Imre Kertesz wielokrotnie podkreślał, że „Los utracony” nie jest powieścią autobiograficzną, chociaż z pewnością można w niej znaleźć wątki zaczerpnięte z obozowych przeżyć autora. Świat ukazany w książce oglądamy oczami blisko piętnastoletniego Żyda z Budapesztu. Jest on dzieckiem rozwiedzionych rodziców, dosyć spolegliwej natury, który nie ma pretensji do świata i ludzi o rzeczy, które dotykają jego, jego bliskich i Żydów w ogóle. „Zresztą człowiek nie decyduje sam o pewnych różnicach, w końcu właśnie po to, jak wiem, są żółte gwiazdy[…]”. Podobnie zareagował, kiedy wraz z innymi kolegami z pracy został złapany w jednej z łapanek i w efekcie wysłany do obozu pracy. Jego naiwność, prostota w osądzaniu ludzi i sytuacji przeraża, ale też chwyta za gardło i zostawia nas z okrzykiem grozy i protestu na ustach. Główny bohater opowiada nam o tym, co widzi niemal bez emocji, starając się zawsze znaleźć jakiś pozytyw w tragicznej sytuacji. Potrafi docenić dobre maniery, wygląd czy sumienne wykonywanie obowiązków przez żandarmów i żołnierzy. Jakże szokujące jest to, że polubił swoich, jakby nie było, oprawców. Przyznaję, że byłam zszokowana tą uległą, pozbawioną złości i nienawiści, postawą. Jest jak owieczka, która jedzie na rzeź...
Czytaj dalej...
25.11.2012
"Opowieści starego Kairu" Nadżib Mahfuz
"Opowieści starego Kairu" Nadżiba Mahfuza - zaczynałam bez entuzjazmu, ale z każdą stroną czytało mi się coraz lepiej. Mahfuz ma opinię bardzo średniego pisarza, który dość niezasłużenie dostał Nobla. Zasłużenienie, czy nie, czasem lepsze jest wysokiej jakości czytadło, niż tor przeszkód zafundowany przez autora z rzekomo wyższej półki.
Akcja rozgrywa się w czasie pierwszej wojny światowej, która w Egipcjanach, podobnie jak w Polakach, rozbudziła nadzieje na odzyskanie niepodległości. Co faktycznie udało się zrealizowac i jak wpłynęło to na życie zwykłych ludzi? Zapraszam do lektury:).
Akcja rozgrywa się w czasie pierwszej wojny światowej, która w Egipcjanach, podobnie jak w Polakach, rozbudziła nadzieje na odzyskanie niepodległości. Co faktycznie udało się zrealizowac i jak wpłynęło to na życie zwykłych ludzi? Zapraszam do lektury:).
6.11.2012
Mo Yan "Obfite piersi, pełne biodra"
Książka od razu wciąga intensywną akcją i mnóstwem ciekawych odniesień do chińskich realiów.
Na początek przenosimy się do świata, w którym kobiety są tak nieważne, że kiedy rodzi kobieta i oślica, wszyscy zajmują się oślicą. Kobiecie tylko powtarzają, żeby urodziła wreszcie chłopca. Imiona wszystkich jej córek znaczą: Nadchodzący młodszy brat, Przywoływany młodszy brat, Wzywany młodszy brat, Wytęskniony młodszy brat, Spodziewany młodszy brat, Upragniony młodszy brat i Wybłagany młodszy brat.
To dopiero daje do myślenia, jak nieprawdopodobnie zafiksowani na płci potrafią być Chińczycy. Jak sobie teraz wyobrazimy, że to w tym kraju wprowadzono politykę jednego dziecka...
Całość zaczyna się jak u Hitchcoka, ponieważ poród odbywa się w czasie szturmu "japońskich diabłów", co paradoksalnie okaże się jedyną nadzieją.
Ciąg dalszy na moim blogu.
Powitanie
Witam wszystkich!
Nigdy nie wybierałam książek po nagrodach, ale zupełnym przypadkiem niedawno zamieściłam na moim blogu recenzję "Obfitych piersi, pełnych bioder" Mo Yana, a drugim przypadkiem, właśnie czytam "Marzenie Celta" Mario Vargasa Llosy, które też będę chciała zrecenzować.
Wnioskuję z tego, że przynajmniej czasem moje recenzje pokrywają się z tematyką projektu.
Zerknęłam na spis autorów nierecenzowanych, czyli jak rozumiem, najbardziej "potrzebujących" i widzę tam kilka znajomych nazwisk. Szczególnie żal mi Jiméneza - jest genialny, ale generalnie niepublikowany w Polsce. Parę lat temu trafiłam na jego wiersze i poczułam, jakby pisał do mnie. Widocznie akurat takie wybrali do jakiejś, nota bene tragicznej, antologii. W innych miejscach go nie widziałam, a szkoda. Jeśli kiedyś nauczę się hiszpańskiego, to z jego powodu.
Nie stawiam sobie konkretnych celów w związku z tym projektem. Jeśli będę akurat recenzować książkę jakiegoś noblisty, będę pamiętać też o tym miejscu.
A w ogóle to kilka nazwisk z listy mruga do mnie zachęcająco. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
2.11.2012
"Dolina Issy" Czesław Miłosz
Na Litwie kowieńskiej, nad brzegiem rzeki Issy, przycupnęła schowana wśród lasów mała miejscowość – Ginia. Tam w dworku zubożałej szlachty polskiej żyją razem ze swoim wnukiem Tomaszem Kazimierz i Michalina Surkontowie. Pierwsza wojna światowa rozdzieliła Tomasza z rodzicami podarowując mu jednocześnie dzieciństwo w miejscu, gdzie stykają się dwie kultury – polska i litewska, dzięki temu chłopiec mówi w obydwóch językach, często je mieszając.
