7.10.2014
"Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela" Sienkiewicz
9.09.2014
Henryk Sienkiewicz - Bez dogmatu
16.07.2012
"Pan Wołodyjowski" Henryk Sienkiewicz
audiobook: czas trwania 16 h 30 minut
Moja ocena : 6/6
lektor: Janusz Gajos
Gdyby mi ktoś piętnaście lat temu powiedział, że zakocham się w "Panu Wołodyjowskim", na pewno bym go wyśmiała! Przecież Trylogia Sienkiewicza to nuda przecież! Przeczytałam w prawdzie, w liceum z musu "Ogniem i mieczem", ale bardziej "dooglądałam" film niż doczytałam. Na "Potopie" utknęłam gdzieś w połowie i tyle. Za trzecią część się nawet nie zabierałam.
Aż do teraz, kiedy trafiła mi się od Ktryi, pożyczka samochodowego audiobooka. "Czemu nie", pomyślałam, w końcu głupio tak nie znać Trylogii.
No i stało się. Zakochałam się w "Panu Wołodyjowskim"! Może nie tyle w samym rycerskim Panu Michale, co w tej przepięknej powieści. Wszystko mi się podobało. Zarówno pierwsza część, ta bardziej obyczajowa, kiedy to serce Małego Rycerza skradły Panna Krzysia i Panna Basieńka.
W tej części akcja toczy się jak w najlepszym romansie, kiedy to zobowiązania bohaterów walczą z namiętnościami, a uczucia skrywane, wychodzą na jaw. Są nawet oświadczyny w wykonaniu damy! Och, dzieje się sporo!
Druga część przenosi nas do Chreptiowa, gdzie Pan Wołodyjowski obejmuje komendę z rozkazu Hetmana Sobieskiego. Do nowego miejsca przenosi się wraz z żoną Basieńką i przywraca spokój na terenach narażonych na ciągłe napady tatarskie.
W tych fragmentach książki więcej jest opisów walk, wspomnień działań wojennych i polityki. Nie długo jednak będzie nam dane odetchnąć od zawirowań, gdyż na horyzoncie pojawia się Azja Tuhajbejowicz, który podstępem próbuje zwrócić się przeciwko Rzeczypospolitej. Do tego pała żądzą i namiętnością do Basi i będzie dążył wszelkimi sposobami do zdobycia ukochanej kobiety.
Wątek Azji, porwanie Basi, jej ucieczka i pościg za zdrajcą, to według mnie najciekawsze momenty w powieści. Aż dech zapiera z ciekawości, co będzie dalej. Kolejno, egzekucja Azj, którą kojarzą chyba wszyscy z filmu Hoffmana, przysparza o dreszcze. W końcu tragiczne zakończenie, które nie pozwala na spokojne odłożenie książki na półkę i zapomnienie o bohaterach.
Rewelacja, tylko tyle zostaje mi powiedzieć. Dla mnie "Pan Wołodyjowski" jest odkryciem, najlepszą książką ostatnich miesięcy, jaką przeczytałam/odsłuchałam. Nie żałuję, że w liceum ominęła mnie ta powieść. Pewnie wtedy nie odczułabym jej niezwykłości. "Odbębniłabym" jako kolejną obowiązkową lekturę, odłożyła na półkę i zapomniała.
Nie mogę też nie wspomnieć o lektorze, Panu Januszu Gajosie, który wspaniale książkę interpretował. Audiobook w jego wykonaniu to prawdziwy majstersztyk, którego odsłuchuje się z wielką przyjemnością.
15.07.2012
Pan Wołodyjowski Henryk Sienkiewicz

Wydawnictwo: Agora
audiobook: czas trwania 16,5 godziny
lektor: Janusz Gajos
Pana Wołodyjowskiego czytałam po raz pierwszy, jako nastolatka wygrzebawszy spod szklanego stoliczka (zamieszkałej na wsi) cioci. Czasy mojej wczesnej młodości przypadały na okres, kiedy o dostęp do książek nie było tak łatwo, jak dzisiaj. Pamiętam uczucie radości, kiedy na książkę trafiłam (znając jedynie filmową jej adaptację) oraz żal, że nie będę jej mogła zabrać ze sobą.
