30.06.2011

"Życie i czasy Michaela K." - J. M. Coezte

Coetzee napisał świetną książkę o trudzie życia człowieka wolnego, jako jednostki, podczas wojny. Opowiedział nam historię Życia i czasów Michaela K., który po wybuchu wojny w Południowej Afryce postanowił wyjechać z Matką na wieś, na której spędziła dzieciństwo. Kieruję się chęcią uwolnienia od miejskiego zgiełku i również troską o zdrowie Matki, bowiem rozpoczęcie wojny zbiegło się w czasie z jej chorobą. Michael nie jest zbyt bystry, ale za to zaradny. Pieniądze, które otrzymał z wypłaty za pracę w Ogrodzie odkłada na wyjazd do Prince Albert. Jednak aby opuścić Przylądek nie wystarczy jedynie bilet z miejscówką - trzeba jeszcze mieć przepustki. Na te trzeba czekać długo, a może nawet wtedy nie zostaną przesłane. Michael szybko się o tym przekonuje i postanawia wywieść Matkę z Kapsztadu na własną rękę. Pakuje ją na zbudowany dla niej wózek, zabiera walizkę i rusza w drogę. Jednak podczas podróży czeka ich mnóstwo trudności - muszą spać na zimnej ziemi, chować się, gdy przejeżdża konwój wojskowy... Matka K. szybko się męczy i zaczyna chorować jeszcze bardziej. Michael zabiera ją do szpitala, gdzie umiera...

...CZYTAJ DALEJ

Andrzej Franaszek, Miłosz. Biografia.

Nie bez przyczyny wybrałam dzisiejszy dzień na przybliżenie Wam książki o Czesławie Miloszu autorstwa Andrzeja Franaszka. To dziś, bowiem, sto lat temu urodził się przyszły literacki noblista.

Andrzej Franaszek zbierał materiały do książki ponad dziesięć lat nie tylko w Polsce, ale również w miejscach, gdzie przebywał Czesław Miłosz nawet przez krótki czas. Autor opiera się, więc na faktach, nie na domysłach. Wielokrotnie cytuje wspomnienia ludzi, którzy pamiętali Miłosza, pisali o nim, byli jego najbliższymi współpracownikami, znajomymi, przyjaciółmi. To książka pełna cytatów, wierszy, zapisków samego wielkiego poety, stanowiąca niejako demaskatorskie studium życia i przyczyny powstawania poszczególnych utworów począwszy od poezji a zakończywszy na prozie. Z drugiej strony Franaszek nie wnika aż tak bardzo w życie prywatne poety. Owszem, pisze o jego pierwszych miłościach, następnych kobietach, używkach, nielojalności, ale nie ma w tym plotkarskiego tonu ani demoniczności.
/.../

Wydawnictwo ZNAK, oprawa twarda, Kraków 2011, stron 1104.

CDN NA BLOGU SŁOWEM MALOWANE

Moje spotkania z Noblistami :)

Witam serdecznie :) Nareszcie udało mi się dołączyć do Projektu Nobliści! Cieszę się bardzo, bo może to będzie motywacją do sięgnięcia po literaturę mniej znanych mi autorów. Z listy lektur przeczytałam:

Henryk Sienkiewicz - "Ogniem i mieczem", "Potop", "Krzyżacy", "Latarnik", "W pustyni i w puszczy"
Władysław Reymont - "Chłopi"
Ernest Hemingway - "Stary człowiek i morze"
Albert Camus - "Dżuma"
John Steinbeck - "Tortilla flat"
Isaak Bashevis Singer - "Sztukmistrz z Lublina"
Czesław Miłosz - wiersze
Gabriel Garcá Márquez - "Sto lat samotności"
Kenzaburo Oe - "Zerwać pąki, zabić dzieci"
Wisława Szymborska - wiersze
Mario Vargas Llosa - "Szelmostwa Niegrzecznej Dziewczynki"

W mojej domowej biblioteczce znajdują się:
Rudyard Kipling
William Faulkner (do którego robiłam już podejście parę razy, na razie zakończone porażką)
Ivo Andrić
Aleksander Sołżenicyn
Saul Bellow
William Golding
Günter Grass.

Oczywiście jest nieznany mi Miłosz i Szymborska, jest Sienkiewicz i "Quo vadis" (naprawdę nie mogę się przemóc!) Mam też Llosę i "Historię Alejandra Mayty". Literatury więc sporo a ja postaram się uczestniczyć w projekcie najlepiej jak umiem :)

28.06.2011

Noblistów poznać chcę...

