Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik - Pikinini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik - Pikinini. Pokaż wszystkie posty

23.01.2012

"Odruch serca" Toni Morrison

W krótkim opisie książki, który znajduje się na okładce, czytamy, że „Odruch serca” to „rozpisana na kilka postaci opowieść, w której główną narratorką jest czarnoskóra szesnastoletnia niewolnica Florens, oddana przez własną matkę na służbę do amerykańskiego farmera.” Radzę nie czytać dalszej części tego okładkowego streszczenia, które zupełnie nie oddaje sensu powieści. W historiach opisanych przez Toni Morrisom, splatają się losy kilku postaci, z których każda analizuje rzeczywistość z własnej perspektywy. Początkowo, dziecięcymi oczami małej Florens, oglądamy scenę jej rozstania z matką, rozumiemy jej ból i poczucie odrzucenia. Później widzimy trochę szerszą perspektywę tego zdarzenia, dzięki spojrzeniu Jacoba, farmera, który - za długi -przejmuje Florens z rąk jej poprzedniego właściciela. Niewolnica dorasta później na jego farmie, a opowieści o swych losach snują też inne otaczające ją osoby – jej nowa pani Rebekka, inne niewolnice i niewolnicy, aż w ostatnim rozdziale znów wracamy na pierwszą farmę Florens i niespodziewanie poznajemy motywy jej matki, która ze wszystkich sił walczyła o to, by to jej córkę, a nie ją sama czy małego synka zabrał ze sobą Jacob.
Wszystkie historie opowiadają o trudnym życiu ich bohaterów, którzy nie wiedzą jak bardzo łączą ich wzajemne losy. Tym, co wpływa – choć chwilowo – na rozświetlenie ich ponurej egzystencji jest miłość, czasem nierozpoznana, czasem nieodwzajemniona, czasem objawiająca się tylko jako ludzka życzliwość, jako „odruch serca”.
Życie wszystkich bohaterów tej powieści jest podobne. Mimo pozornych różnic między niewolnikami, a ich panami, wszyscy obarczeni są trudną przeszłością, brakiem korzeni. Biali są wyrzutkami, których nie chce rodzina i kraj. Wszyscy są bezbronni, skazani na walkę w nowych, nieznanych sytuacjach i miejscach, takich jak brytyjska kolonia na amerykańskiej ziemi pod koniec XVII wieku. Powieść czyta się bardzo dobrze i mimo przytłaczającego obrazu ludzkiej egzystencji, niesie ona również sporo pokrzepienia.

Pozdrawiam z Pikinini:)

30.01.2010

"Głód i jedwab" Herta Müller

Przejmujące i chwilami bardzo osobiste refleksje autorki o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Rumunii, z odniesieniami do własnego doświadczenia i historii kraju.

Rumunia opisana zostaje z perspektywy upodlonych obywateli, mniejszości narodowych, z perspektywy emigrantów i obywateli innych społeczeństw. Punkt obserwacyjny osadzony jest w rodzinie, w biurach i na ulicy, ale też na szczytach władzy, zarówno w Rumunii jak i w Niemczech, miejsca dokąd wyemigrowała Herta Muller.

Nad całością dominuje – pesymistyczny niestety – pogląd o niemożności, ale i niechęci całkowitego zrozumienia innych ludzi, społeczeństw, procesów.
Eseje dotykają ogromnej ilości wątków, dotyczących najważniejszych aspektów ludzkiej kondycji.

Z niektórymi poglądami autorki (mam na myśli przerywanie ciąży) nie zgadzam się, ale staram się zrozumieć źródła takiej postawy. Ta książka nie pozostawia obojętnym, porusza do głębi – na długo.

Herta Müller „Głód i jedwab”, Wydawnictwo Czarne 2008

19.12.2009

„Opowiadania dla dzieci” Isaac Bashevis Singer



(...) Niedawno skończyłyśmy czytać „Opowiadania dla dzieci” Isaaca Singera.