Oczywiście podczas tej pierwszej lektury zakochałam się w małym rycerzu, a w mojej główce roiło się, iż mogłabym zostać damskim odpowiednikiem pana Michała, albo co najmniej dzielnym hajduczkiem.
Po audiobooka Pan Wołodyjowski sięgnęłam dzięki trójkowemu wyzwaniu u Sardegny oraz jej rekomendacji.
W Panu Wołodyjowskim niemal każdy może odnaleźć coś dla siebie. Znajdują się tam wątki; miłosne, historyczne, przygodowe, obyczajowe. Jest cała galeria ciekawych i zróżnicowanych postaci z panem Onufrym Zagłobą na czele z jego krotochwilnymi przypowiastkami.
Ponowna lektura zaowocowała odkryciem i innych atutów powieści. Przede wszystkim u Sienkiewicza zachwyca przepiękny, staropolski język. Swego czasu Lirael zaproponowała akcję przywracania do użytku dawno zapomnianych słów. Ja ze swojej strony chętnie zaadoptowałabym takie perełki jak: amicycja, abominacja, mydłek, pobratymstwo, larum, animusz, afekt i moje ulubione zali (czy).
Czy uchował się jeszcze ktoś kto nie wzruszy się na słowa:
Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! A ty się nie zrywasz! Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?
Dla wielbicieli powieści historycznej gratką będzie umiejscowienie akcji na tle wojen z Turcją w latach 1668-1673, elekcji Michała Korybuta Wiśniowieckiego, obrony Kamieńca Podolskiego i bitwy pod Chocimiem.
Uwagę zwraca też warstwa obyczajowa XVII wiecznej Polski (elekcja, życie na stanicy, stosunki damsko-męskie) a także opis życia Polaków wziętych w jasyr.
Znajdzie się też coś dla wielbicielek romansów. Mały rycerz jest nie tylko pierwszym rycerzem Rzeczpospolitej, ale i niezwykle kochliwym człowiekiem. Jeszcze nie zdążył opłakać Anusi Borzobohatej, a już w serce zapadła mu Krzysia, żeby za chwilę zapałać afektem do Basi. W Panu Wołodyjowskim jest tych miłosnych historii i dramatów więcej (Krzysia i Ketling, Pan Nowowiejski i panna Boska, Azja i … Ewa Nowowiejska/Basia Wołodyjowska). No bo jak mawiał Ketling:
Kochanie to niedola ciężka, bo przez nie człek wolny niewolnikiem się staje. Równie jak ptak, z łuku ustrzelon, spada pod nogi myśliwca, tak i człek, miłością porażon, nie ma już mocy odlecieć od nóg kochanych... Kochanie to kalectwo, bo człek, jak ślepy, świata za swoim kochaniem nie widzi... Kochanie to smutek, bo kiedyż więcej łez płynie, kiedyż więcej wzdychań boki wydają? Kto pokocha, temu już nie w głowie ni stroje, ni tańce, ni kości, ni łowy; siedzieć on gotów, kolana własne dłońmi objąwszy, tak tęskniąc rzewliwie, jako ów, który kogoś bliskiego postradał... Kochanie to choroba, gdyż w nim, jako w chorobie, twarz bieleje, oczy wpadają, ręce się trzęsą i palce chudną, a człowiek o śmierci rozmyśla albo jak w obłąkaniu ze zjeżoną głową chodzi, z miesiącem gada, rad miłe imię na piasku pisze, a gdy mu je wiatr zwieje, tedy powiada: "nieszczęście!"... i ślochać gotów...”
A jednak - Jeśli miłować ciężko, to nie miłować cięże jeszcze, bo kogóż bez kochania nasyci rozkosz, sława, bogactwa, wonności lub klejnoty? Kto kochanej nie powie: „Wolę cię niźli królestwo, niźli sceptr, niźli zdrowie, niźli długi wiek?...” A ponieważ każdy chętnie by oddał życie za kochanie, tedy kochanie więcej jest warte od życia...
Ale, że Pan Wołodyjowski jest ostatnią częścią Trylogii pisanej „ku pokrzepieniu serc” to bohaterowie ponad szczęście osobiste i kochanie przedkładają obowiązek obrony umiłowanej Rzeczpospolitej w imię hasła Bóg, honor, ojczyzna. Jakże to piękne.
