29.09.2012

Mały pamiętnik, Jose Saramago


Świat Książki, 2012
Liczba stron: 143

Jose Saramago znam z jednej tylko książki (nie liczę tej pierwszej przeze mnie czytanej i niedokończonej). "Miasto ślepców" bardzo mi się podobało i miałam ochotę poznawać twórczość tego noblisty. "Mały pamiętnik" jest idealną książką na początek przygody z tym trudnym w odbiorze pisarzem (mam na myśli tę niedokończoną książkę). Dlaczego idealną? Bo niezbyt długą (jakby się komu nie podobała, to czasu nie straci na nią zbyt wiele), bo autobiograficzną (ja jestem ciekawa życia prywatnego pisarzy - szczególnie tych, którzy na szczyt weszli za sprawą własnego talentu, a nie skandalu).
Saramago, w momencie powstawania tej książki już osiemdziesięcioletni, bez żadnego wstępu przywołuje swoje wspomnienia w lat dzieciństwa.
Całość do przeczytania TUTAJ. Zapraszam!

28.09.2012

"Stambuł - wspomnienia i miasto" Orhan Pamuk


Połączenie wspomnień autora, pisanych z perspektywy dziecka, któremu stopniowo rozszerzają się granice świata, z omówieniem tego, co inni autorzy napisali o Stambule. Autorzy różni - od Flauberta i Brodskiego, po pisarzy tureckich, których nazwisk nie będę pamiętać już za tydzień. Autor próbował uchwycić smutek miasta, które kiedyś było metropolią wielkiego imperium, teraz zaś jest zaledwie stolicą małego kraju zamieszkiwanego przez jeden naród (z tym małym to Pamuk ostro przesadził, ale proces wypychania mniejszości z Turcji opisał przekonująco).
Plusem są liczne czarno-białe zdjęcia, głównie z lat 50-tych i 60-tych, minusem zaś przesadna szczerość autora. Nie do końca rozumiem, dlaczego zwierzeń o swoim onanizmie dziecięcym nie powierzył psychoterapeucie, tylko postanowił nim pokatować trochę nie spodziewających się takich atrakcji miłośników sentymentalnych podróży w przeszłość.

26.09.2012

Gymnadenia - Sigrid Undset

 



Gdy  poznajemy Paula jest młodzieńcem, który kończy szkołę i marzy  o tym by zostać geologiem.Tu wtrącę, że geologiem był ojciec Sigrid Undset. `
    Paul wychowujący się na wsi, w domu, który stworzyła jemu i jego trojgu rodzeństwa  matka,  jest silnie związany z naturą stąd w książce pojawia się wiele pięknych  opisów  przyrody i krajobrazów Norwegii zmieniających  się wraz ze zmianami pór roku.
   Nad wyraz dojrzały, jak na swój wiek, już   będąc w szkole średniej postanawia  się usamodzielnić i przeprowadza się z Linlokka do Kristianii. W tym czasie zmieniając mieszkanie trafia do rodziny Gotaasów, którzy są katolikami i decyduje się  zamieszkać u nich co  wówczas, gdy w Norwegii religią wyznawaną i uznawaną był protestantyzm, a katolicy byli traktowani jak sekta, było sporą odwagą. Paul sam wychowany w klimacie obojętności religijnej uznaje sie za niewierzącego. Poznanie rodziny Gotaasów sprawia, że przyglądając się ich dobremu, spokojnemu życiu, które uważa  jest wynikiem wiary, jaką wyznają  zaczyna po raz pierwszy myśleć o zbliżeniu się do tej religii i  coraz więcej w jego życiu zaczyna zajmować szukanie drogi do Boga.
   W "Gymnadeni" obserwujemy więc, jak  Paul wchodzi  w dorosłość i  dojrzewa do podejmowania życiowych decyzji, a także do przyjęcia wiary katolickiej. 


Więcej na moim blogu.