Witam, witam. Cieszę się, że mogłam dołączyć do projektu. Aż wstyd się przyznać, że do tej pory, z grona Noblistów,  czytałam jedynie powieści H. Sienkiewicza. Mam jednak nadzieję, że poznam twórczość innych autorów nagrodzonych tą nagrodą. Na swoich półkach, w domowej biblioteczce, znalazłam kilka ich dzieł.
1. William Golding - Władca Much
2. Czesław Miłosz - Zniewolony Umysł
3. J. M. Coetzee - Życie i czasy Michaela K.
4. Günter Grass - Przy obieraniu cebuli


Jestem pewna, że po przeczytaniu tych kilku książek sięgnę po następne powieści Noblistów, a moja znajomość ich będzie godna pochwały. :)

Toni Morrison, Miłość

Kiedy na bibliotecznej półce ujrzałam książkę Toni Morrison zaraz przypomniała mi się niedawna rozmowa na jej temat. Moja znajoma zachwycała się prozą noblistki, a szczególnie jej powieścią Jazz. Co prawda ta powieść nosiła tytuł Miłość, ale postanowiłam ją przeczytać licząc na niemałą ucztę literacką. Czy się zawiodłam? Raczej nie, choć spodziewałam się więcej niż otrzymałam.
Bohaterkami tej opowieści są dwie stare już kobiety mieszkające w jednym domu: Heed i Christine. Kiedyś łączyła je przyjaźń mimo tego, że pochodziły z zupełnie odmiennych środowisk. Teraz łączy je nienawiść, której przyczyn należy szukać w decyzji dziadka Christine, który postanowił poślubić przyjaciółkę swojej wnuczki,  jedenastoletnią wówczas dziewczynkę.  Powieść rozpoczyna się w momencie gdy do zamieszkałego przez dwie kobiety domu przybywa młoda dziewczyna o imieniu Juniorka, którą zatrudnia jedna z kobiet w tajemnicy przed drugą. 
Historia Juniorki splata się i przeplata z historia Heed, Christine oraz bliskich im osób: Billego Coseya, dziadka Christine, May - jej matki, Sandlera i Vidy oraz ich wnuka Romena. 
 
Na dalszą część recenzji zapraszam tutaj.

26.06.2011

Dzienniki z podróży, czyli Ameryki oczami Camusa

Witam, jako nowicjuszka na bloogu Nobliści. Postanowiłam i ja nadrobić zaległości w tej dziedzinie. Zacznę od mało znanej (tak mi się przynajmniej wydaje), książeczki Alberta Camusa.
Dzienniki z podróży to zaledwie dziewięćdziesiąt stron lektury. Jest to opis dwóch podróży na dwa kontynenty.
Pierwsza to podróż mało jeszcze znanego dziennikarza do Ameryki Północnej w 1946 r., druga to podróż autora "Dżumy" do Ameryki Południowej w 1949 r.

Część pierwsza.
Ameryka północna jawi się przyszłemu Nobliście, jako celuloidowy kraj powierzchownych ludzi. Jego relacja dostosowana jest do odniesionych wrażeń. Opisy są krótkie i lakoniczne. Zapis tej podróży to niczym migawki, które przesuwają się przed oczyma pasażera pędzącego samochodu. Wizyta u pani J, spotkanie z panem K, zaproszenie do państwa W. Wszystko przemija błyskawicznie i nie pozostawia miłego wrażenia. Obrazki przesuwają się, jak w kalejdoskopie. Od czasu do czasu autor rzuca jakby mimochodem luźną uwagę dotyczącą odwiedzanego kraju. Nie są to uwagi zbyt pochlebne. Podróżując z Camus widzę jedynie betonowe prostopadłościany sky-scrapers i olbrzymie plansze reklam. Jest tu natomiast sporo odniesień do „Dżumy”, która ukaże się w 1947 roku.
Część druga.
Ameryka Południowa jawi się autorowi, jako kraj pełen przeciwieństw. Bogactwo i przepych przemieszane ze skrajną nędzą, a wyrafinowana kultura z barbarzyństwem. Zapis tej podróży jest nieco „powolniejszy”. Ma się wrażenie, jakby parno wilgotny klimat spowolnił relacje pisarza. Czytając mam wrażenie, jakbym sama miała problemy z oddychaniem i „złapaniem” świeżego powietrza. Po Ameryce Południowej podróżuje autor zdobywającego popularność dzieła (Dżuma), co powoduje konsekwencje w postaci licznych spotkań, wieczorków, zaproszeń, które są dla pisarza męczące, a często także nużące. Ileż to razy autor wymyka się z różnych urządzanych na jego cześć i dla niego „imprez, pokazów, posiłków” tylnymi drzwiami. Dziś powiedzielibyśmy wychodzi zeń po angielsku.


Poza opisem wrażeń z pobytu na obu kontynentach książka zawiera relację z podróży, w przeważającej mierze morskiej. Morze opisane jest w przeróżnych barwach i odcieniach; morze spokojne i wzburzone, morze, w którym odbijają się słoneczne promienie i morze w towarzystwie chmur i wiatru, morze poranne, południowe i wieczorne. Czuję w tych opisach wyraz podziwu i hołdu składanemu żywiołowi, który jest często o wiele milszym towarzyszem podróży niż ludzie;