Jest wreszcie w Panu Wołodyjowskim coś z pięknej baśni, gdzie bohaterowie, są szlachetni, rycerscy, odważni, gotowi na wszystko w imię przyjaźni i w imię miłości (szeroko pojętej, czy do kobiety, członka rodziny, czy ojczyzny), a przy tym nie są postaciami papierowymi, czy pozbawionymi wad.
Dodatkową zaletą audiobooka jest piękna interpretacja pana Janusza Gajosa.
Moja ocena 5,5/6
2.02.2012
Quo vadis (czyli dokąd idziesz Panie) Henryk Sienkiewicz
Quo vadis to powieść historyczna o czasach cesarza Klaudiusza Nerona. Powstała ona na skutek fascynacji autora starożytnością. Na miejsce akcji wybrał Sienkiewicz Rzym, dzięki swej dogłębnej znajomości topografii miasta. Kiedy odwiedzał je po raz czwarty (a było to wiosną 1893 roku) pomysł powieści kiełkował już w jego głowie. Cicerone Sienkiewicza był wówczas malarz Henryk Siemiradzki, który zaprowadził go do mieszczącej się na Via Appia kapliczki Quo vadis. Legenda mówi, iż powstała ona w miejscu spotkania Chrystusa ze Św. Piotrem opuszczającym Rzym. Quo vadis Domine?, czyli Dokąd idziesz, Panie? - tymi słowy miał się zwrócić pierwszy apostoł do Chrystusa, kiedy zobaczył go idącego do Rzymu. Apostoł nie mógł zrozumieć, dlaczego Pan wraca do miasta, w którym niepodzielnie rządził wszechwładny i okrutny Neron, do miasta bezprawia i rozpusty, miasta, w którym przelano krew tylu niewinnych chrześcijan.
Zarówno Siemiradzki, jak i Sienkiewicz interesowali się starożytnością, czytywali Roczniki Tacyta i opowiadania Swetoniusza. Zainspirowały one między innymi Siemiradzkiego do namalowania słynnego obrazu Pochodnie Nerona, a Sienkiewicza do napisania dzieła, które zapewniło mu światowy rozgłos. Quo vadis zostało przetłumaczone na kilkadziesiąt języków i jest chyba najbardziej znanym utworem noblisty.
Fabułę utworu stanowi historia miłości rzymskiego patrycjusza Marka Winicjusza do słowiańskiej królewny Ligii, będącej zakładniczką cesarza. Ligia za namową Petroniusza, krewnego Marka, zostaje sprowadzona na dwór Nerona, aby stamtąd być odesłaną do domu Winicjusza i zostać jego kochanką. Ligia, będąca wyznawczynią nowo szerzącej się religii, mimo rodzącego się w jej sercu uczucia do młodego patrycjusza, woli ucieczkę i perspektywę życia w ukryciu, wśród swoich współwyznawców, niż zhańbienie i życie w dostatku w jego domu. Jak to często bywa w życie jednostek wkracza historia i polityka. Walka o zwiększenie strefy wpływów pomiędzy Tygellinem (prefektem pretorianów) a Petroniuszem (doradcą Nerona) wplątuje młodych bohaterów powieści w liczne opresje. Porwanie, ukrycie, aresztowanie, osadzenie w więzieniu i skazanie na śmierć dziewczyny. W Rzymie wybucha wielki pożar, który niszy sporą cześć miasta i pozbawia życia wielu jego mieszkańców. Sprawcą pożaru z 64 r. n.e. (ostatniego, tak wielkiego pożaru Rzymu) czyni Sienkiewicz samego Nerona, który postanawia spalić miasto, aby czerpać z tego faktu natchnienie dla tworzenia swojej poezji. Historycy nie są zgodni, co do faktycznej przyczyny pożaru, ale w większości przeważa pogląd, iż był on zdarzeniem losowym, spowodowanym między innym nieodpowiednim sposobem zabudowy miasta oraz brakiem sprzętu gaśniczego. Pragnąc uspokoić wzburzony lud Neron rozpoczyna poszukiwania winnych i znajduje ich w postaci wyznawców nowej sekty (tak wówczas nazywano chrześcijan, przypisując im przy okazji szereg niegodziwości, w tym mordowanie dzieci czy zatruwanie studni).
