22.12.2012

"Sprawa osobista" Kenzaburo Oe


„Sprawa osobista” Kenzaburo Oe to książka bardzo osobista dla pisarza, który jest ojcem niepełnosprawnego syna o pięknym imieniu Hikari (które znaczy „Światło”).  
W swojej historii Oe opowiada o dwudziestosiedmioletnim chłopcu uwięzionym w ciele mężczyzny, Ptaku. Ptak wygląda, zachowuje się i mówi jak ptak, wszyscy więc już zapomnieli jego imienia, a nowe przylgnęło do niego jak druga skóra. Ptak czuje, że jest uwieziony w klatce małżeństwa, a rodzący się właśnie potomek spowoduje, że klucz do tej klatki przepadnie na zawsze. A są przecież marzenia, wielkie i ekscytujące, o podróży do Afryki, ale z bagażem w postaci żony i potomka, oddalające się coraz bardziej.  Tak, bo Ptak, mimo swojego zwyczajnego życia, ma duszę ptaka, marzy o wolności.
Wreszcie urodził się – on, „rzecz”. „potworek z „drugą głową”, z przepukliną mózgową, wywołujący niedowierzanie i nerwowy chichot u lekarzy. Nikt nie wie, co z nim zrobić, czy w ogóle wypada cos zrobić, z góry naklejono mu etykietkę „roślinka”, „nienormalny”. Z tym wszystkim zostawiono Ptaka samego, bo jego żona wypoczywa pod skrzydłami teściowej, która ją oszczędza i chroni. 
Nikt zaś nie chroni Ptaka przed tą wiadomością, przed ciosem, przed naglą koniecznością dojrzenia do życia dorosłego człowieka, i podjęciem decyzji, co też uczynić z dzieckiem. A jest to droga kręta, bolesna, pełna wybojów. Krocząc nią Ptak zmierzy się z prawdą o sobie, chociaż nie będzie to łatwe. bo przecież najlepiej jest zboczyć, pójść na skróty. Zawsze jednak pozostają wyrzuty sumienia, strażnicy moralności, które gonią i gonią i często dopadają, rzucając potem prawdę w twarz.

„Sprawa osobista” to gruba proza, mimo niewielu stron.  Opowieść o ucieczce przed odpowiedzialnością i wewnętrznej metamorfozie, o dojrzewaniu do życia i bycia ojcem. A może jeszcze inaczej – o dojrzewaniu do bycia człowiekiem. Głęboka, bolesna, pozbawiona ckliwości, bardzo poruszająca, ze znakomitym portretem psychologicznym Ptaka, który przekonuje się, że nikt i nic go nie wyręczy w swojej walce ze samym sobą. Również z niespodziewanym finałem.
Pochłonęłam, przeżyłam, wrócę do niej na pewno.





Kenzaburo Oe, Sprawa osobista, przeł. Zofia Uhrynowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2005, s. 184.

06.12.2012

Myszy i ludzie. J. Steinbeck

Myszy i ludzie to krótka powieść Johna Steinbecka opublikowana po raz pierwszy w 1937 roku. George i Lennie, pierwszy mózg tego duetu, drugi zagubiony, ciepły, naiwny i przyjazny wielkolud, który ciągle popada w kłopoty i całkowicie zdany jest na pomoc i opiekę Georga. Przyjaciele, którzy w czasach kryzysu lat trzydziestych w Ameryce, wędrują od farmy do farmy w poszukiwaniu pracy. Są ciągle w drodze, a momentami brutalny w słowach George, który czasem może budzić w czytelniku niechęć, jest jedynym człowiekiem, który okazuje Lenniemu ludzkie uczucia. Jego ostatni gest wobec Lenniego, przemyślany, choć przychodzi mu z trudem, jest także aktem przyjaźni. Moment kończący życie Lenniego, strzał w kark, jest gestem litości, miłości i oddania. George pozbawia życia przyjaciela, by ochronić go przed światem, przed rozwścieczonym tłumem, który wykorzystywał jego naiwność, by na koniec zrobić z niego potwora.
Steinbeck napisał książkę o męskiej przyjaźni, o męskim świecie, brutalnym, twardym, w którym pozornie nie powinno być nic pięknego, ale jest miejsce na nietypową relację. Tekst krótki, napisany prostym, ale uderzającym językiem. Steinbeck ukazuje wrażliwość na ludzką krzywdę, niesprawiedliwość, ale daje także pewnego rodzaju nadzieję. Nadzieję, że pomiędzy ludźmi istnieć mogą bezinteresowne więzi.

