Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik - Marigolden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik - Marigolden. Pokaż wszystkie posty

24.04.2013

Juan Ramón Jiménez, „Poezje”



Nie znając Jiméneza, trudno wyrobić sobie o nim zdanie na podstawie tego tomu. „Poezje” wydane przez Wydawnictwo Anagram to antologia przekładów autorstwa różnych tłumaczy i pierwsze, co rzuca się w oczy, to że wyniki ich pracy są bardzo nierówne. Ckliwe, sentymentalne wierszyki o przyrodzie mieszają się tu z poezją intrygującą i świeżą, i trudno zgadnąć, czy tom zawdzięcza tłumaczom tony czyste, czy nuty landszafcikowe – czy też jedne i drugie wydał z siebie sam autor.

Całość tutaj.

23.01.2011

Herta Müller, „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”


Dojmująca kronika cierpienia. Beznamiętna, choć nie dlatego, że brak w niej uczuć – beznamiętna, bo smutek i gorycz wyzute są w niej z gwałtowności buntu. „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie” to jedna z wczesnych książek Herty Müller, znów więc jesteśmy w zamieszkanej przez Niemców wsi w rumuńskim Banacie, kraju jej lat dziecinnych. W Banacie, gdzie historia miażdży ludzi, w których żywoty jest wpleciona – czy to jako echo przeszłości, czy jako bieżąca polityka. I nie ma człowieka dość prostego, wsi dość zapadłej, dziecka dość niewinnego, żeby mogli się przed nią uchronić. Każdego dotknie wina lub hańba – lub obie.

Całość tutaj.

19.07.2010

Herta Müller, „Niziny”


„Niziny”, debiutancki zbiór opowiadań Herty Müller, to poetycka kronika wspomnień z dzieciństwa i dorastania w niemieckiej wsi w rumuńskim Banacie. Lata 50. i 60. XX wieku, stanowiące tło życia szwabskiej rodziny, upływają w blaknącym cieniu wojennej przeszłości, na który nakłada się ciemność teraźniejszości. Pamięć esesmańskich zbrodni ojca czy robót, na które wywieziono do ZSRR matkę zasnuwa zaduch mentalnej enklawy, odciętej zarówno od kultury rumuńskiej, jak i od heimatu, brutalność wiejskiego naturalizmu, pączkujące ze stłamszonej przeszłości koszmary ludzi złamanych, którzy nie potrafią już kochać ani być szczęśliwi. Pod powłoką chwiejnej równowagi tworzonej przez kierat codziennych obowiązków nieustannie czuwa zło, a każde zdarzenie, każdy gest, każde słowo jest potencjalnym punktem zapalnym grożącym wybuchem nieszczęścia.

Całość tutaj.

19.08.2009

Wstęp Marigolden


Lista znanych mi z lektury noblistów zawiera od dwudziestu kilku do trzydziestu kilku nazwisk – w zależności od tego, czy liczyć tylko całe tomy, czy również rozsiane tu i tam poezje. Wymieniać nazwisk nie będę, zresztą wszystkie już padły ;), powiem za to, że wśród poznanych noblistów najliczniej reprezentowani są (w każdym razie pod względem procentowym) pisarze z lat 40. i obecnych, najsłabiej zaś pierwsza dziesiątka. Największą liczbą znanych mi utworów (nie licząc oczywiście szkolnego Sienkiewicza (1905) i wierszy) cieszą się Faulkner (1949) i Beckett (1969), a najmniejszą... no, niech będą nieczytani, a kuszący nobliści z tych samych dziesiątków lat: Lagerlöf (1909), G. Mistral (1945) i Asturias (1967).

Co do planów – nie jestem pewna, czy zamiast poznawać nowych, nie wolę wrócić do starych. Faulknera zaledwie lubię, ale nie czytałam go od tak dawna, że zdążyłam się stęsknić. Myślę też o Le Clézio (2008) – „Onitsza” podobała mi się, ale dość umiarkowanie, i przypuszczam, że po ogłoszeniu kolejnego laureata już do Le Clézio nie wrócę. Konkretów na razie nie podaję, zostawię sobie swobodę wyboru.