Dla złagodzenia niekorzystnych nastrojów Neron urządza igrzyska, w których zamierza przykładnie ukarać chrześcijan.
Opisy tortur, jakim poddano pierwszych męczenników budzą grozę i wstręt. Miałam ochotę opuścić co bardziej „malownicze” obrazy bestialstwa i zezwierzęcenia.
Fabuła stanowi tło dla przedstawienia rządów despotycznego cesarza Nerona oraz trudnych początków chrześcijaństwa w Rzymie. Opis męczeństwa pierwszych wyznawców Chrystusa wystawia świadectwo barbarzyństwa tamtych czasów.
Sienkiewicz pisząc o Rzymie korzystał między innymi z dzieła Uczta Trymalchiona Petroniusza, którego uczynił jednym z bohaterów powieści (rzymskiego patrycjusza, pisarza, polityka i filozofa). Może dlatego czytelnik odnosi wrażenie, iż wsiadł w machinę czasu, cofnął się kilkanaście wieków wstecz i stał się obserwatorem życia na dworze cesarza, w patrycjuszowskich domach, czy czynszowych kamienicach (zwanych insulami). Sienkiewicz opisuje bardzo dokładnie codzienność miasta; od architektury, poprzez stroje, obyczaje, potrawy, a nawet to, co stanowiło przedmiot rozmów.
Powieść napisana jest pięknym, literackim językiem, z tym cudownym, sienkiewiczowskim – jakowoż. Czytając jakowoż natychmiast pojawia mi się przed oczami koniec I tomu W pustyni i w puszczy (Jakowoż byli wolni, ale w samym sercu afrykańskiej puszczy). Lektura dosłownie wsysa do wewnątrz. Tacy bohaterowie jak Neron, Chilon, czy Petroniusz pozostają na zawsze w pamięci czytelnika, ze względu na ich wyrazistość. Natomiast sama Ligia i Marek Winicjusz na ich tle wypadają dość blado, podobnie zresztą, jak postaci pierwszych chrześcijan z pokorą idących na śmierć.
Mnie czytało się fantastycznie, ale też trudno zaliczyc mnie do młodzieży. Moim zdaniem jest to bardzo dobra książka, do której warto wrócić i którą powinno się przeczytać. Moja ocena 5,5/6
6.10.2011
"Na polu chwały" - Henryk Sienkiewicz

W ramach odskoczni od Kraszewskiego, sięgnęłam po mniej znaną i rzekomo nieudaną powieść Sienkiewicza "Na polu chwały". Nie da się ukryć, że ta opinia strasznie krzywdzi tę historię z czasów Sobieskiego. To fakt, że nie ma ona takiego rozmachu jak Trylogia, ale czyta się naprawdę dobrze. Myślę, że będzie pewniakiem dla wszystkich,którzy mają bzika na punkcie JIK-a, ale zaczynają już odczuwać znużenie jego "zygzakami" fabularnymi i schematycznymi postaciami.Rzecz rozgrywa się w ciągu kilku miesięcy roku 1683 (ostatnią sceną jest wymarsz wojsk polskich pod Wiedeń) w Puszczy Kozienickiej (w pobliżu Radomia) i okolicach.
Puszcza jest o dziwo dość gęsto zaludniona, i to nie tylko przez wilki i niedźwiedzie, a przez wszelkiej maści uchodźców przybyłych a toKijowszczyzny, a to z Podola a to z innych terytoriów zajętych przez sąsiadów.
Stereotypowo uważa się, że czasy panowania Sobieskiego były ostatnimi latami świetności Rzeczypospolitej Obojga Narodów, u Sienkiewicza jednak widać, że przeżywa ona zapaść, tak ekonomiczną, jak i demograficzną (co chwila mowa jest o rodach wygasłych w wyniku śmierci ich przedstawicieli w wyniku działań wojennych). Wciąż jednak nie doszło do zapaści moralnej, chociaż starsi obywatele kwękają jak najęci, że Polska nierządem stoi, jednak gdy trzeba, połowa populacji siada na koń i jedzie bić Turczyna.