J. Steinbeck, Myszy i ludzie. Prószyński Media 2012.
Tekst ukazał się także na blogu Hominem Quaero

05.12.2012

"Alfred i Emily" Lessing Doris

"Alfred i Emily" Doris Lessing to dziwna książka. Składa się z dwóch części. Część pierwsza to fikcja, opis wymyślonego życia rodziców noblistki, część druga to opis ich prawdziwego życia. Część pierwszą czytałam ze znużeniem, bo bardzo przeszkadzała mi świadomość, że kiedy przebrnę przez kilkadziesiąt kartek fikcji, znajdę prawdę.

 Druga część książki ogromnie mi się podobała. To opowieść, bardzo zresztą fragmentaryczna, o Alfredzie i Emily, którzy z dwojgiem małych dzieci przybyli do Rodezji i kupili farmę. Z perspektywy czasu Lessing widzi, że była to zła decyzja, bo prowadząc farmę nie zarobili pieniędzy ani nie znaleźli radości. Ojciec Doris miał amputowaną nogę, chorował na cukrzycę, męczyły go straszliwe wspomnienia z wojny. Matka nie umiała się przystosować do życia w środku buszu, do braku kontaktów z osobami z wyższej sfery. Cierpiała z powodu osamotnienia, przeżyła załamanie nerwowe. Przez wiele dni nie wstawała z łóżka i utrzymywała, że miała zawał serca, choć to nie była prawda. Stała się osobą zgorzkniałą, apatyczną, nie umiała dać ciepła i miłości swojej córce. Dalszy ciąg recenzji na moim blogu.

"Na zarośniętych ścieżkach" Knut Hamsun

Knut Hamsun to bardzo kontrowersyjny norweski autor. Pisał piękne powieści ("Głód", "Błogosławieństwo ziemi"), a w roku 1920 otrzymał nagrodę Nobla. Kilkanaście lat później zaczął produkować artykuły chwalące Hitlera i poparł faszyzm. Po wojnie został umieszczony najpierw w areszcie domowym, potem w domu starców i w szpitalu psychiatrycznym; w tych właśnie miejscach, w roku 1945, oczekując na proces, który, ku jego irytacji, był wielokrotnie odkładany, zaczął pisać autobiograficzną książkę pt. "Na zarośniętych ścieżkach". Pisząc, podejrzewał (i całkiem słusznie), że rodacy czekają na jego śmierć. Nie obawiał się kary, być może nie zdawał sobie sprawy ze swojego położenia.

 Cierpliwość czytelnika, który sięgnął po "Na zarośniętych ścieżkach" w poszukiwaniu odpowiedzi na dziwne zachowanie Hamsuna, zostanie poddana próbie, albowiem starzec zręcznie omija niewygodne tematy i pisze o innych sprawach: o przyrodzie, o tęsknocie za książkami, o smutku z powodu pogarszającego się wzroku. Dalszy ciąg recenzji na moim blogu.

"Genitrix" Mauriac François

Wyobraźcie sobie prowincjonalny dom, z zewnątrz zadbany i porządny, w środku którego dzieją się rzeczy straszne. Podzielony jest na strefy, niczym na terenie ogarniętym wojną. W jednej części, nazywanej "siedliskiem wroga", mieszka ciężarna Matylda, w drugiej - jej świeżo poślubiony mąż Fernand ze swoją matką Felicją.

 Przed zawarciem małżeństwa Matylda tkwiła na łasce krewnych. Któregoś razu ujrzała Fernanda w ogrodzie, gdzie potajemnie palił papierosa oraz zjadał melona (matka nie pozwalała mu jeść owoców, bo uważała, że szkodzą na żołądek). I nie byłoby w tej konspiracji nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Fernand miał już lat... pięćdziesiąt. W głowie młodej kobiety powstał szaleńczy pomysł: wyda się za tego kawalera-maminsynka, zmieni upokarzający status ubogiej krewnej na status żony. Sądziła, że łatwo poradzi sobie z zastraszonym, niemęskim mężczyzną. I tak się stało: Fernand pozwolił się zdobyć i został jej mężem.

 Gdyby Matylda wiedziała, na co się porywa! Gdyby wiedziała, jakimi pobudkami kierował się Fernand! Dalszy ciąg recenzji TUTAJ.

