oleg Kostogłotow (alter ego samego Sołżenicyna), który wbrew własnym oczekiwaniom dostaje szansę na wyzdrowienie, ale nie wie, czy po leczeniu życie będzie miało sens...

Reszta na moim blogu.

23.08.2010

Tomasz Mann - Dostojewski - z umiarem i inne eseje

Wydawnictwo: Muza SA, 2000
Pierwsze wydanie: eseje z lat 1921 - 1954
Liczba stron: 283

Ocena: 4/6

Laureat Literackiej Nagrody Nobla - 1929

Jak zrobię zdjęcie okładki, to wstawię. Książka zawiera tylko niewielki dorobek Manna w dziedzinie esejów, jest ich 9. Wszystkie mówią o innych pisarzach i bardzo często o ich dziełach. I tak noblista zachwyca się Cervantesem, Goethem, Tołstojem, Dostojewskim, Czechowem, Kafką i Strindbergiem. Zwłaszcza widać w tych esejach uwielbienie dla geniuszu Goethego, któremu poświęca chyba najwięcej miejsca. Nieustannie stawia koło niego Tołstoja, a to uwypuklając między nimi podobieństwa, a to zaznaczając dzielące ich różnice. Niewątpliwie zachęcił mnie do przeczytania wielu tytułów, które każdy z nas ma w pamięci, ale nie zawsze zdążył jeszcze je przeczytać. W moim przypadku to będzie Don Kichot, Faust, kilka opowiadań Czechowa i właściwie cały Strindberg, który za mną chodzi od lat i nęka mnie, gdzie tylko zajrzę.

Ciąg dalszy u mnie --> Mikropolis

22.08.2010

Agna w świecie Noblistów

Kiedyś nie czytałam za wiele, żeby nie rzec - skandalicznie mało. Jednak z upływem lat człowiek się zmienia, wyznacza sobie nowe cele. Odkąd pamiętam to zawsze snułam ambitne plany co do mojego czytelnictwa, kinomaniaczenia - jednak na chęciach się kończyło. Niestety słomiany zapał jest mym stałym towarzyszem, a wokoło brakowało ludzi o podobnych zainteresowaniach. Chyba brakowało mi wyzwań literackich takich jakie znajduję w sieci. Jeśli to mnie nie zmobilizuje to chyba nic. Dlatego radośnie choć niepozbawiona obaw zapisałam się do "Projektu Nobliści".

Przeglądając listę musiałam zderzyć się ze smutną i wstydliwą prawdą, praktycznie nie czytam tego co wyszło spod piór noblistów. Mam się chwalić, że zaszczyciłam swoją uwagą Sienkiewicza, Marqueza, Hemingway'a i Coetzee? Przy ponad stuletniej historii nagród lepiej to przemilczeć. Najwyższa pora coś z tym zrobić i zaczęłam szykować pierwotną listę noblistów, których zamierzam przeczytać:

I. Pisarze, których dzieła posiadam w domowej biblioteczce:
  1. Thomas Mann ("Buddenbrookowie", "Czarodziejska góra", "Tonio Kroger")
  2. Albert Camus ("Dżuma")
  3. John Steinbeck ("Tortilla flat")
  4. Aleksander Sołżenicyn ("Oddział chorych na raka", "Archipelag Gułag")
  5. Isaak Bashievis Singer ("Sztukmistrz z Lublina")
  6. William Golding ("Władca much")
  7. Gunter Grass ("Blaszany bębenek")

Uznałam, że lepiej zacząć od tych, które mam - nie będzie nade mną krążyć zbliżający się termin oddania do biblioteki.

II. Pisarze, którzy znajdują się w kręgu moich zainteresowań:
  1. Rudyard Kipling
  2. Rabindranath Tagore
  3. George Bernard Shaw
  4. John Galsworthy
  5. Hermann Hesse
  6. Winston Churchill
  7. Jean-Paul Sartre
  8. Samuel Beckett
  9. Toni Morrison
  10. Jose Saramago
  11. Orhan Pamuk
  12. Doris Lessing
  13. Herta Muller

W tym przypadku wiele zależy od zasobności miejskiej biblioteki. Coś czuję, że nie znajdę nic Tagore'a, ale i tak pozostaje u mnie na celowniku. Więc nie pozostaje nic innego jak wziąć się za czytanie.