To chyba jedyna książka dla dzieci w dorobku tego wybitnego pisarza - noblisty piszącego w jidysz o Polsce, kraju swojego dzieciństwa.
Opowiadania – zabawne, ale skłaniające do refleksji - pełne są chanukowych światełek, dzieci grających w dreidla, i zajmujących historii z życia polskich Żydów.
Podczas lektury rozmawiałyśmy z dziewczynkami o tym, dlaczego w Polsce nie ma już tego świata, dlaczego zniknęły synagogi i menory w oknach...

Refleksje zainspirowane lekturą - na blogu PIKININI.


14.11.2009

„Opowieści starego Kairu. Kamal" Nadżib Mahfuz


Nie lubię pisać o książkach, które mi się nie do końca spodobały. Zwłaszcza, kiedy – jak w tym przypadku – nastawiłam się na smakowite czytelnicze doznania.


„Opowieści starego Kairu” Nadżiba Mahfuza są wychwalane w wielu recenzjach. Ja sięgnęłam po drugą część tej powieści – „Kamal”.

Historie z dorastania pokolenia młodych Egipcjan żyjących w Kairze przed II wojną, splatają się polityką, zmianą obyczajów, historią życia ich rodziców. Idee, miłość, rozczarowanie, odpowiedzialność, przemijanie – uniwersalne dylematy ludzkości i dojrzewania – przewijają się przez karty ksiązki i życia bohaterów. Jednak bardzo brakuje mi tu odkrywczego spojrzenia na świat. Może ta powtarzalność ma być sednem?

Środowisko islamu nie zaskakuje mnie również. Nie znajduję w książce magii egzotyki, dawnego świata, nieznanej kultury. Wręcz przeciwnie, życie bohaterów wydaje mi się jakoś trywialne i mimo całej pozornej obyczajowej odmienności, bardzo zbliżone do perypetii swojskich bohaterów seriali i kiepskich filmów. W tym wszystkim nie potrafię właśnie odnaleźć myśli i celu.

Nadżib Mahfuz „Opowieści starego Kairu. Kamal”, tłum. Jolanta Kozłowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 2009

7.09.2009

"Onitsza" Le Clezio

Kiedy poznajemy dwunastoletniego Fintana, właśnie rozpoczyna on swą morską podróż do Afryki, gdzie mieszka jego angielski ojciec, który wyjechał tam w pogoni za marzeniami, tuż przed wybuchem drugiej wojny. Matka Fintana jest Włoszką, która schroniła się z dzieckiem we Francji. Swego męża pamięta tylko jako romantycznego kochanka, jej syn nie zna swojego ojca wcale.
Fintan nie chce opuszczać domu przybranej babki i Francji, ale nie protestuje. Całe swe siły skupia na zapamiętaniu ostatnich obrazów świata, który zostawia za sobą.Czytałam kilka recenzji książki Le Clezio „Onitsza”. Wszystkie z nich mówią o miłości chłopca do Afryki. Tak, chłopiec pokochał Afrykę, którą spotkał, intensywność barw, zapachów, dźwięków, niezwykłość ludzi. Ale to, że tak się stało wynikało z tego kim Fintan był, z jego wrażliwości na wszystko co go otaczało, z wewnętrznej potrzeby zachowania najlepszych cząstek świata.

Na dalszą część recenzji, zapraszam na bloga PIKININI





2.08.2009

„Stambuł. Wspomnienia i miasto” - Orhan Pamuk



Zachęcona przez Annę, umieszczam tu kilka refleksji, które wcześniej opublikowałam na moim blogu Pikinini.


Nigdy nie byłam w Stambule, ale też nikt z nas nie trafi już do tego miasta, które opisał Orhan Pamuk. A może wszyscy już tam kiedyś byliśmy? W uniwersalnym mieście dzieciństwa.

„Stambuł” - jak każdą dobrą literaturę - można odczytywać na wielu poziomach.
Dla mnie, to zagłębienie się we wspomnieniach uczuć doświadczanych w dzieciństwie. „Opowiadając o Stambule, mówię o sobie” – podpowiada nam zresztą pisarz.

