16.03.2015

Willa "Triste" - Patrick Modiano


Pamięć zawodzi, kłamie, wprowadza w błąd, zanika, jest wątpliwa. Pamięć bywa przekorna, nie pamiętamy tego, co chcielibyśmy zachować w pamięci, za to za nic w świecie nie możemy zapomnieć, tego co nas boli. Walczymy z czasem, aby to co właśnie przeżywamy, z pełną świadomością, zachować na zawsze. Chcemy, aby pamięć wiernie odzwierciedlała ten obraz, żeby on był tak rzeczywisty jak ta chwila. Ona ma jeszcze jedną właściwość: jest podatna na fantazmaty, możemy nią kreować. W zależności od talentu i siły manipulacji możemy tak wykreować naszą przeszłość, że w nią uwierzymy, że stanie się ona obrazem naszej pamięci. Prowadzić to może do melancholii, zwłaszcza kiedy kreowanie pamięci zostało pobudzone doświadczeniem traumy.
„Za kunszt pamiętania i dzieła, w których ukazał najbardziej nieuchwytne ludzkie losy i odkrył świat czasu okupacji” – tak brzmiało uzasadnienie Szwedzkiej Akademii, która w ubiegłym roku przyznała Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury Patrickowi Modiano. Ten francuski prozaik i scenarzysta filmowy, urodzony w 1945 roku został pisarzem w wieku 23 lat, kiedy opublikował pierwszą powieść La Place de l’Etoile. Dziesięć lat później na swoim koncie miał nagrodę Akademii Francuskiej za Les Boulevards de ceinture oraz Nagrodę Goncourtów za Ulicę Ciemnych Sklepików. I choć jego książki zostały przetłumaczone na wiele języków, Modiano stał się powszechnie znany dzięki Nagrodzie Nobla.
Całość recenzji na blogu.

11.03.2015

"Na wschód od Edenu" John Steinbeck



Powieść Steinbecka zachwyciła mnie niemal wszystkim. Językiem, rozmachem, charakterami, polemikami, odwołaniami i przedstawioną historią. To literatura, która zaspakaja wszystkie potrzeby czytelnika. Nie wiem dlaczego ta książka tak długo stała na mojej półce - chyba odstraszał mnie drobny druk. Po raz kolejny przekonałam się, że najlepszym sposobem na zapoznanie się z klasyką są w moim przypadku audiobooki. Mieczysław Morański od razu wprowadził mnie w klimat powieści, co jest dla mnie ewenementem. Jak dotąd polscy lektorzy odstraszali mnie od tej formy czytania.

Pobieżna kwerenda u wujka google potwierdziła moje przypuszczenia - o powieści Steinbecka napisano chyba wszystko i przeanalizowany najmniejszy jej aspekt. Nie warto więc streszczać jej treści czy powtarzać ogólnie dostępne interpretacje. Spróbuję może skupić się na tych aspektach, które mi się podobały. 

Przede wszystkim rozmach, o którym już wspomniałam. Szeroko zakrojona historycznie, obejmująca losy kilku pokoleń powieść to jest to, co najbardziej lubię. Współcześnie rzadko spotyka się książki tak obszerne i wyczerpujące. Steinbeck mocno osadza opowieść w ówczesnych realiach amerykańskich, szkicując spory kawałek historii tego kontynentu. Przede wszystkim jednak konstruuje mocne, wyraziste charaktery, opierając na nich rozważania nad dobrem i złem. Tytuł powieści oraz imiona postaci przywołują na myśl biblijną opowieść o Ablu i Kainie, która faktycznie staje się centralnym punktem książki. Adam i jego brat Karol a potem synowie Adama - Kaleb i Aaron odgrywają na nowo braterską rywalizację. Wszystkie te postaci stale zadają sobie pytanie o istotę dobra, o walczący z nim tkwiący w każdym człowieku pierwiastek zła. Jednak to, co decyduje o człowieku to nie jego skłonności, a wolny wybór. Steinbeck prowadzi swoje rozważania pod postacią dyskusji Sama Hamiltona - irlandzkiego imigranta, wynalazcy i autorytetu doliny Salinas oraz Li - chińskiego służącego Adama. 
Ich pointą, istotą i sensem biblijnego konfliktu jest swoboda wyboru, możliwość decyzji, ciągła walka dobrego ze złem. Najwyraźniej przedstawia ją Steinbeck w rozważaniach Kala, który mając swego brata za ucieleśnienie dobra, nieustannie zwalcza swoje złe w jego mniemaniu rysy charakteru. Tymczasem i Aaron nie jest bez skazy - skoncentrowany na sobie, ogarnięty swoimi problemami, a potem bólem, nie zważa na dobro innych. 

