13.02.2014

"Stary człowiek i morze" Ernesta Hemingwaya

Santiago od 84 dni nie złowił żadnej ryby. Wszyscy określają go mianem wyjątkowego pechowca. Jedynie jego przyjaciel, mały chłopiec, wierzy, że los się jeszcze uśmiechnie do staruszka. Santiago po raz kolejny wypływa w morze i napotyka swoje przeznaczenie: wielkiego marlina.
Hemingway w pierwszej części pięknie opisuje przyjaźń Santiago z chłopcem. Potem następuje szczegółowa relacja z walki. Walki starego człowieka z wielką rybą. Walki ze starością i swoimi słabościami. Walki z przeciwnościami losu. Walki o przetrwanie.
Książka napisana w sposób bardzo konkretny, wręcz w reporterskim stylu, jednak wyjątkowo obrazowo. Czytając ma się nie raz wrażenie wręcz odczuwania zmęczenia Santiago.
 Z dużą przyjemnością i zupełnie innym spojrzeniem wróciłam do niej po wielu latach:)
Notka również na moim blogu.

05.02.2014

"Kiedy umieram" William Faulkner



 Bundrenowie to uboga rodzina z amerykańskiej prowincji. Trafiamy pod ich dach w momencie, kiedy umiera Addie, matka piątki dorosłych dzieci i żona nieudacznika, który nigdy w życiu nie miał koszulki przepoconej od pracy. Jej ostatnim życzeniem jest, by być pochowaną w rodzinnym miasteczku Jefferson, u boku najbliższych, którzy wyprzedzili ją w drodze do wieczności. Addie wybrała sobie zły czas na umieranie. Rodzina nie ma pieniędzy na tak długą podróż i to z trumną na wozie, ulewne deszcze utrudniają przejazd, a w polu czeka tyle pracy...Jednak rodzina postanawia sprostać wyzwaniu i zrealizować ostatnią wolę nieboszczki.
Książka składa się z 59 rozdziałów, a narratorami są kolejni członkowie rodziny. Tym samym nie raz możemy patrzeć na jedno wydarzenie oczyma różnych osób. Faulkner maluje barwne postacie, mistrzowsko kreśli portrety, ciekawie opisuje charaktery.
Przyznam, że powieść czytało mi się dość mozolnie, mimo niezbyt wielkich rozmiarów. Specyficzny sposób narracji, brak dialogów, czarny humor, rozwleczona akcja - to wszystko złożyło się na to, że książkę odebrałam jako niełatwą i mało przyjemną, a wręcz przygnębiającą.
Notka również na moim blogu.

03.02.2014

"SPACER W CIENIU" DORIS LESSING

Tytuł: Spacer w cieniu
Tytuł oryginału: Walking in the Shade 1949-1962
Autor: Doris Lessing
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 512
Moja ocena: 4/6












 "Spacer w cieniu" jest drugim tomem autobiografii Doris Lessing od 1949 do 1962 roku. We wstępie pozwolę sobie wyrazić niezbyt przychylną opinię o przeczytanej książce. "Spacer w cieniu"  nie jest już tak frapująca jak pierwsza część, troszeczkę nudziłam się w trakcie czytania kolejnych stron lektury. Myślę sobie, że nie można wyrazić rzetelnej opinii na temat tej książki nie przeczytawszy pierwszej części  i nie porównując je skromnie ze sobą.
W tej części autobiografii autorka opisała swoje życie po wyjeździe z Rodezji Północnej i przybyciu do Londynu, gdzie zamieszkała na stałe. Życie w powojennym Londynie jak na pewno w wielu innych miastach Europy było ciężkie. Na początku było jej wyjątkowo trudno, gdyż przeprowadziła się do Londynu jako samotna, trzydziestoletnia matka (jej syn Peter, miał wówczas dwa i pół lata), mało znana jeszcze i mająca problemy finansowe młoda pisarka.
Lessing w tej książce bardziej skupiła się na opisywaniu rzeczy przyziemnych, takich jak szukanie mieszkania i ciągłe przeprowadzki. Dużą część tej autobiografii autorka poświęciła komunizmowi, rzetelnie opisała swoje doświadczenia i rozczarowania  komunizmem. Był to niezwykle ważny moment w jej życiu, na który ze spokojem spojrzała z perspektywy lat.

(Całość tutaj)