02.12.2012

Gosta Berling - Selma Lagerlof

źródło
              "Selma Lagerlof,  Noblistka z 1909 roku żyła w latach 1858-1940.
Jej ojczyzną była Varmlandia. Folklor tego regionu, życie klasy ziemiańskiej na początku XIX wieku stanowią tło jej pierwsze powieści "Gosta Berling"(1891). Wątki baśniowe, liryzm sag, stylizowane stare opowieści i anegdoty przeplatają się tu z opisami obyczajów wymierającej klasy społecznej, z uwielbieniem dla przeszłości i dla osobowości bohaterów. Bezczasowość poruszanych w utworze problemów ogólnoludzkich oraz oryginalność ich literackiej prezentacji stanowią o aktualności i urzekającej atmosferze powieści tak bardzo prostej i poetycko pięknej." - tyle z załączonej noty do książki.


         Moja książka   wydana w 1974 roku w Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich przez Wydawnictwo Poznańskie przeleżała w biblioteczce wiele lat. Podchodziłam do niej pewno ze dwa razy i odkładałam. Musiałam po prostu dojrzeć do tego by ją przeczytać i teraz postanowiłam po nią sięgnąć w ramach aż trzech wyzwań czytelniczych. I zgadzam się z tym co wyżej przytoczyłam; powieść jest niezwykła, urzekająca swą liryką i baśniowością oraz  poetyckim  pięknem .
       Nie zgadzam się  jednak z tym co przeczytałam  na portalu lubimy czytać, że jest to książka dla dzieci i dorosłych.

 Więcej na moim blogu .

25.11.2012

"Los utracony" Imre Kertesz

Imre Kertesz wielokrotnie podkreślał, że „Los utracony” nie jest powieścią autobiograficzną, chociaż z pewnością można w niej znaleźć wątki zaczerpnięte z obozowych przeżyć autora. Świat ukazany w książce oglądamy oczami blisko piętnastoletniego Żyda z Budapesztu. Jest on dzieckiem rozwiedzionych rodziców, dosyć spolegliwej natury, który nie ma pretensji do świata i ludzi o rzeczy, które dotykają jego, jego bliskich i Żydów w ogóle. „Zresztą człowiek nie decyduje sam o pewnych różnicach, w końcu właśnie po to, jak wiem, są żółte gwiazdy[…]”. Podobnie zareagował, kiedy wraz z innymi kolegami z pracy został złapany w jednej z łapanek i w efekcie wysłany do obozu pracy. Jego naiwność, prostota w osądzaniu ludzi i sytuacji przeraża, ale też chwyta za gardło i zostawia nas z okrzykiem grozy i protestu na ustach. Główny bohater opowiada nam o tym, co widzi niemal bez emocji, starając się zawsze znaleźć jakiś pozytyw w tragicznej sytuacji. Potrafi docenić dobre maniery, wygląd czy sumienne wykonywanie obowiązków przez żandarmów i żołnierzy. Jakże szokujące jest to, że polubił swoich, jakby nie było, oprawców. Przyznaję, że byłam zszokowana tą uległą, pozbawioną złości i nienawiści, postawą. Jest jak owieczka, która jedzie na rzeź...

Czytaj dalej...

"Opowieści starego Kairu" Nadżib Mahfuz

"Opowieści starego Kairu" Nadżiba Mahfuza - zaczynałam bez entuzjazmu, ale z każdą stroną czytało mi się coraz lepiej. Mahfuz  ma opinię bardzo średniego pisarza, który dość niezasłużenie dostał Nobla. Zasłużenienie, czy nie, czasem lepsze jest wysokiej jakości czytadło, niż tor przeszkód zafundowany przez autora z rzekomo wyższej półki.
Akcja rozgrywa się w czasie pierwszej wojny światowej, która w Egipcjanach, podobnie jak w Polakach, rozbudziła nadzieje na odzyskanie niepodległości. Co faktycznie udało się zrealizowac i jak wpłynęło to na życie zwykłych ludzi? Zapraszam do lektury:).

06.11.2012

Mo Yan "Obfite piersi, pełne biodra"


Książka od razu wciąga intensywną akcją i mnóstwem ciekawych odniesień do chińskich realiów. 

Na początek przenosimy się do świata, w którym kobiety są tak nieważne, że kiedy rodzi kobieta i oślica, wszyscy zajmują się oślicą. Kobiecie tylko powtarzają, żeby urodziła wreszcie chłopca. Imiona wszystkich jej córek znaczą: Nadchodzący młodszy brat, Przywoływany młodszy brat, Wzywany młodszy brat, Wytęskniony młodszy brat, Spodziewany młodszy brat, Upragniony młodszy brat i Wybłagany młodszy brat.

