Moja przygoda z literaturą laureatów literackiego Nobla zaczęła się kilka miesięcy temu, kiedy to zupełnie przypadkiem trafiłam w mojej bibliotece na Doris Lessing i jej "Lato przed zmierzchem", a chwilę później zobaczyłam na wyzwaniowej liście Anny do "Historycznego czytania" "Krystynę, córkę Lawransa" Undset. oba tytuły przeczytałam - a jakże - i o ile Lessing mi się nie spodobała, o tyle Undset zachwyciła i powaliła na kolanaTeraz przeczytałam "Los utracony" Imre Kertésza - trudno mówić w przypadku tej książki,że się podobała - to nie w takich kategoriach ocenia się taką literaturę. Moja prawda o Kertészu jest taka, że poruszył mnie do głębi swoją spokojną, naiwną i wręcz beznamiętną narracją o okropieństwach życia w obozie koncentracyjnym. Jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego - zajrzyjcie do mnie. Zapraszam:-)