20.08.2010

Sztukmistrz z Lublina - Isaac Bashevis Singer


Któż nie zna Isaaka Singera, któż nie słyszał o jego książkach, o Spuściźnie, Miłości i wygnaniu czy może przede wszystkim Cieniach na rzece Hudson? Sztukmistrz z Lublina powieść noblisty z 1978 roku, to równie znany tytuł, jak ten przytoczony jako ostatni. Książka, choć wydana po raz pierwszy 1960 roku, w Polsce ukazała się dopiero 23 lata później. Wiele razy wystawiana na deskach teatrów stała się chyba dla wielu Polaków znakiem rozpoznawczym Singera.
To opowieść o sztukmistrzu, którego dziś nazwalibyśmy magikiem, cyrkowcem czy szarlatanem - Jasza Mazur. Beztroskie życie Jasze, zdawać by się mogło człowieka bez problemów, bez odpowiedzialności, któremu wszystko przychodzi łatwo – pieniądze, kobiety, uczucia - wymyka się spod kontroli. Mnogość przygód miłosnych, ilość „domów” i żyć, które Jasza prowadzi, jego samego doprowadza do zguby. Żona czekająca cierpliwie na swojego męża, który prowadzi wieczne życie w trasie, młodziutka kochanka, nieświadoma niczego, oddana dziewczyna czy młoda jeszcze wdowa to tylko niektóre z podbojów miłosnych Jasze. Pozostaje jeszcze problem wiary Jaszego, bowiem Jasze to Żyd, który żyje w diasporze, a obrzędy religii żydowskiej znane są jemu ledwie z dzieciństwa. Czy porzucenie kobiet i odrzucenie wiary może ujść jemu na sucho? Jasza dla ułatwienia sobie życia, dla zdobycia szybkich pieniędzy, zdolny jest nawet zmienić wyznanie, ochrzcić się i przejść na chrześcijaństwo, zostawić żonę (z którą nie ma dzieci), okraść a nawet zabić. Wszystko to z powodu wspomnianej młodej wdowy Emilii, albo raczej jej - ciągle jeszcze będącej dzieckiem - czternastoletniej córki Haliny. Choć Jasza nie potrafi dojrzeć granic przyzwoitości, to doskonale dostrzega je w religii – doszukuje się w każdej wierze tych aspektów i tylko te chce respektować, które nie wymagają wielkich poświęceń. Jednak droga obrana przez Jasze może doprowadzić go tylko do zguby. Tak też się staje. Jedno z wydarzeń staje się zwrotem w życiu Jasze, choć tragiczne i brzemienne w skutkach, jego samego zaprowadza na drogę wiecznej pokuty.
Bohater Singera wpada ze skrajności w skrajność. Ze skrajnej rozwiązłości i niewierności do fanatycznej wręcz wiary i pokuty. Wszystko po to, aby pozbawić się pokus świata zewnętrznego. Jasze jest tak słaby, że nie potrafiąc ich sobie odmówić, zamurowuje się w lepiance, gdzie poświęca się kontemplacji, aby w ten sposób móc odzyskać swoją utraconą wcześniej żydowską tożsamość, stać się człowiekiem prawym i religijnym. Jednając się z Bogiem przyjmuje imię Jakuba Pokutnika. Czy ta pokuta oznacza pogodzenie się z życiem, z wiarą?
czytaj TU

16.08.2010

Alfred i Emily, Doris Lessing

Wydawnictwo Literackie, 2009

Liczba stron: 320

Doris Lessing wielokrotnie wraca w swoich książkach do dzieciństwa spędzonego w Afryce czy to pisząc autobiograficzne wspomnienia, czy też osadzając akcję opowiadań na kontynencie afrykańskim. Biograficzna książka o jej rodzicach Alfredzie i Emily obejmuje znacznie więcej niż tylko afrykański etap ich życia. Co więcej , autorka dokonuje bardzo przewrotnego zabiegu literackiego – w pierwszej części książki przedstawia życie rodziców jakim mogłoby być gdyby ich losy potoczyły się inaczej niż w rzeczywistości. Jest to forma uhonorowania rodziców i próba spełnienia ich pragnień w formie noweli.

W ten sposób, Alfred mieszka na angielskiej prowincji, gdzie wraz z żoną realizuje swoją największą pasję jaką jest rolnictwo. Otoczony jest przyjaciółmi, prowadzi życie spokojne, ale satysfakcjonujące. Emily natomiast zostaje pielęgniarką w szpitalu w Londynie, gdzie poznaje znacznie starszego od siebie doktora, za którego wychodzi za mąż. Pierwsze lata małżeństwa przynoszą rozczarowanie, kolejne przynoszą przełom – Emily wprowadza do codziennej rutyny elementy światowego życia. Jednak dopiero po śmierci męża rozwija skrzydła prowadząc szeroko zakrojoną działalność charytatywną.

W drugiej części autorka koncentruje się na prawdziwych losach swoich rodziców, jednak nie jest to szczegółowa kronika ich związku. Luźne wspomnienia o rodzicach pokazują ich różne charaktery oraz pragnienia. Alfred marzy o zarobieniu wystarczającej sumy na swojej afrykańskiej farmie by osiedlić się z powrotem w Anglii i tam zakupić gospodarstwo. Emily, która głęboko i boleśnie przeżyła zderzenie z realiami Rodezji, chciałaby powrócić do europejskiej kultury z jej życiem towarzyskim i kulturalnym. Codzienne zmagania z trudami afrykańskiej rzeczywistości sprawiają, iż pragnienia rodziców Lessing pozostają nieosiągalne.

Pisarstwo Lessing, które zaczęłam niedawno poznawać, wydaje mi się szalenie interesujące, szczególnie cenię umiejętność przedstawiania kobiet, ich pragnień, uczuć, potrzeb, rozdarcia między tym co wypada, a tym co podpowiada serce. Autorka w podobny sposób pisze też o swojej matce w tej biograficznej powieści. Dodatkowym atutem książki jest realistyczny obraz społeczeństwa angielskiego w dwudziestoleciu międzywojennym.

14.08.2010

Wszystkie imiona, Jose Saramago

„Wszystkie imiona” to nazwa Archiwum Głównego Akt Stanu Cywilnego, w którym jako kancelista pracuje bohater książki Saramago, Pan Jose. „Wszystkie imiona” to – dosłownie – imiona wszystkich ludzi, zarówno żywych, jak i zmarłych, znajdujących się w rejestrach Archiwum. Każdego dnia, od kilkudziesięciu lat, Pan Jose wprowadza do archiwum żywych nowonarodzone osoby, a także przenosi do archiwum zmarłych akta tych, którzy odeszli z tego świata.

Na calosc tekstu zapraszam do BREDABLIKA :)