To dopiero daje do myślenia, jak nieprawdopodobnie zafiksowani na płci potrafią być Chińczycy. Jak sobie teraz wyobrazimy, że to w tym kraju wprowadzono politykę jednego dziecka...

Całość zaczyna się jak u Hitchcoka, ponieważ poród odbywa się w czasie szturmu "japońskich diabłów", co paradoksalnie okaże się jedyną nadzieją.

Ciąg dalszy na moim blogu.

Powitanie

Witam wszystkich! Nigdy nie wybierałam książek po nagrodach, ale zupełnym przypadkiem niedawno zamieściłam na moim blogu recenzję "Obfitych piersi, pełnych bioder" Mo Yana, a drugim przypadkiem, właśnie czytam "Marzenie Celta" Mario Vargasa Llosy, które też będę chciała zrecenzować. Wnioskuję z tego, że przynajmniej czasem moje recenzje pokrywają się z tematyką projektu. Zerknęłam na spis autorów nierecenzowanych, czyli jak rozumiem, najbardziej "potrzebujących" i widzę tam kilka znajomych nazwisk. Szczególnie żal mi Jiméneza - jest genialny, ale generalnie niepublikowany w Polsce. Parę lat temu trafiłam na jego wiersze i poczułam, jakby pisał do mnie. Widocznie akurat takie wybrali do jakiejś, nota bene tragicznej, antologii. W innych miejscach go nie widziałam, a szkoda. Jeśli kiedyś nauczę się hiszpańskiego, to z jego powodu. Nie stawiam sobie konkretnych celów w związku z tym projektem. Jeśli będę akurat recenzować książkę jakiegoś noblisty, będę pamiętać też o tym miejscu. A w ogóle to kilka nazwisk z listy mruga do mnie zachęcająco. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

02.11.2012

"Dolina Issy" Czesław Miłosz


Na Litwie kowieńskiej, nad brzegiem rzeki Issy, przycupnęła schowana wśród lasów mała miejscowość – Ginia. Tam w dworku zubożałej szlachty polskiej żyją razem ze swoim wnukiem Tomaszem Kazimierz i Michalina Surkontowie.  Pierwsza wojna światowa rozdzieliła Tomasza z rodzicami podarowując mu jednocześnie dzieciństwo w miejscu, gdzie stykają się dwie kultury – polska i litewska, dzięki temu chłopiec mówi w obydwóch językach, często je mieszając.

Dolina Issy, to kraj baśniowy, przepełniony magią. Mieszkańcy tej krainy nauczyli się żyć z istotami nadprzyrodzonymi, bowiem
Osobliwością doliny Issy jest większa niż gdzie indziej ilość diabłów. Być może spróchniałe wierzby, młyny, chaszcze na brzegach są szczególnie wygodne dla istot, które ukazują się oczom ludzkim tylko wtedy, kiedy same sobie tego życzą. Można powiedzieć, że te nadprzyrodzone zjawiska są elementem litewskiego folkloru i nikogo z mieszkańców nie dziwią. Zresztą mało kto boi się diabłów, ponieważ ich ulubionym zajęciem jest taniec i zabawa.
Czasami pojawiają się również duchy osób, które nie doznały ukojenia ani na ziemi, ani po drugiej stronie świata, czego przykładem jest duch Magdaleny. Sami mieszkańcy również są nietuzinkowi, niektórzy wciąż wierzą w gusła...


Ciąg dalszy na moich blogu. Zapraszam.

22.10.2012

Chiny w oparach alkoholu: "Kraina wódki" - Mo Yan



Przy lekturze powieści Mo Yana "Kraina wódki" albo trzeba się wspomagać kolejnymi kieliszkami mocnego alkoholu, albo nabiera się doń tak silnego wstrętu, że przełknięcie choćby kropli wydaje się wyczynem ponad siły. Ja wybrałam, przekornie, złoty środek - niekiedy osładzałam sobie lekturę umeshu, likierem śliwkowym, ale nie silną wódką. A do opisów orgii alkoholowych i ich konsekwencji starałam się dystansować, nie pozwalając wyobraźni działać zbyt silnie. Obrazy kreślone przez autora są aż nadto malownicze.