Osią książki jest jednak miłość - między dwojgiem potomków zubożałych rodów- Jackiem Taczewskim (potomkiem Powały z Taczewa- bohatera Krzyżaków) i Anulą Sienińską. Zanim obydwoje dorosną do tej miłości i zanim pokonają wszystkie przeszkody rzucane im pod nogi przez zły los, co wrażliwsi czytelnicy zużyją co najmniej paczkę chusteczek.
Największym atutem jest jednak wskrzeszenie dawno zaginionego świata, Rzeczypospolitej czasów Srebrnego Wieku (używając terminologii Pawła Jasienicy). Sienkiewicz robi to nader umiejętnie i do tego świetnie się bawi- czy to konstruując kolejne charaterystyczne postaci czy przytaczając tchnące humorem dialogi. Tego ostatniego jest tu dużo więcej niż we współczesnych "Połanieckich".
Tu dla przykladu historia pewnego obciętego ucha (i prezentu ślubnego w jednym):
"- (...) niesmaczne jest to donum.
- Jak to niesmaczne?- zapytał Marek- dyć my nie do zjedzenia Jackowi to ucho przynieśli.
- Dziękuję wam za waszą życzliwość - odpowiedział Taczewski- gdyż jak mniemam, nie przynieśliście tego także do schowania.
- Jużci, że trochę pozieleniało; chybaby w dymie uwędzić!
- Niech je pachołek zaraz zagrzebie - rzekł surowo ksiądz- bo zawdy chrześcijańskie to ucho".
Jak widać - nie zawsze jest cukierkowo, a Sienkiewicz nie ucieka także od tematów trudnych. Czy wiecie na przykład jakie pod koniec XVII wieku obowiązywały kary za gwałt? [W każdym razie- skutecznie powstrzymujące potencjalnych gwałcicieli.]
Polska czasów Sobieskiego, to inny świat, inna mentalność, inne zasady funkcjonowania społeczeństwa. Np daje się zauważyć, że państwo i prawo nie wkracza wszędzie. Przestępcę nie podpadającego pod kodeks karny obejmowała infamia - i to często okazywało się karą wystarczającą.
Skąd taki tytuł? Mam wrażenie, że przy okazji zajmującej historii Sienkiewicz próbował zdefiniować na nowo pojęcie patriotyzmu. Z jakim skutkiem?
W ciągu ostatnich lat słychać powtarzające się pytania o to, jak współcześni Polacy zachowaliby się, gdyby zostali postawieni w sytuacji swoich rówieśników sprzed 70 lat (zupełnie niedawno zastanawiała się nad tym choćby Enga). Powstrzymam się od opinii na ten temat. Wydaje mi się jednak, że to, że taka, a nie inna postawa naszych przodków przy okazji różnych historycznych kryzysów, była częściowo także wynikiem podprogowego działania dzieł pewnego Noblisty.
6.05.2011
"Rodzina Połanieckich" - Henryk Sienkiewicz

Stach Połaniecki postanowił się ożenić. A że był to człowiek przedsiębiorczy, przyzwyczajony do realizacji celów biznesowych, zakasał rękawy i zabrał się z energią także do tego celu prywatnego.
W czasie jednej ze swoich podróży służbowych (rzecz dotyczyła windykacji długów), spotkał pannę nieszpetną, a do tego prawdziwą szlachciankę, dobrą Polkę i katoliczkę - Marynię Pławicką. Prędko uznał, że to dobra kandydatka, gotowa zapewnić mu w przyszłości spokojne ognisko domowe i gromadkę spadkobierców, cóż z tego, skoro nie wziął pod uwagę uczuć panny (a dokładniej nie wziął pod uwagę tego, że jeśli przyłoży rękę do jej eksmisji z rodzinnego majątku, ta nie musi być do niego specjalnie przychylnie nastawiona). Tak to bywa, gdy miesza się biznes z uczuciem.
W bajkach (a w życiu czasem też) jednak bywa tak, że jeśli księżniczka jest łatwo dostępna, rycerze kręcą na nią nosem, wynajdując wyimaginowane wady, natomiast taka zamknięta w wieży błyskawicznie rośnie w cenę. Niemożność zdobycia Maryni doprowadziła więc do tego, że biznesmen Stach naprawdę poważnie się zakochał. Po sforsowaniu wielu przeszkód rodem z Jane Austen udało mu się w końcu doprowadzić swą wybrankę do ołtarza, tylko że...w tym momencie dochodzimy dopiero do połowy książki!