Li jest zdecydowanie moim ulubionym bohaterem powieści. Od pierwszego wejrzenia wzbudził moją sympatię - za spokój, mądrość i stoicyzm i cierpliwość. 
Drugą postacią, która wywiera największe emocje w czytelniku jest demoniczna Cathy, która zamienia się w burdelmamę Kate. Niejednoznaczna, zagubiona Kate wydaje się być ucieleśnieniem zła, pokuszeniem, wcieleniem diabła, a może edeńskiego węża? U końca życia jej fasada zaczyna jednak się kruszyć, żelazna konsekwencja ustępuje czynom sentymentalnym?, emocjonalnym?, a jej wyznanie, w którym porównuje się do Alicji z Krainy Czarów zupełnie mnie zaskoczyło.

Marlow pisze, że Cathy jest jedyną osobą, pozbawioną biblijnych nawiązań - nie jestem przekonana czy taki był zamiar Steinbecka. Jak wyżej wspomniałam, niemal automatycznie łączyłam jej postać z biblijnym wężem, kusicielem, a może nawet drugą twarzą Ewy?

Kilka słów o tytule jeszcze, tutaj także Marlow zastanawia się nad jego doborem. Ja nie odczytuję go jako miejsca, do którego któryś z bohaterów, podobnie do Kaina, powinien uciec. Dla mnie biblijny obszar, mieszczący się na wschód od Edenu do dolina Salinas, która reprezentuje cały świat. To miejsce, w którym teraz żyją ludzie, potomkowie Kaina, jego spadkobiercy, naznaczeni przez Boga, postawieni przed bolesnymi wyborami.

1.02.2015

Mario Vargas Llosa - Dyskretny bohater

“Dyskretnego bohatera” otwiera cytat z Borgesa: Naszym pięknym zadaniem jest wyobrazić sobie, że istnieje labirynt i nić. Vargas Llosa najwyraźniej wziął sobie myśl klasyka do serca i w najnowszej powieści stworzył labirynt godny najlepszego inżyniera. Zadbał o solidną konstrukcję, pomysłowo posplatał ścieżki, nie zapomniał też o elemencie zaskoczenia i lokalnym kolorycie.


Autor bez wątpienia wykazał się jako solidny literacki rzemieślnik, niestety nie jako artysta. Co z tego, że „Dyskretnego…” świetnie się czyta, że spotykamy bohaterów z poprzednich powieści noblisty i że możemy obejrzeć współczesne Peru, skoro książka jest zaledwie przyjemną lekturą. Owszem, fabuła dotyczy spraw zasadniczych (miłość, przyjaźń, zdrada), zasygnalizowano także kilka istotnych problemów społecznych (uprzedzenia klasowe, przestępczość), wszystko to jednak ma charakter intensywnie przygodowy. Skojarzenia z telenowelami latynoamerykańskimi nie są bezpodstawne i nawet jeśli powieść reprezentuje znacznie wyższy poziom (a reprezentuje), w moim odczuciu pozostaje rzeczą mało znaczącą.

Oczywiście rozumiem, że trudno jest pisać za każdym razem książki tej rangi co „Rozmowa w katedrze”, „Miasto i psy” czy „Święto kozła”. Zważywszy na zakończenie „Dyskretnego bohatera” biorę też pod uwagę, że powieść może być pożegnaniem pisarza z wcześniejszymi wątkami i postaciami, co usprawiedliwiałoby lekkość fabuły. Czas pokaże, czy Peruwiańczyk czymś jeszcze zaskoczy. Oby tak było.