"Kraina wódki" jest powieścią o skomplikowanej - i w porównaniu z typową konstrukcją powieści zachodniej - szczególnej strukturze. W Chinach w ogóle nie ma tradycji powieści. Powieść rozkwitła tam na dobre dość późno (mimo że pierwsze dzieła w tym gatunku powstały kilka stuleci wcześniej niż w Europie) i przez wieleset lat uchodziła za gatunek pośledni, stojący zdecydowanie niżej w hierarchii niż poezja czy esej. Niemal każdy rozdział składa się z warstwy fabularnej, która opowiada o przygodach śledczego Dinga Gou'era, wysłanego do Alkoholandii w celu zbadania problemu zjadania przez miejscowych oficjeli wyśmienicie przyrządzonych ciał małych chłopców na wystawnych ucztach. Oprócz tego w każdym rozdziale znajduje się dialog epistolarny między doktorantem alkohologii i pisarzem Li Yidou a znanym pisarzem "Mo Yanem". Rozdziały kończą kolejne opowiadania autorstwa Li Yidou, których akcja rozgrywa się w Alkoholandii i nawiązuje często do kwestii kanibalizmu.

Po dalszą część recenzji zapraszam tutaj

15.10.2012

Myszy i ludzie John Steinbeck (audiobook)

Trzecie spotkanie z prozą Johna Steinbecka i trzecie udane. Myszy i ludzie to nowelka. W czasach wielkiego kryzysu w Stanach dwoje przyjaciół (George i Lenny) tuła się od farmy do farmy poszukując możliwości zarobienia kilku groszy i przetrwania tego ciężkiego okresu. Lenny wysoki obdarzony nadludzką siłą mężczyzna o mentalności lekko upośledzonego dziecka wywołuje coraz to nowe „kłopoty”. To zadusi zwierzątko, to kogoś przestraszy, to kogoś zrani, a wszystko to dzieje się bez jego woli. George musi wykazać wiele cierpliwości, aby opiekować się Lennym i czuwać, aby nie został skrzywdzony, ani też sam nikogo nie skrzywdził i to wszystko w imię „przyjaźni”, którą nań nałożyło złożone przyrzeczenie.

Siłą, która pozwala przetrwać dwójce bohaterów ciężki okres w dramatycznej rzeczywistości Wielkiego kryzysu, a także smutny los odmieńców są marzenia. Ten amerykański sen o spokojnym i dostatnim życiu, które ma się urealnić pod postacią własnej farmy sprawia, że George nie poddaje się i mimo przeciwności losu idzie wciąż naprzód.
Steinbeck po raz kolejny zadziwia mnie połączeniem prostoty (zarówno pomysłu, jak i języka) z bogactwem treści. W tej banalnej historii, której zakończenie nasuwa się niemal od pierwszej sceny autor umiejętnie stopniuje napięcie, aby mimo wszystko wprawić czytelnika w finałowej scenie w zaskoczenie i zakłopotanie. Zakończenie sprawia, że lektura na długo zapada w pamięć i zmusza do przemyśleń.

W tej niezwykle esencjonalnej formie (na stu dwudziestu stronach) znalazła się cała gama treści; jest i o bogactwie przyjaźni i o samotności odmieńców i o sile marzeń i o obronie słabszych.

Moja ocena 5/6

W lutym tego roku Pruszyński Media wydał książkę Myszy i ludzie (powyżej okładka).

13.10.2012

Blaszany bębenek Ginter Grass


Wydawnictwo Polnord-Oskar, rok 2006, ilość stron 646.
Najpierw wysłuchałam w postaci audiobooka, następnie przeczytałam książkę. Rzadko mi się zdarza powrót do książki w tak krótkim odstępie czasowym. Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. A może powinnam napisać inaczej; w mojej głowie kołatała się cała gama wrażeń; tak różnorodnych, tak sprzecznych, tak gorących, że aż trudno było je okiełznać. Tak trudno, że mimo, iż od lektury upłynęły prawie cztery miesiące, ja wciąż czuję zamęt. Po pierwsze to książka zupełnie inna niż te, które do tej pory czytałam; po trochu nowatorska, po trochu przerażająca, po trochu obrazoburcza, po trochu niebezpieczna, a wszystko to razem daje coś dziwnie fantastycznego. 
Urodzony w 1927 roku w Gdańsku autor napisał powieść o przenikaniu się, współistnieniu i przeciwstawianiu żywiołów kaszubskiego, polskiego i niemieckiego. Jest to groteskowo-ironiczna historia karła, który odmówił zgody na zastany świat poprzez odmowę rośnięcia. W wieku trzech lat Oskar spadł ze schodów i w wyniku odniesionych obrażeń przestał rosnąć. Akcja osadzona jest w latach 1924-1954 r., głównie w Gdańsku. Przedstawia ona historie czasami szokujące, czasami makabryczne, czasami zabawne, a czasami wręcz poetyckie. Jej lektura przyciąga i odpycha zarazem. Ale zawsze, kiedy już chciałam rzucić w kąt i nie wracać pojawiało się coś, co jak magnes nie pozwalało się od lektury oderwać. Oskar demaskuje otaczający go świat, ale Oskar demaskuje też sam siebie, jest odrażającym potworem, dla którego nie ma żadnych świętości, a z drugiej strony niezwykle inteligentnym dorosłym w ciele dziecka. Jego relacjonowanie świata jest tak pozbawione wszelkich emocji, że aż przerażające; w jego relacjach zaciera się granica pomiędzy dobrem, a złem.