CD
20.10.2010
Zagłoba Swatem - Henryk Sienkiewicz
Książeczka objętościowo niewielka zawiera komedię w kilkunastu scenach dotyczącą miłości Zosi i Zaremby, a ojciec Zosi żywiąc z przeszłości uraz do rodu Zarembów, nie zezwala na ślub. Zaremba jednak wpada na kapitalny pomysł sprowadzenia szanowanego pana Zagłobę, o którym dzieli się z Cyprianem. W wyniku realizacji jego pomysłu Zosia jest zdezorientowana, a stare panny Marcjanna i Weronika są pełne nadziei na szczęśliwe zamążpójście. Ostatecznie cała sytuacji prowadzi do weselnego zakończenia i wypicia toastu na cześć Zosi i Zaremby.
Powiem szczerze, nie pojęłam komizmu tego utworu. Ideę pomysłu Zaremby zrozumiałam, ale jak dokładnie miało do tego dojść to już nie bardzo. Często musiałam wracać, by bardziej zrozumieć rozwój sytuacji, ale Sienkiewicz to Sienkiewicz, nie jest łatwy w odbiorze, nawet przy takiej wydawałoby się banalnej komedii.
Ocena 3,5/6
2.08.2010
Pan Wołodyjowski - Henryk Sienkiewicz (audiobook)
Po wielu miesiącach słuchania, wczoraj opłakałam śmierć Wołodyjowskiego. Może nie dosłownie płakałam, ale było mi jakoś tak smutno na duszy i żal i trochę zaskoczenie tym smutnym zakończeniem. Ja tu mówię o zakończeniu, a trzeba by zacząć od początku.
Z początku nie mogłam przywyknąć do głosu Janusza Gajosa, bo po przesłuchaniu Księgi bez tytułu przyzwyczaiłam się, że czyta mi Artur Barciś. Ale z czasem stwierdziłam, że Janusz Gajos świetnie modeluje głosem, pasuje na styl tamtego okresu a ponadto swoim głosem potrafi wywołać u słuchacza wzruszenie, patos, radość i smutek. Pomimo tego, że słuchanie tej powieści trwało tak długo, bo ciągle nie mogłam się zabrać za jej słuchanie, powieść mi się podobała bardzo. Znacznie bardziej niż Potop, chyba ze względu na wątek Baśki i Wołodyjowskiego, ich wielkiej miłości. I nie mogłam z jednej strony zrozumieć, że Wołodyjowski mógł opuścić swoją ukochaną... rozumiem, że zobowiązania, przysięga złożona Bogu, ale co innego gdyby go zabili, a inną rzeczą jest jak sam siebie na śmierć skazał. I to ma być powieść na pokrzepienie serc? Ja po takiej powieści spodziewałam się szczęśliwszego zakończenia. Zachwycona jestem kreacją postaci, opisem zalotów miłosnych Basi i Krzysi. W ogóle cała powieść ma swój klimat, który wyraźnie podkreślał głos Gajosa.
Cóż mogę dodać? To klasyka, wybitnego polskiego pisarza, który napisał piękną powieść na pokrzepienie serc, którą warto przeczytać lub wysłuchać.
12.01.2010
Quo vadis - Henryk Sienkiewicz
Podziwiam tego pisarza za jego doskonałe tło historyczne i wszystkie jego elementy. Naprawdę to jest dla mnie rzecz niesamowita i za to doceniam jego nagrodę Nobla. Tylko czemu te książki czyta się z taką opornością? Treść szybko męczy i stąd ta powszechna niechęć do lektur Sienkiewiczowskich. O tym, że Sienkiewicz jest właściwie romantykiem przekonałam się właśnie przy tej książce. Co na tle przy Krzyżakach i Ogniem i mieczem na takiego mi nie wychodził, choć z góry uprzedzam, że obydwie książki nie czytałam, ale oceniając je po tytule. Jak mówiłam wciągnęło mnie w miarę w połowie książki, co nie znaczy, że do końca było tak fascynująco. Mam wrażenie, że ostatnie kilka rozdziałów było na siłę, a przez wydawnictwo potraktowane po macoszemu. Nagle zniknęły piękne rysunki, tylko były rozdziały pod rozdziałami, nawet nie oddzielone stronami.