Dolina Issy, to kraj baśniowy, przepełniony magią. Mieszkańcy tej krainy nauczyli się żyć z istotami nadprzyrodzonymi, bowiem
Osobliwością doliny Issy jest większa niż gdzie indziej ilość diabłów. Być może spróchniałe wierzby, młyny, chaszcze na brzegach są szczególnie wygodne dla istot, które ukazują się oczom ludzkim tylko wtedy, kiedy same sobie tego życzą. Można powiedzieć, że te nadprzyrodzone zjawiska są elementem litewskiego folkloru i nikogo z mieszkańców nie dziwią. Zresztą mało kto boi się diabłów, ponieważ ich ulubionym zajęciem jest taniec i zabawa.
Czasami pojawiają się również duchy osób, które nie doznały ukojenia ani na ziemi, ani po drugiej stronie świata, czego przykładem jest duch Magdaleny. Sami mieszkańcy również są nietuzinkowi, niektórzy wciąż wierzą w gusła...
Ciąg dalszy na moich blogu. Zapraszam.
22.10.2012
Chiny w oparach alkoholu: "Kraina wódki" - Mo Yan
Przy lekturze powieści Mo Yana "Kraina wódki" albo trzeba się wspomagać kolejnymi kieliszkami mocnego alkoholu, albo nabiera się doń tak silnego wstrętu, że przełknięcie choćby kropli wydaje się wyczynem ponad siły. Ja wybrałam, przekornie, złoty środek - niekiedy osładzałam sobie lekturę umeshu, likierem śliwkowym, ale nie silną wódką. A do opisów orgii alkoholowych i ich konsekwencji starałam się dystansować, nie pozwalając wyobraźni działać zbyt silnie. Obrazy kreślone przez autora są aż nadto malownicze.
"Kraina wódki" jest powieścią o skomplikowanej - i w porównaniu z typową konstrukcją powieści zachodniej - szczególnej strukturze. W Chinach w ogóle nie ma tradycji powieści. Powieść rozkwitła tam na dobre dość późno (mimo że pierwsze dzieła w tym gatunku powstały kilka stuleci wcześniej niż w Europie) i przez wieleset lat uchodziła za gatunek pośledni, stojący zdecydowanie niżej w hierarchii niż poezja czy esej. Niemal każdy rozdział składa się z warstwy fabularnej, która opowiada o przygodach śledczego Dinga Gou'era, wysłanego do Alkoholandii w celu zbadania problemu zjadania przez miejscowych oficjeli wyśmienicie przyrządzonych ciał małych chłopców na wystawnych ucztach. Oprócz tego w każdym rozdziale znajduje się dialog epistolarny między doktorantem alkohologii i pisarzem Li Yidou a znanym pisarzem "Mo Yanem". Rozdziały kończą kolejne opowiadania autorstwa Li Yidou, których akcja rozgrywa się w Alkoholandii i nawiązuje często do kwestii kanibalizmu.
Po dalszą część recenzji zapraszam tutaj.
15.10.2012
Myszy i ludzie John Steinbeck (audiobook)
Trzecie spotkanie z
prozą Johna Steinbecka i trzecie udane. Myszy i ludzie to nowelka. W
czasach wielkiego kryzysu w Stanach dwoje przyjaciół (George i Lenny)
tuła się od farmy do farmy poszukując możliwości zarobienia kilku groszy
i przetrwania tego ciężkiego okresu. Lenny wysoki obdarzony nadludzką
siłą mężczyzna o mentalności lekko upośledzonego dziecka wywołuje coraz
to nowe „kłopoty”. To zadusi zwierzątko, to kogoś przestraszy, to kogoś
zrani, a wszystko to dzieje się bez jego woli. George musi wykazać wiele
cierpliwości, aby opiekować się Lennym i czuwać, aby nie został
skrzywdzony, ani też sam nikogo nie skrzywdził i to wszystko w imię
„przyjaźni”, którą nań nałożyło złożone przyrzeczenie.
Siłą, która pozwala przetrwać dwójce bohaterów ciężki okres w dramatycznej rzeczywistości Wielkiego kryzysu, a także smutny los odmieńców są marzenia. Ten amerykański sen o spokojnym i dostatnim życiu, które ma się urealnić pod postacią własnej farmy sprawia, że George nie poddaje się i mimo przeciwności losu idzie wciąż naprzód.
Steinbeck po raz kolejny zadziwia mnie połączeniem prostoty (zarówno pomysłu, jak i języka) z bogactwem treści.
W
tej banalnej historii, której zakończenie nasuwa się niemal od
pierwszej sceny autor umiejętnie stopniuje napięcie, aby mimo wszystko
wprawić czytelnika w finałowej scenie w zaskoczenie i zakłopotanie.
Zakończenie sprawia, że lektura na długo zapada w pamięć i zmusza do
przemyśleń. W tej niezwykle esencjonalnej formie (na stu dwudziestu stronach) znalazła się cała gama treści; jest i o bogactwie przyjaźni i o samotności odmieńców i o sile marzeń i o obronie słabszych.
Moja ocena 5/6
W lutym tego roku Pruszyński Media wydał książkę Myszy i ludzie (powyżej okładka).
Subskrybuj:
Posty (Atom)