Oskar jest buntownikiem i na otrzymanym w dniu swoich trzecich urodzin bębenku wygrywa swój protest przeciwko otaczającej go rzeczywistości. To dziwaczne surrealistyczne połączenie ciała i wzrostu trzylatka z psychiką dorosłego, inteligentnego człowieka wprowadza zamęt w świadomości czytelnika. Kim jest Oskar? Katem, czy ofiarą? Po której ze stron się opowiada? A może po żadnej? A może to właśnie chce przekazać, że on nie chce być stawiany przed wyborem. Chce żyć po swojemu bez bohaterstwa, ale i bez cierpienia. Trudno Oskara zrozumieć, jeszcze trudniej jest  go też polubić, ale też nie sposób nie dostrzec celności i mądrości jego spostrzeżeń. Kłębowisko myśli.

A w tle tej beznamiętnej historii niezwykle sugestywne i pełne sentymentu opisy rodzimego miasta autora. Do tego odważne opisy pierwszych inicjacji seksualnych oraz zwycięskiego „marszu” Armii Czerwonej przez Gdańsk.

Nowatorstwo powieści dotyczy zarówno warstwy fabularnej, jak i języka i sposobu narracji. Rozbudowane, urywane, pełne zwrotów akcji zdania, zmiana narratora w trakcie opowieści mogą powodować trudności w czytaniu, dlatego też mimo, iż książkę czyta się dość szybko wymaga ona skupienia. Jednocześnie ze względu na ciężką atmosferę jest trudno przyswajalna w okresach depresji czytelnika. Przy pierwszym czytaniu poległam na opisach wijących się węgorzy (są tak sugestywnie obrzydliwe... brr). Jednocześnie różnorodność gatunków, pomysłów literackich sprawia, że książka wciąż nas czymś zaskakuje.

Myślę, że książkę można albo pokochać, albo znienawidzić, trudno natomiast pozostać wobec niej obojętnym.

No i oczywiście jest to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli Gintera Grassa i najpiękniejszego z miast, bo mojego.
Moja ocena 5/6

11.10.2012

John Steinbeck - Myszy i ludzie


Jak można uczcić dzień przyznania kolejnej nagrody Nobla? Oczywiście recenzją innego noblisty :)

Dwa lata minęło od mojego pierwszego spotkania z Johnem Steinbeckiem - co z tego wynikło, można przeczytać tutaj.  Mam nadzieję, że na kolejne nie będę już tak długo czekać :)

A dzisiejszym laureatem zostało Mo Yan, autor z Chin.

09.10.2012

Lato przed zmierzchem Doris Lessing


Mam dylemat. Chyba nie zrozumiałam tej lektury. Wydaje mi się, że wiem, co autorka chciała nam przekazać, ale moim zdaniem nie do końca mnie przekonała swoim pomysłem. Jest to kolejna książka, co do której przeczytałam kilka wielce entuzjastycznych recenzji (w stylu najlepsza książka, jaką przeczytałem/am), a która we mnie wywołała uczucia niezgody, sprzeciwu, znudzenia. 
Właściwie doczytałam do końca, wbrew sobie; jej lektura męczyła mnie okrutnie. Pomysł ciekawy, choć nie odkrywczy. Kate Brown, bohaterka, kobieta w średnim wieku, która zatraciła swoją osobowość, odłożyła na półkę dyplom wraz z perfekcyjną znajomością kilku języków obcych na rzecz bycia matką, żoną, gospodynią domową znajduje się na rozdrożu. Poszukuje punktu odniesienia, czegoś, co pozwoli jej nadać sens dalszej egzystencji, tak, aby kolejne lata nie były wyłącznie godnym starzeniem się; dbaniem o figurę, farbowaniem włosów, właściwym sposobem doboru strojów. Jaki sposób wybiera Kate, aby zmienić swoje życie? Najpierw decyduje się wziąć udział w międzynarodowej konferencji w charakterze tłumaczki, następnie wyjeżdża na urlop i wdaje się w romans (?) z dużo młodszym mężczyzną, po czym wraca i … no właśnie, czy odnajduje siebie sprzed lat, czy odnajduje sens - tego dowiecie się na kartach książki.