__________________________________
Mario Vargas Llosa Dyskretny bohater
przeł. Marzena Chrobak, Wyd. Znak, 2014 Kraków

25.01.2015

Wilk stepowy Hermann Hesse


Książkę kupiłam dawno temu, na fali zauroczenia twórczością Whartona. Tak, miałam i taki etap w życiu, dziś zauroczenie minęło, choć pozostał sentyment. 
Otóż w jednym w wywiadów Wharton wskazał Wilka Stepowego, jako książkę do której często powraca. Kupiłam, zajrzałam i odłożyłam na półkę. Od twego czasu, a było to kilkanaście lat temu zaglądałam jeszcze kilka razy i jakoś nie dałam się uwieść. Kilka miesięcy temu przeczytałam recenzję u Marlowa (raczej krytyczną, aczkolwiek nie odwodzącą od lektury). Sięgnęłam ponownie i udało mi się zanurzyć w świat wilka stepowego; z jednej strony samotnika, nonkonformisty, buntownika, indywidualisty, z drugiej człowieka, który nie potrafił znaleźć sobie miejsca w życiu. Harry Haller kontestował zastaną rzeczywistość; konwenanse, mieszczański tryb życia, zakłamanie, obłudę, sprzeciwiał się wojnie, a jednocześnie korzystał z dobrodziejstw tego zakłamanego świata. Szukał czegoś niezwykłego, sensu, magii, ulotności, wzruszeń, a żył zwyczajnie, wygodnie, po mieszczańsku. 
Wilk stepowy tkwi w wielu z nas, nie godzimy się na otaczający nas świat, wydaje nam się, że jesteśmy inni, chcemy być indywidualistami, a tak naprawdę nasz bunt tkwi gdzieś w środku i z zewnątrz może wyglądać śmiesznie, albo nie zostaje w ogóle zauważony. 
Harry Haller jest interesującym bohaterem o złożonej naturze człowieka (wtłoczonego w pewne ramy życia społecznego) i dzikiego zwierzęcia (wolnego i nieskrępowanego). Pokazanie bohatera z trzech punktów widzenia daje możliwość pełniejszego obrazu. Bijący się z myślami (nawet, jeśli w swym rozumowaniu błądzi, nawet, jeśli były to pseudofilozoficzne rozważania) Harry budził moją ciekawość do chwili, kiedy spotkał Herminę, wówczas zamiast rozważań zanurza się w świat, którym do tej pory pogardzał; świat pospolitej rozrywki; nocne życie, knajpy, kobiety, alkohol, a w końcu magiczny teatr dla obłąkanych. Teatr pełen metafizyki, nie do końca dla mnie zrozumiałej. Może ten Harry, któremu wydawało się, iż jest inny, lepszy, wrażliwszy niż otoczenie, tak naprawdę niewiele się od tego otoczenia różnił, jego odmienność polegała na unikaniu ludzi i zamykaniu się w świecie myśli i literatury, ale jego rozważania pobudzały do refleksji (dialogu z bohaterem). Rozdarty pomiędzy tęsknotą za czymś wzniosłym (byciem wolnym, nonkonformistą, pacyfistą, człowiekiem żyjącym w harmonii z otoczeniem) a realnym światem (koniecznością podporządkowania, mieszczańskim życiem, chaosem świata, nadciągającą wojną) nie potrafi pojąć, iż nie można być jednocześnie wilkiem i człowiekiem. Kiedy daje się wciągnąć w świat dekadencji przestaje być wilkiem stepowym. 
Okazuje się, iż odmienna rzeczywistość, za którą tęsknił tkwiła tylko w jego wnętrzu.
A tak naprawdę zamiast tych poszukiwań, które prowadzą Harego donikąd, wystarczy żyć i nauczyć się śmiechu, czyli doceniać piękno tkwiące w prostocie, drobiazgach, normalności.
Podkreśliłam całą masę cytatów, które podczas pierwszego czytania wydawały mi się interesujące, a które, kiedy chciałam zacytować straciły urok odkrywczości. 
Książka nie oczarowała mnie, ale uważam, że warto przeczytać, choćby po to, aby zamyślić się nad dwoistością natury, a może też potraktować, jako przestrogę przed poczuciem wyższości, z jakim stepowym wilkom zdarza się patrzeć na świat.