25.09.2012

Miasto ślepców

Czy próbujecie sobie wyobrazić, jak to jest być osobą niewidomą? Ja nie chcę tego wyobrażać, wiem, że jest to łatwiejsze dla osoby, która z taką wadą się urodziła niż dla tej, na którą nagle to spadło. Ale przecież osoby niewidome, które stanowią mniejszość społeczeństwa, mogą liczyć na wsparcie osób pełnosprawnych. Dzięki temu jest im łatwiej. Ale co by było gdyby wszyscy oślepli? Taki obraz mamy w powieści Saramago. Cała recenzja na blogu.

21.09.2012

Martha Quest - Doris Lessing


W 2007 roku Akademia Szwedzka przyznając Doris Lessing literacką nagrodę Nobla uzasadniła decyzję tym, że „jej epicka proza jest wyrazem kobiecych doświadczeń. Przedstawia je z pewnym dystansem, sceptycyzmem, ale też z ogniem i wizjonerską siłą”. To właśnie książki o kobietach (choć nie tylko dla kobiet) przyniosły jej światową sławę i uznanie, a wymowa tych powieści powoduje, że niektórzy mają ją za feministkę, choć ona sama zdecydowanie odżegnuje się od feminizmu. Pisze po prostu o kobietach, najczęściej o buntowniczkach, pokazując je na różnym etapie życia i w rozmaitych sytuacjach. Jedną z takich buntowniczek jest właśnie Martha Quest. Jej historia to opowieść o dorastaniu, młodzieńczym negowaniu wszystkiego, co kojarzy się ze światem wartości dorosłych (a zwłaszcza rodziców) i szukaniu własnej drogi w życiu.
Akcja Marthy Quest rozgrywa się pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku w brytyjskiej kolonii na południu Afryki. Marthę poznajemy, gdy wchodzi właśnie w okres młodzieńczego buntu. Za nic nie chce żyć, tak jak jej rodzice i sąsiedzi. Problem jednak w tym, że nie wie również, jak by chciała.
Martha nie jest bohaterką, z którą chciałybyśmy się utożsamiać. Nie jest heroiną, na którą zapowiada się na początku książki, zawodzi nasze nadzieje. Oczekujemy osoby silnej, pewnej siebie, która wiedziałaby, czego chce od życia i prędzej lub później potrafiłaby to wyegzekwować. Wolimy szczęśliwe zakończenia, a do tych potrzebny jest bohater zwycięski, przeprowadzający własną wolę, nonkonformista. Martha taka nie jest, dlatego chwilami nas wkurza, w pierwszym odruchu możemy pomyśleć „dziewczyno, co ty robisz”. Ale jak się tak zastanowić chwilę, to właśnie Martha jest prawdziwa, z tymi swoimi niekonsekwencjami, brakiem asertywności, podporządkowywaniem się grupie rówieśniczej, do której trafia właściwie przez przypadek, ale w której jest jej wygodnie, bo czuje się akceptowana, a nawet ważna. To jej postępowanie jest doświadczeniem większości ludzi i tak wygląda dorastanie. I powinniśmy zdać sobie z tego sprawę jak najwcześniej, bo być może uchroniłoby to nas od wielu błędów młodości. 
I dlatego, gdyby to ode mnie zależało, Martha Quest byłaby obowiązkową lekturą szkolną. Wspaniała, mądra i potrzebna książka.
Więcej o książce na moim blogu. Zapraszam.