Idealna miłość Winicjusza do Ligii miała podnieść na duchu Polaków pod zaborami, miała też pokazać siłę chrześcijaństwa i zgubę największego rzymskiego szaleńca w historii. Podobały mi się te wszystkie elementy wraz z wystąpieniem postaci historyczno-biblijnych, występami na arenie (tu w głowie mam zaraz muzykę z Gladiatora). Zastanawiałam się też, że temu Henrykowi tak chciało się tak dociekliwie pisać. Za to kolejny argument za nagrodą.
Doceniam go, ale czytanie jego książek nie należą do przyjemności. Nie wiem, czy jeszcze będę chciała czytać jakieś jego książki, bo na dzień dzisiejszy i najbliższe, na Quo vadis kończę.
11.09.2009
Potop - Henryk Sienkiewicz
Nie wiem, czy jest sens bym powiedziała o czym jest Potop, bo jak sam tytuł wskazuje mowa o historycznym wydarzeniu w dziejach Polski, czyli potopie szwedzkim. O ile sama treść do czytania okazuje się ciężką kobyłą, trudną to przetrawienia, jak większość książek Sienkiewicza, o tyle uzmysłowienie sobie ile pisarz napisał książek historycznych napawa mnie myślą, że czytam wielkie dzieło znakomitego pisarza, który musiał posiąść wielką wiedzę historyczną, by móc napisać tyle książek o różnych epokach w różnych krajach. W końcu Quo vadis tyczy się starożytności i wcale nie Polski. Naprawdę Sienkiewicz musiał być dużym pasjonatem historii i wykorzystanie jej faktów do napisania powieści jest ogromnym czynem, w pełni zasługującym na Nobla.
Powiem, że kiedy dowiedziałam się, że muszę przeczytać Potop i to w krótkim czasie, przeraziło mnie, podobnie jak czytanie pierwszych kartek powieści. Z biegiem akcji, stwierdziłam, że nie jest aż tak źle, że są momenty, które mogą zaciekawić i sprawić, że czytelnik chce czytać dalej. Ale bez przesady, wciągającą, książki bym nie nazwała, ale czytanie do przeżycia. W nagrodę satysfaksja z samego faktu przeczytania. Miałam problem ze skupieniem się na treści i co jakiś czas musiałam pomyśleć co ja właściwie czytam. Za wiele z tej powieści nie zapamiętałam, jednak pewne trochę wiem, bohaterów mogłabym powymieniać, ale w praktyce wiedza się sprawdzi na zajęciach, gdzie podejrzewam mało kto przeczytał coś więcej niż streszczenie lektury. Ale po tej lekturze nabrałam większego przekonania do Quo vadis, więc w niedługim czasie i za to się wezmę.
Ktoś napisał mi, że klasyki się nie recenzuje, co uważam za niesłuszne, bo w końcu każdy może wyrazić swoje zdanie, zgodzić się lub nie, czy rzeczywiście jest to pozycja, która powinna należeć do klasyki. Ale nie wypada mi jednak odradzać czy polecać danej pozycji, bo jednak jest to coś co każdy (przynajmniej Polak) powinien przeczytać.
6.08.2009
W pustyni i w puszczy
Dwójka rodzeństwa Staś i Nel zostają porwani przez Arabów. Usiłują od nich uciec przemierzając pustynie i puszcze, trafiając na dzikusów, zwierzęta... Zwalczając wszelkie dżumy i inne malarie. Jak zwykle przygodówki dla dzieci kończą się dobrze, w ramionach ojca.
Oczami wyobraźni byłam w tej puszczy, którą łatwiej było mi wyobrazić niż pustynię. Widziałam dzikusów i słonia i wysoką gorączkę Neli. Na konkursie za nic świecie nie mogłam przypomnieć jak nazywała się choroba. Biorąc ogólnie przyjętą opinię na temat lektur, że one są trudne... to ta się nadaje na to znakomicie. Polecam bardziej film, który przyjemniej się ogląda niż czyta książkę.
Recenzja krótka, z racji tego, iż książkę przeczytałam jakiś czas temu i szczegółów nie pamiętam.



