31.10.2010

"Lituma w Andach" Mario Vargas Llosa


O Litumie w Andach mówi się, że to najbardziej peruwiańska ze wszystkich powieści pisarza. I rzeczywiście, choć pokrewną tematykę mogliśmy już odnaleźć choćby w Pantaleonie i wizytantkach z 1973 roku, to dopiero w tej książce Llosa czyni swoimi bohaterami historię i kulturę Peru. Opowiada więc o duchach gór, czyli apus, o huaycos i pishtacos, o czarownicach, chiromancji i wróżeniu z liści koki. Mówi o Huankach, Chankach i Inkach oraz o współczesnych Andyjczykach – ich potomkach. O keczua, zabobonach i dawnych wierzeniach...

Całość recenzji na Dzienniku Literackim.

"Kto zabił Palomina Molero?" Mario Vargas Llosa


Kiedy z nieba leje się żar, a w powietrzu unosi się kurz, ostatnią rzeczą, jakiej potrzeba, jest morderstwo. Zwłaszcza, kiedy jest się policjantem, który wcale nie chce być gliną. Brzmi jak początek jednej z powieści Leonarda Padury? Nic bardziej mylnego. To Mario Vargas Llosa i jego Kto zabił Palomina Molero?.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

28.10.2010

poopowiadam Wam z Marquezem

Od opowiadań wszystko się zaczęło! Przynajmniej tak możemy dowiedzieć się z biogramu Marqueza - najpierw szkolne gazetki, później czasopismo Literatura, a później pamiętny El Espectador i Trzecia bieda czyli pierwsze opowiadanie autora. Widać ten gatunek literacki noblista (1982 rok) upodobał sobie od najmłodszych lat. W jego dorobku później często będą pojawiać się książki, które są zbiorami opowiadań czy felietonów - Bardzo stary pan z olbrzymimi skrzydłami, Morze utraconych opowiadań, Dwanaście opowiadań tułaczych, czy Opowiadania - to tylko część z nich.
Można powiedzieć, że Marquez do mistrzostwa opanował ten gatunek i można się też o tym przekonać sięgając po choćby jedną pozycję z tego dużego zbioru.
Opowiadania, które składają się z trzech tomów: Dialog lustra, W tym mieście nie ma złodziei oraz Niewiarygodna i smutna historia niewinnej Erendiry i jej niegodziwej babki uznawane są za najpełniejszy zbiór opowiadań w dorobku pisarza. To lektura niesamowita – jej oniryczność sprawia, że czytając czujemy się jak na latającym dywanie, unoszącym się nad baśniową krainą. Krainą, która jednak nie zawsze jest jasna i kolorowa. Kto czytał choćby jedną powieść Marqueza i polubił jego styl bezboleśnie wniknie w karty opowiadań, nie zwracając uwagi miękko przejdzie z jednej historii w drugą. Ten, kto czytał więcej niż jedną powieść autora znajdzie zapewne w niejednym opowiadaniu zarys bohaterów, o których czytał już kiedyś w którejś z powieści. Ja pokusiłam się nawet o zapoznanie się, choćby pobieżnie (przesiadując w bibliotece) z tymi, których jeszcze nie czytałam, aby przekonać się ile postaci odgadnę ile zaczątków przyszłych powieści odnajdę. Opowiadania są jak swojego rodzaju układanka, literackie puzzle, które układają się w jedną całość, choćbyśmy nie znali całej twórczości pisarza. I tak opowiadanie Ewa w środku kota mi przywodzi na myśl powieść O miłości i innych demonach – gdzie uwięziona Sierva może kojarzyć się z Ewą uwięzioną we własnej duszy, a Śmierć wierniejsza niż miłość już samym tytułem skojarzy się zapewne miłośnikom Miłości w czasach zarazy z tą właśnie powieścią, Trzecia rezygnacja natomiast może przywodzić na myśl Szarańczę, a Bardzo stary pan z olbrzymimi skrzydlami nawiązuje do – również – zbioru opowiadań o tym samym tytule. Skojarzeń jest więcej i być może mogą się one różnić między czytającymi, ale zawsze Opowiadania będę lekturą ciekawą przez to, że dają tak wiele wrażeń, czy też za to, że odbiór każdego z nich może tak bardzo się różnić. Ja opowiadania jako zbiory wszelkiego rodzaju lubię za to, że mogę długo rozpamiętywać każde z nich, kontemplować je i doszukiwać się ich znaczeń, które niejednokrotnie zmieniają się w miarę upływu czasu. Podobnie było w przypadku Opowiadań Marqueza i mam nadzieję, że tak samo pozytywne wrażenia odniosę przy lekturze kolejnych zbiorów opowiadań tego autora, i co przyjemniejsze, im więcej poznam dzieł pisarza tym ciekawiej będzie mi się czytało te zbiory i odkrywało ich pierwotne, być może znaczenie.
Moje wydanie Opowiadań Marqueza, wydanie z nowej wersji Muzy jest kolorowe nie tylko na okładce, ale też mieni się różnymi kolorami znaczników samoprzylepnych i moimi własnymi skojarzeniami, które mam nadzieję, będą się zmieniać, potwierdzać i zwiększać w miarę poznawania twórczości noblisty.

