Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje - France. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje - France. Pokaż wszystkie posty

11.05.2019

Zbrodnia Sylwestra Bonnard Anatol France

Wiedzieć jest niczym, wyobrazić sobie wszystkim (str.66)
Miniaturowa książeczka wygrzebana spośród stosu innych na stoliku w antykwariacie skusiła mnie swym rozmiarem. Wydawała się idealną lekturą na podróż. Podróże do pracy, które zajmują mi w ciągu dnia średnio licząc dwie godziny chętnie uprzyjemniam sobie czytaniem.
Na Zbrodnię Sylwestra Bonnard składają się dwa opowiadania, które łączy osoba dobrodusznego uczonego, będącego jednocześnie narratorem. W części pierwszej Polano starzejący się bibliofil całą energię poświęca na studiowanie ksiąg i poszukiwanie wymarzonego manuskryptu Złotej legendy. Z pozoru nie dostrzegający świata spoza kart swych ksiąg poczciwy pan Sylwester okazuje się osobą niezwykle empatyczną i wcale nie skupioną wyłącznie na fikcyjnym świecie ksiąg. Pomaga zarówno mieszkającej na poddaszu pani Coccoz, jak i przypadkowo napotkanemu biednemu urwisowi. Bywa nieco odrealniony, momentami jego naukowo-filozoficzne rozważania mogą nużyć, ale całość zasługuje na uwagę. Naiwność starszego pana bywa urzekająca, a jego dystans wobec samego siebie i duże poczucie humoru czynią lekturę zajmującą. Druga część Joasia Aleksandre to istna bajka dla dorosłych, jest w niej biedna sierotka (wnuczka byłej sympatii bibliofila), zła wychowawczyni, chciwy i lubieżny opiekun, stary zamek i cudowna nimfa. W takim otoczeniu pan Sylwester żyjący do tej pory w świecie książek i w tych księgach wręcz zakochany odkrywa radości innego rodzaju, w odnalezionej po latach dziewczynce odnajduje namiastkę rodziny, której nigdy nie miał, a której brak rekompensowały mu księgi. I choć deklarował, iż …”sen życia przemarzył (….) w bibliotece i gdy nadejdzie pora pożegnać się z tym świat em … (pragnął), oby Bóg zabrał (go) z drabinki, sprzed półek zapełnionych książkami!” to w końcu popełnia czyn, który sam nazywa zbrodnią, a który ze zbrodnią nie ma nic wspólnego. Nie jest to może wybitne dzieło, ale lektura tej miniaturki sprawiła mi dużą przyjemność. Niespieszna opowieść o poczciwym staruszku, który kochał życie wśród książek, ale też kochał ludzi, napisana pięknym językiem. Dziś odbierana będzie, jako staroświecka i momentami przegadana. Książeczka pełna nieco naiwnych, ale szczerych wyznań, prezentująca i moje przekonanie, że czucie jest ważniejsze niż rozum. Zdecydowanie przypadła mi do gustu. A już scena opisu nimfy siedzącej na Kronikach Norymberskich w starym zamku pobudza wyobraźnię. Jest jak z bajek Andersena.
Recenzja po raz pierwszy ukazała się na moim blogu Moje podróże

15.09.2013

"Crainquebille" Anatole France




Tego krótkiego opowiadania Anatole France'a wysłuchałam w jedno popołudnie. Tytułowy Crainquebille to ubogi sprzedawca warzyw. Ze swoim wózkiem przemierza ulice Paryża, oferując na sprzedaż zakupione wczesnym rankiem w hali targowej warzywa. Pewnego dnia szewcowa dyskutuje z nim nad ceną porów, po ustaleniu ceny klientka wraca do sklepu po pieniądze, zabierając towar. Crainquebille czeka na swoją zapłatę, torując ruch drogowy. Dzielnicowy policjant nakazuje mu odejście. Prosty sprzedawca nie jest w stanie szybko wyjaśnić policjantowi przyczyn postoju, coś mamrocze, dyskutuje i nie słucha nakazu. Postój się przedłuża, handlarz się denerwuje, policjant tym bardziej. Dyskusja toczy się dalej, Crainquebille uparcie czeka na swoje pieniądze, a policjant nagle twierdzi, iż sprzedawca użył słów obraźliwych wobec niego. Dochodzi do eskalacji, i mimo że znajduje się świadek niewinności handlarza, policjant go aresztuje. Rozprawa sądowa jest farsą. Zdezorientowany Crainquebille nie bardzo wierzy swojemu obrońcy, świadek wydarzenia, pochodzący z wyższych sfer wprawdzie go broni, ale słowo policjanta wydaje się ważyć w oczach sądu więcej. 
Handlarz dobrze czuł się w więzieniu - zaskoczyła go czystość, rozpieściła pewność posiłku i dachu nad głową. Gdy Crainquebille opuszcza celę i podejmuję dawną pracę, nic nie jest takie samo. Stałe klientki odwracają się od byłego więźnia, a życie staje się coraz cięższe.

Anatole France w prostych, dobitnych scenach ukazuje upadek człowieka. Spokojnym życiem Crainquebille'a zachwiał przypadek, źle zrozumiane słowo, uprzedzenie wobec prostego, niewykształconego, biednego człowieka. W momencie aresztowania policjant przypieczętował przyszłość sprzedawcy.