8.01.2015

"MIASTO I PSY" MARIO VARGAS LLOSA

Tytuł: Miasto i psy
Tytuł oryginału: La ciudad y los perros
Autor: Mario Vargas Llosa
Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2009
Moja ocena: 8/10
"Miasto i psy", wydane w 1962 roku, to jeden z najgłośniejszych debiutów XX wieku, który zapoczątkował zainteresowanie literaturą iberoamerykańską na świecie"
"Miasto i psy" jest debiutancką powieścią Mario Vargas Llosy, peruwiańskiego pisarza i zarazem noblisty. Nie jest to pierwsza książka tego autora, którą miałam przyjemność przeczytać. Lubie powracać do książek Llosy, nie jest łatwo o nich zapomnieć. Jak do tej pory udało mi się przeczytać "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki", "Marzenie Celta" i Rozmowa w "Katedrze". Llosa był takim moim odkryciem w 2014 roku. Byłam i nadal jestem zachwycona jego twórczością pisarską. Na pewno "Miasto i psy" nie są ostatnia powieścią Llosy, którą przeczytałam.
W tej powieści Llosa opisał swoje własne przeżycia, w treść wplecione jest wiele wątków z życia pisarza. Nie wiadomo, z którym z głównych bohaterów utożsamił się pisarz. Wydaniu tej książki w Peru, w 1962 roku, towarzyszył wielki skandal, egzemplarze książki palono publicznie. Do dziś przeczytało ją masę ludzi. Niektórzy powieść wychwalają, dla niektórych jest niezrozumiała, a dla jeszcze innych szokująca. A jaką książką okazała się dla mnie? Na pewno nie zawiodłam się na niej!
Rzecz dzieje się w prestiżowej szkole wojskowej Colegio Militar Leoncio Prado w Limie. Głównymi bohaterami są młodzi kadeci Poeta, który w całej tej poplątanej i niełatwej rzeczywistości szkoły wojskowej odnajduje się pisząc na zamówienie wiersze i listy miłosne. Jaguar wyraża sobą przemoc, jest to najsilniejszy osobnik, brutalny zabijaka i Niewolnik, który jest ofiarą innych kolegów. Tytułowe "psy" są to właśnie kadeci szkoły wojskowej.
Llosa ukazał w książce poprzez losy trzech głównych bohaterów problemy społeczeństwa peruwiańskiego, ciemne strony szkoły wojskowej, brutalność, bezwzględną rzeczywistość, nierzadko przekraczającą wszystkie możliwe granice. Obnażył brutalny i przerażający obraz szkoły wojskowej, gdzie starsi rocznikiem uczniowie znęcają się nad młodszymi. Szkoły nieudolnie zarządzanej przez niezaangażowanych oficerów, dbających jedynie o zachowanie pozorów. Llosa przedstawił także to, jak w tej brutalnej rzeczywistości zdołali odnaleźć się bohaterowie. Jednakże w tym brutalnym świecie wygrywa silniejszy, a słabszy przegrywa. 
"Miasto i psy" jest to książka, która uwodzi, zachwyca i często szokuje... Książka, która jak najbardziej zaskarbiła sobie mój szacunek. Narracja w książce jest zmienna, opowiadane losy bohaterów we wspomnieniach przeplatają się w czasie, co wymaga w czytaniu nieco więcej skupienia i uwagi. Ale całość tworzy lekki i swobodny styl. Na co składa się również jasny i prosty język oraz bogata treść. Najbardziej wstrząsające w powieści nie były same przerażająco brutalne sceny, tzw. fala wojsku, ale fakt, że tak naprawdę uczniowie tej szkoły byli jeszcze dziećmi, nastoletnimi chłopcami. W gruncie rzeczy, którzy żyli osamotnieni według zasad przez siebie samych stworzonych.
Życzę milej lektury:)

3.01.2015

„Willa Triste” Patrick Modiano

 Wydawnictwo: Znak

wydanie: 24 listopad 2014r.

tłumaczenie: Joanna Polachowska

tytuł oryginału: Villa Triste

oprawa: twarda

format: 118x168 mm

liczba stron: 240











„Za kunszt pamiętania i dzieła, w których uchwycił najbardziej niepojęte ludzkie losy i odsłaniał świat czasu okupacji" - tak Szwedzka Akademia uzasadniała przyznanie Nagrody Nobla francuskiemu prozaikowi Patrickowi Modiano. W Polsce nie był do tej pory znany, wprawdzie ukazało się jego sześć powieści, ale nie były one znane szerokiemu gronu czytelników. Teraz nakładem Wydawnictwa Znak ukazały się jego dwie książki Nawroty nocy i właśnie Willa Triste.  