27.10.2010

"Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza" Björnstjerne Björnson



Niewielka książeczka zawiera dwa opowiadania noblisty z 1903 roku. Akcja obu toczy się na norweskiej wsi. Björnson opisuje dwie historie miłosne. Tytułowe dziewczę to spokojna, pobożna, piękna dziewczyna, w której zakochuje się porywczy i przystojny młodzieniec z niedalekiego gospodarstwa. Autor opisuje perypetie zakochanej pary, ich nieśmiale zaloty, pośrednictwo siostry, wszystko to okraszając malowniczymi opisami przyrody.

W drugim opowiadaniu zatytułowanym "Marsz weselny" sytuacja jest podobna: cicha, niezwykle pobożna, oddana rodzicom dziewczyna, przypadkiem poznaje młodego mężczyznę. Należy on do tego gałęzi rodu, z którą jej rodzice nie utrzymywali kontaktów ze względu na niewyjaśnione niesnaski. Ponownie liczne opisy wiejskiego życia i norweskiej natury ubarwiają prostą fabułę.

Opowiadania czyta się lekko i szybko, trudno się jednak wyzbyć odczucia, że nie przstają do współczesnych czasów. Zwyczaje, zachowanie, sposób życia przedstawione przez autora trącą myszką. Przyznać trzebba jednak, że wydają się być w swojej wypowiedzi uniwersalne. Norwegia wprawdzie jest tłem wydarzeń, ale opisywane sytuacje mogłyby wydarzyć się pewnie i w innym kraju.

Trudno mi na podstawie tych dwóch opowiadań doszukać się wartości, kwalifikujących Björnsona do otrzymania Nobla, nie czuję się jednak zachęcona do sięgnięcia po inne jego utwory.


Björnstjerne Björnson, Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza, tł. Franciszek Mirandola, 164 str., Wydawnictwo Poznańskie

"Pochwała macochy" Mario Vargas Llosa


Podobno wybór tegorocznego Noblisty był czystą formalnością. Podobno akademicy, jeszcze przed głosowaniem zgodzili się co do tego, kto w tym roku zostanie nagrodą uhonorowany. Podobno takie rewelacje sprzedał prasie Horace Engdahl, sekretarz literackiej Nagrody Nobla. Ten sam pan, który zaledwie przed paroma laty dowodził wyższości europejskich prozaików nad ich amerykańskimi pobratymcami. Tymczasem Herta Müller mogłaby mu co najwyżej czyścić buty, a Elfriede Jelinek podawać herbatę. Mario Vargas Llosa jest bowiem właśnie tym, który na Nobla najbardziej zasłużył.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

"Hamida z zaułka Midakk" Nadżib Mahfuz

Chicago Ala al-Aswaniego było szalenie intrygujące. Ziemia kłamstw Anne B. Ragde – przewrotna i niesamowita. Lecz choć obie powieści były doskonałe, jest jedna, która bije je na głowę. Najlepsza z serii Kontynenty. Hamida z zaułka Midakk.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.

"Cevdet Bej i synowie" Orhan Pamuk

Cevdet Bej i synowie to debiut literacki Orhana Pamuka z 1982 roku. Turecki noblista napisał tę monumentalną powieść w wieku zaledwie dwudziestu sześciu lat. Krytycy okrzyknęli ją mianem „tureckich Buddenbrooków”. W 1983 roku uhonorowali prozaika prestiżową nagrodą imienia Orhana Kemala. Dziś jej wartość jest jeszcze większa. To dlatego, że ta książka to doskonała prolegomena do późniejszej twórczości tureckiego powieściopisarza.

Ciąg dalszy recenzji na Dzienniku Literackim.