18.09.2012

"Lenin w Zurychu" - Aleksander Sołżenicyn

Tak się składa, że kończyłam podstawówkę jeszcze w czasach PRL. Załapałam się nawet na akademie ku czci rewolucji październikowej, a w jednej nawet (jako siódmoklasistka) śpiewałam w chórkach. Na szczęście, gdy byłam już w ósmej klasie akademie stały się passe i udało mi się uniknąć recytowania przed całą szkołą jednego z rewolucyjnych evergreenów.
Dlatego trudno mi zrozumieć, dlaczego moja wiedza na temat Lenina, poza kilkoma ogólnikami, sprowadzała się do tego, że leży aktualnie zabalsamowany w mauzoleum na Placu Czerwonym. Nawet moje informacje o jego związku z Nadieżdą Krupską okazały się błędne. Liczni leninofobi z mojego otoczenia wmawiali mi przez lata, że był to związek “na kartę rowerową”, tymczasem okazało się, że został on pobłogosławiony przez popa (inna rzecz, że ślub wzięli tylko dlatego, żeby razem wyjechać na zesłanie).
Ciąg dalszy TUTAJ.

17.09.2012

"Pałac kobiet" Pearl S. Buck




Jeśli macie ochotę na powieść o silnych, świadomych kobietach, sięgnijcie po Pałac kobiet noblistki Pearl S. Buck.
Pani Wu kończy czterdzieści lat i postanawia zmienić swoją dotychczasową rolę. Uważa, że spełniła już swoje zadanie jako matka, żona oraz głowa domu Wu. Teraz pragnie usunąć się w cień, poświęcić swój czas księgom i samodoskonaleniu. By jednak umilić życie mężowi, wyszukuje dla niego młodą konkubinę, zdolną do rodzenia dzieci. Jej decyzja szokuje wszystkich mieszkańców domu i nikt nie spodziewa się jaki będzie miała wpływ na dalsze życie.

Niezwykle inteligentna, bystra, posiadająca, mimo życia w izolacji, szeroki horyzont, pani Wu błędnie oszacowała potrzeby męża oraz wybranej Drugiej Pani. Swój błąd zrozumie jednak dopiero po tym, gdy pozna obcego księdza Andre. Początkowo zatrudnia go jako nauczyciela angielskiego dla swojego trzeciego syna Fengmo. To pierwszy obcokrajowiec, który przekroczył progi niezwykle tradycyjnego domu państwa Wu. Ksiądz, a przede wszystkim jego słowa, zaczynają interesować pani Wu do tego stopnia, iż po opuszczenia domostwa przez syna, sama kontynuuje lekcje. Tych dwoje prowadzi rozmowy filozoficzno-teologiczne, które są przyczynkiem do rozważań o roli kobiety i mężczyzny, o roli religii, a także o tradycji. Zdumiewający jest rozwój mentalny pani Wu, jej stopniowe dopuszczanie nowości i akceptowanie jej u synów czy synowych.

Pearl S. Buck napisała Pałac kobiet w latach czterdziestych, zaskakuje jednak aktualność jej spostrzeżeń oraz świeżość języka. Powieść czyta się sprawnie, przyjemnie można by powiedzieć. Szczególnie interesowała mnie kwestia stopniowego ustępowania tradycji, na rzecz nowoczesnych, rewolucyjnych poglądów. Zdumiewającym jest jak surowym zasadom podlegało życie chińskiej arystokracji jeszcze w wieku dwudziestym.

Napisałam, że książka Buck ma za bohaterki silne kobiety. Niewątpliwie dominuje w niej pani Wu, jednak autorka ukazuje kobiecą niezależność i siłę na różne sposoby. Mężczyźni zsuwani są na drugi plan, może tylko poza ojcem Andre. Obok pani Wu poznajemy jednak szereg innych kobiet - jej synowe: od tradycyjnej Meng, poprzez upartą Rulan i niepokorną Linyi; jej przyjaciółkę pani Kang: matronę, kochającą dzieci i gwarny dom oraz zagubioną Druga Panią. Domostwo Wu zaludniają w końcu małe kobietki - sieroty przygarniane przez ojca Andre. Taka ilość żeńskich bohaterek, to świetna możliwość ukazania wielu aspektów kobiecości. Z ciekawością odkrywałam ich postawy, adaptację do tradycji i zasad panujących w domostwie.

Pałac kobiet to okazja do odkrywania Chin - bez pośpiechu, w wytwornym towarzystwie.