Życie głównej bohaterki było do tej pory strasznie powierzchowne, bo choć robiła wszystko perfekcyjnie, świetnie wyglądała, jej dom był dobrze utrzymany, mąż zadbany, dzieci wychowane, ona nie rozumiała, jak to się stało, że całe życie uciekało jej między palcami, że nie miała na nic wpływu, że została podporządkowana konwenansom, rodzinie, własnym przekonaniom na temat tego, co wypada, a czego robić nie wypada.

Mój sprzeciw budziła zarówno postać bohaterki, jak i pomysł książki, który moim zdaniem miał udowodnić, iż kobieta wyrzekająca się siebie na rzecz rodziny jest przez to obarczenie rodziną osobą niepełnosprawną. Streściłabym to założenie cytatem z książki „poczucie winy staje się definicją macierzyństwa”. Odebrałam książkę, jako próbę ukazania kobiety uwięzionej w roli matki, żony, gosposi, tyle, że moim zdaniem, często kobieta sama się w te kajdany zakuwa, aby usprawiedliwić swoją bierność i brak konieczności kierowania życiem. Jak łatwo potem mówić, że obowiązki domowe uniemożliwiły im samorealizację. A może przemawia przeze mnie mój brak akceptacji dla kobiet biernych i autodestrukcyjnych.  Ale może być też tak, że odebrałam tę książkę zupełnie niezgodnie z zamierzeniem autorki. Choć z drugiej strony jest też tak, że nie ma jednej książki, książek bywa tyle, ilu bywa czytelników.

Zaciekawia natomiast zderzenie wielości języków, które zna Kate z niemożnością porozumienia się z otoczeniem.

Nie było to moje pierwsze spotkanie z Noblistką. W tej chwili czytam Podróż Bena, będącą kontynuacją Piątego dziecka i przyznaję, że czytam z zainteresowaniem.

Moja ocena coś pomiędzy 4-/6 a 3+/6

07.10.2012

"Krzak gorejący" - Sigrid Undset


  W pierwszej części  cyklu Nadzieja , "Gymnadeni", Paul  Selmer z głową pełną ideałów i mrzonek  wkracza w dorosłe życie. Przeżywa pierwszą, niespełnioną miłość i zakłada rodzinę, żeniąc się z młodziutką Bjorg. Rezygnuje z marzeń o geologii i staje się handlowcem. Zostaje po raz pierwszy ojcem i wchodzi w coraz większą zażyłość duchową z Bogiem,  skłaniając się coraz bardziej  ku katolicyzmowi.

Druga część cyklu ,"Krzak gorejący",  ukazuje dalsze losy  Paula i jego już czteroosobowej rodziny , na tle zarysowujących się zmian, do jakich dochodzi w trakcie i po wojnie.

Podczas toczącej się na kontynencie europejskim wojny Norwegia , która pozostaje neutralna przeżywa czas prosperity, również Paulowi , który zarabia na wojnie powodzi się dobrze lecz z czasem sytuacja zmienia się na niekorzyść, wychodzi ze spółki trondhjemskiej, przejmuje zakład obróbki steatytu w dolinie Goudbrand , i  przenosi się z rodziną z Trondhjem  do Kristianii.

W tym czasie  intensywnie przygotowuje się również do przyjęcia religii katolickiej  biorąc udział w katechizacji i prowadząc wewnętrzny dialog z Bogiem, który w przeddzień przyjęcia go w grono katolików staje się przejmująco pięknym wołaniem: "Boże mój, jestem znużony, znużony , znużony wszystkimi krętymi drogami, które sam sobie wyszukiwałem, ażeby uciec przed Tobą.I teraz przychodzę Cię prosić, żebyś mi otworzył, żebyś mi siebie samego otworzył". 