To ciekawe, jak wspomnieniom można nadać kolor. „Moje dzieciństwo było jak czarno-białe fotografie Stambułu – dwubarwne, zatopione w stalowoszarym półmroku” – przeczytałam i odkryłam, że ja również myśląc o swoim dzieciństwie, łączę je z albumami pełnymi czarno-białych zdjęć. Takie zdjęcia zapełniają też karty książki, a łącząc się z osobistymi refleksjami pisarza, powodują, że odbieram „Stambuł” jako najbliższą sobie, ze wszystkich przeczytanych książek tureckiego noblisty.

Czy „monochromatyczność” wspomnień wynika tylko z przywoływania ich poprzez fotografie? Wspomnienia tchną ciepłem, ale być może tak daje o sobie znać troska dorosłego pisarza o małego Orhana: „To, co po latach uznałem za wszechogarniającą melancholię i tajemnicę, w dzieciństwie odczuwałem jako nudę, przygnębienie, otępiającą monotonię(…)Uciekałem od tych doznań w świat fantazji.”
Uciekał od niezrozumienia, ciągłych domowych kłótni, rozstań z rodzicami. Sceną była kamienica należąca do jego zeuropeizowanej, mieszczańskiej rodziny w Stambule lat pięćdziesiątych, miejsce magicznych wspomnień o prozaicznych wydarzeniach. Takich jak to, kiedy dziecko, jest świadkiem kłótni w sąsiednim pokoju: „..jak za wzorzystym szkłem cienie matki i ojca zbliżają się i oddalają od siebie, ożywają nagle i łączą ze sobą wśród wrzasków i krzyków, tworząc jeden cień (…) Energia rodziców sprawiła, że szyba w drzwiach dygotała, a wszystko wokół było czarno-białe”

Wiele lat później, Orhan, w trakcie rodzinnej, niedzielnej wycieczki nad Bosfor, odkrywa powtarzalność ludzkich losów: „zobaczyłem w autach inne rodziny, też zmęczone, nieszczęśliwe i skłócone”

Bardzo zabawne wydają mi się odkrycia zwyczajności swojej rodziny i swojego życia, które dokonuje małe dziecko:
- „Gdy w witrynie sklepu papierniczego zauważyłem identyczny podręcznik, jakiego używał mój brat w szkole, wiedziałem już, że nasze zwyczaje i dobytek nie są wcale wyjątkowe, że inni ludzie wiodą życie podobne do naszego”
- „Ponieważ brat w podnieceniu wciąż opowiadał o swoim wychowawcy, byłem przekonany, że każdy uczeń ma swojego osobistego nauczyciela, tak samo jak każde dziecko ma własną nianię. Gdy więc rok później zobaczyłem w klasie trzydzieścioro dwoje uczniów i jednego nauczyciela, poczułem głębokie rozczarowanie”

Nie dajmy się jednak zwieść pisarzowi, który sam nas zresztą ostrzega przed nostalgią wspomnień: „… nie ukształtowało mnie prawdziwe życie, lecz własna wyobraźnia. Dlatego czytelnicy, którzy mają teraz przed sobą tę książkę, powinni pamiętać, że zawsze miałem skłonność do wyolbrzymiania. (…)Ale przecież tak samo jak dla artysty malarza nie jest istotna rzeczywistość, tylko kształt przedmiotów, tak dla powieściopisarza nie liczy się kolejność wydarzeń, lecz ich kompozycja, a dla autora wspomnień – ich symetria, nie prawdziwość.”

Czytając tę książkę, zastanawiałam się właśnie, czy pewne wątki zawartych tu wspomnień, które później pojawiają się w twórczości noblisty, nie stanowią po prostu dodatkowej przyprawy do lektury. Z drugiej strony, to przecież prawdziwa przyjemność je odnajdywać:
- „Śnieg jest nieodłącznym elementem moich stambulskich wspomnień z lat dziecinnych. Niektóre maluchy nie mogą się doczekać pierwszego dnia wakacji – ja nigdy nie mogłem doczekać się śniegu.”
- „Kiedy już nauczyłem się czytać, najbardziej ekscytowały mnie wydawane przez wuja książki dla dzieci, których setki dostawałem w prezencie. Niebawem znałem je wszystkie na pamięć (wybór baśni Księgi tysiąca i jednej nocy, kolejne tomy Brata sokoła, baśnie Andersena, encyklopedia odkryć i wynalazków)”

Zachęcam do poszukiwań śladów z tej książki, w innych powieściach Orhana Pamuka, ale też odkrywania pamięci własnego dzieciństwa, własnego Bosforu.