Modiano krąży wokół swojego ulubionego motywu - zagubienia bohaterów we współczesnym świecie. Tak jest i w tym przypadku. Główny bohater wspomina pewne lato. „Powietrze było ciepłe, sunęliśmy przez noc tak jasną i jedwabistą, jakiej nie spotkałem już nigdy potem”. [s.44] Osiemnastoletni Viktor i znacznie od niego starsza Yvonne poznają się nad jeziorem, w małej francuskiej wiosce, w pobliżu szwajcarskiej granicy. Tutaj olśniony bohater został zahipnotyzowany jej urokiem, to tego stopnia, że wspominając wszystko po latach pamięta fazy księżyca, ciepłe wieczory, to w co była ubrana. Jednak jego wspominki są w strzępach, są ulotne i dziwne. Bowiem potrafi odtworzyć z pamięci program filmów wyświetlanych tamtego lata, ale nie przypomina sobie nazwiska ukochanej. Wszystko wydaje się tajemnicze, osnute namiętnością, ale i niedopowiedzeniami. Balansuje na granicy jawy i snu. Zresztą mieszają i uzupełniają się tu różne motywy. Willa pogrążona w letniej ciszy i dusza Viktora osnuta jest spokojem i nostalgią, granica państwa zaciera się z tym, co realne i tym, co jest jedynie marzeniem sennym. Trochę taka surrealistyczno-oniryczna podróż do lat młodzieńczych, próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego stało się tak, a nie inaczej, dlaczego tak zachowywali się bohaterowie towarzyszący Viktorowi.  

Od pierwszych zadań cała książka otoczona jest tajemniczą aurą, mgłą, która podnosi się i opada, pełno tu sugestywnych słów, gestów, zachowań. To na pewno zalety takiej prozy. Są jednak i minusy. Czasami za dużo niedopowiedzeń lub balansowania na różnych granicach powoduje, że traci się wątek i po prostu powiewa nudą. Całe szczęście książka nie jest dużych rozmiarów. Poza tym mniejszy format wydania jak najbardziej sprzyja temu, że w tej onirycznej, mglistej aurze widać światło, światełko, księżyc, który w tę ciepłą letnią noc rzuca na nas blask. Polecam, wprawdzie francuski noblista nie ujął mnie jeszcze do końca, ale z pewnością jego proza watra jest uwagi.


recenzja też u u mnie

10.12.2014

O dwa domy za dużo, o galon wina za mało. "Tortilla flat" John Steinbeck

Danny ma za sobą barwną przeszłość. Jego przypadkowa kariera w wojsku zakończyła się niespodziewanym przedłużeniem służby, a długie godziny spędzone na "dołku" okazały się bezcennym czasem odpoczynku, na trwale wpisanym w życiorys Danny'ego.

Danny ma mnóstwo przyjaciół. Takich prawdziwych przyjaciół. Którzy przejmują się jego losem, martwią się o to, czy nie dzieje mu się krzywda, upominają, gdy popełnia głupstwa i ostrzegają przed złymi wyborami (oczywiście złymi głównie z punktu widzenia ich interesów).

Danny ma też dwa domy. Oba odziedziczył po swoim dziadku. Oba znajdują się w Tortilla Flat i oba stanowią dla niego niemały problem. Bowiem teraz, jako majętny człowiek, nie chce aby jego przyjaciele pomyśleli, iż wywyższa się, uważa się za lepszego od nich.



Danny ma jednak przede wszystkim dosyć luźne podejście do życia. Nie pracuje, nie ma rodziny, je to co uda mu się zdobyć, czas spędza zazwyczaj z przyjaciółmi, śpi tam, gdzie może albo gdzie akurat zaśnie (zazwyczaj są to przydrożne rowy). Danny ma ponadto szczególnie nabożny stosunek do wina, a szczególnie do gąsiorków wina, które wspólnie z przyjaciółmi zdobywa i konsumuje w zawrotnych ilościach.

Taki jest właśnie Danny.

Dalszy ciąg na moim blogu. Zapraszam.