nudni i powierzchowni. Jak pisze Camus trudno mu wytrzymać w towarzystwie liczniejszym niż cztery osoby.
Autor opisuje, iż jego morskiej podróży do Ameryki Południowej towarzyszyły dźwięki muzyki poważnej. zytając można wyobrazić sobie rejs statkiem, prute dziobem fale,bezkresną przestrzeń za nami i bezkresną przestrzń przed nami, wiatr we włosach, poczucie wolności i beztroski, nieskrępowania. A jeśli jeszcze towarzyszy temu piękna muzyka można powtórzyć za Faustem .. trwaj chwilo, jesteś piękna.
Dziennik podróży jest rękopisem autora, pisanymi na gorąco relacjami z podróży. Nie wiadomo, czy Camus zamierzał go opublikować, czy też jedynie dla siebie i ewentualnego późniejszego wykorzystania spisywał miejsca, zdarzenia, spostrzeżenia i daty.
Muszę przyznać, że miejsca przez niego odwiedzone zostały opisane w sposób, który raczej by mnie zniechęcił do ich odwiedzenia, niż zachęcił. Należy wziąć jednak poprawkę na to, iż podróże miały miejsce ponad sześćdziesiąt lat temu i są subiektywnym spojrzeniem osoby pełnej zarówno podziwu, jak i dezaprobaty dla krajów Nowego Świata. Jednakże w pewien sposób są one też odbiciem mojego stanu postrzegania obu Ameryk.
Warto przeczytać, jeśli nie dla czego innego to dla piękna opisu morskich podroży.

25.06.2011

"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosa

"To było bajeczne lato" - tak brzmi pierwsze zdanie w tej powieści. Od razu mnie urzekło i wiedziałam, że tak książka mi się spodoba. 

 "To studium miłości odciętej od całej mitologii romantycznej (...) Mieści się w niej wiele, wszystko, co jest  związane z naturą człowieka: instynkt, seks, namiętność, także ta duchowa, fantazmany, które kształtują nasze relacje, czynią nas lepszymi ludźmi" - tak napisał autor o swojej powieści. 
I bardzo trafnie tu ujął istotę tego uczucia.

W to pewne bajeczne lato nastolatek-Ricardo Somocurcio (zarazem narrator w powieści), poznaje Lily-niegrzeczną dziewczynkę. Od tego czasu jego los odmienił się już na zawsze. Podobno tak naprawdę można kochać tylko raz. Ale również często (a raczej zawsze) jedna ze stron kocha bardziej. I tak było w przypadku Ricarda. Ta pierwsza, inspirująca, ale i toksyczna miłość nadawała mu sens życia, a jednocześnie bezlitośnie mu go odbierała. 

Lily,"Niegrzeczna dziewczynka", Chilijeczka, towarzyszka Arlette, madame Arnoux, Mrs. Richardson, metresa szefa japońskiej mafii,  pojawiała potem wiele razy w życiu Ricarda, bez uprzedzenia i równie niepodziewanie znikała. Czy można być zakochanym cały czas w jednej kobiecie, która pojawia się nagle i znika z życia, rozpala je szczęściem przez krótki czas, a potem zostawia suche, jałowe, zaszczepione przeciwko jakiejkolwiek innej namiętności czy miłości?  

A może można uodpornić się na miłość? Nie dopuszczać do siebie żadnych uczuć, stworzyć sobie barierę albo rzucić się w wir pracy. Tak próbował zrobić Ricardo. Po każdym odejściu famme fatale szybko wpadał w rutynę zawodu, a profesja tłumacza pozwalała mu podróżować, nieźle zarabiać i brać wolne, kiedy przyszła mu ochota.To dawało mu wolność, swobodę, ale nie szczęście. A szczęście zawsze przychodziło wtedy,  kiedy pojawiała się ona. I czy to było Limie, Paryżu, Londynie, Tokio czy Madrycie zawsze potrafił rzucić wszystko, by spędzić parę chwil z ukochaną, której szelmostwa doprowadzały, go do szaleństwa, obłędu, ale nie mógł o niej zapomnieć.

Chyba za bardzo nie napisałam tutaj o fabule, ale książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, wyzwoliła we mnie wiele emocji i szalenie podobały mi się szelmostwa famme fatale. Choć była zepsuta do szpiku kości, cyniczna i wyrachowana, i ciągle powtarzała: "Pieniądze dają bezpieczeństwo, bronią cię, pozwalają korzystać zżycia w całej jego pełni i nie martwic się o dzień jutrzejszy. To jedyne szczęście, jakiego można dotknąć." Jednak bardzo się myliła, bo na końcu zwyciężyła miłość, tylko właśnie miłość przetrwała. 

I jeszcze parę słów o narracji. To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i to bardzo udane. Podobał mi się styl, polot i kreacja postaci  drugoplanowych: Juana Barreto, Mrs. Stubard, małżeństwa Gravoskich. Drażniły mnie tylko zbyt często pojawiające się zdrobnienia: kapelusik, usteczka, króciutkie, amancik oraz infantylne zwracanie się do siebie bohaterów (też za częste)  'mój grzeczny chłopczyku', 'moja niegrzeczna dziewczynka'. Ale biorąc pod uwagę całość, to wybaczam autorowi :) Ciekawe czy w innych powieściach używa takich zdrobnień, bo z pewnością do nich zajrzę. 


recenzja też u mnie Zapraszam