31.07.2009

Lista Pikinini

Witam wszystkich serdecznie:)
Zgodnie z procedurą, zamieszczam tez moją listę Noblistów i ich dzieł, które przeczytałam:

1905 Henryk Sienkiewicz, Polska
„Trylogia”, „Quo Vadis”, „W pustyni i w puszczy”, „Nowele”

1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
„Księga dżungli”

1909 Selma Lagerlöf, Szwecja
„Gosta Berling", „Legendy chrystusowe”, „Cudowna podróż”

1924 Władysław Reymont, Polska
“Chłopi”, “Ziemia obiecana”

1925 George Bernard Shaw, Irlandia
“Pigmalion”

1926 Grazia Deledda, Włochy
„Annalena Bilsini”

1928 Sigrid Undset, Norwegia
“Krystyna córka Lavransa", „Jenny”

1929 Thomas Mann, Niemcy
„Czarodziejska góra”, „Doktor Faustus”, „Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla", „Nowele”

1932 John Galsworthy, Wlk. Brytania
„Saga rodu Forsyte'ów”

1947 André Gide, Francja
„Lochy Watykanu”

1949 William Faulkner, USA
„Wściekłość i wrzask”

1951 Pär Lagerkvist, Szwecja
„Barabasz”, „Zło”

1954 Ernest Hemingway, USA
„Opowiadania”, „Stary człowiek i morze”, „Słońce też wschodzi”

1957 Albert Camus, Francja
„Dżuma”, „Obcy”, „Upadek”

1958 Boris Pasternak, Rosja
„Doktor Żywego”

1962 John Steinbeck, USA
„Grona gniewu”, „Myszy i ludzie”, „Na wschód od Edenu”

1969 Samuel Beckett, Irlandia
„Czekając na Godota”

1970 Aleksander Sołżenicyn, ZSRR
„Jeden dzień Iwana Denisowicza"

1972 Heinrich Böll, Niemcy
„Kobiety na tle krajobrazu z rzeką"

1980 Czesław Miłosz, Polska
„Poezje”, „Druga przestrzeń”, „Rodzinna Europa”

1981 Elias Canetti, Wlk. Brytania
„Auto da fe"

1982 Gabriel Garciá Márquez, Kolumbia
„Sto lat samotności”, „Kronika zapowiedzianej śmierci”, „Miłość w czasach zarazy”, „O miłości i innych demonach”, „Ślad twojej krwi na śniegu”, „Rzecz o mych smutnych dziwkach”, „Nie ma kto pisać do pułkownika”, „Na fałszywych papierach w Chile”, „Jesień patriarchy”
To jeden z moich ulubionych pisarzy więc większość jego książek czytałam po kilka razy, choć dwóch z tu wymienionych nie lubię.

1983 William Golding, Wlk. Brytania
„Władca much”, „Spadkobiercy”

1984 Jaroslav Seifert, Czechosłowacja
„Poezje wybrane”

1990 Octavio Paz, Meksyk
„Poezje wybrane”

1996 Wisława Szymborska, Polska
wiersze, „Nowe lektury nadobowiązkowe”

1999 Günter Grass, Niemcy
„Wiersze wybrane”

2002 Imre Kertész, Węgry
„Los utracony, „Kadysz za nienarodzone dziecko", „Fiasko”

2003 J.M. Coetzee, RPA
„Wiek żelaza”

2004 Elfriede Jelinek, Austria
„Pianistka”, „Wykluczeni”

2006 Orhan Pamuk, Turcja
„Śnieg”, „Nazywam się Czerwień”, „Nowe życie”, „Stambuł: Wspomnienia i miasto" (zapraszam do przeczytania recenzji na moim blogu)

2007 Doris Lessing, Wlk. Brytania
„Piąte dziecko”

Moje plany: poznać twórczość wszystkich szacownych Noblistów:)