Więcej  na moim blogu

29.09.2012

Mały pamiętnik, Jose Saramago


Świat Książki, 2012
Liczba stron: 143

Jose Saramago znam z jednej tylko książki (nie liczę tej pierwszej przeze mnie czytanej i niedokończonej). "Miasto ślepców" bardzo mi się podobało i miałam ochotę poznawać twórczość tego noblisty. "Mały pamiętnik" jest idealną książką na początek przygody z tym trudnym w odbiorze pisarzem (mam na myśli tę niedokończoną książkę). Dlaczego idealną? Bo niezbyt długą (jakby się komu nie podobała, to czasu nie straci na nią zbyt wiele), bo autobiograficzną (ja jestem ciekawa życia prywatnego pisarzy - szczególnie tych, którzy na szczyt weszli za sprawą własnego talentu, a nie skandalu).
Saramago, w momencie powstawania tej książki już osiemdziesięcioletni, bez żadnego wstępu przywołuje swoje wspomnienia w lat dzieciństwa.
Całość do przeczytania TUTAJ. Zapraszam!

28.09.2012

"Stambuł - wspomnienia i miasto" Orhan Pamuk


Połączenie wspomnień autora, pisanych z perspektywy dziecka, któremu stopniowo rozszerzają się granice świata, z omówieniem tego, co inni autorzy napisali o Stambule. Autorzy różni - od Flauberta i Brodskiego, po pisarzy tureckich, których nazwisk nie będę pamiętać już za tydzień. Autor próbował uchwycić smutek miasta, które kiedyś było metropolią wielkiego imperium, teraz zaś jest zaledwie stolicą małego kraju zamieszkiwanego przez jeden naród (z tym małym to Pamuk ostro przesadził, ale proces wypychania mniejszości z Turcji opisał przekonująco).
Plusem są liczne czarno-białe zdjęcia, głównie z lat 50-tych i 60-tych, minusem zaś przesadna szczerość autora. Nie do końca rozumiem, dlaczego zwierzeń o swoim onanizmie dziecięcym nie powierzył psychoterapeucie, tylko postanowił nim pokatować trochę nie spodziewających się takich atrakcji miłośników sentymentalnych podróży w przeszłość.

26.09.2012

Gymnadenia - Sigrid Undset

 



Gdy  poznajemy Paula jest młodzieńcem, który kończy szkołę i marzy  o tym by zostać geologiem.Tu wtrącę, że geologiem był ojciec Sigrid Undset. `
    Paul wychowujący się na wsi, w domu, który stworzyła jemu i jego trojgu rodzeństwa  matka,  jest silnie związany z naturą stąd w książce pojawia się wiele pięknych  opisów  przyrody i krajobrazów Norwegii zmieniających  się wraz ze zmianami pór roku.
   Nad wyraz dojrzały, jak na swój wiek, już   będąc w szkole średniej postanawia  się usamodzielnić i przeprowadza się z Linlokka do Kristianii. W tym czasie zmieniając mieszkanie trafia do rodziny Gotaasów, którzy są katolikami i decyduje się  zamieszkać u nich co  wówczas, gdy w Norwegii religią wyznawaną i uznawaną był protestantyzm, a katolicy byli traktowani jak sekta, było sporą odwagą. Paul sam wychowany w klimacie obojętności religijnej uznaje sie za niewierzącego. Poznanie rodziny Gotaasów sprawia, że przyglądając się ich dobremu, spokojnemu życiu, które uważa  jest wynikiem wiary, jaką wyznają  zaczyna po raz pierwszy myśleć o zbliżeniu się do tej religii i  coraz więcej w jego życiu zaczyna zajmować szukanie drogi do Boga.
   W "Gymnadeni" obserwujemy więc, jak  Paul wchodzi  w dorosłość i  dojrzewa do podejmowania życiowych decyzji, a także do przyjęcia wiary katolickiej. 


Więcej na moim blogu.

25.09.2012

Miasto ślepców

Czy próbujecie sobie wyobrazić, jak to jest być osobą niewidomą? Ja nie chcę tego wyobrażać, wiem, że jest to łatwiejsze dla osoby, która z taką wadą się urodziła niż dla tej, na którą nagle to spadło. Ale przecież osoby niewidome, które stanowią mniejszość społeczeństwa, mogą liczyć na wsparcie osób pełnosprawnych. Dzięki temu jest im łatwiej. Ale co by było gdyby wszyscy oślepli? Taki obraz mamy w powieści Saramago. Cała recenzja na blogu.

21.09.2012

Martha Quest - Doris Lessing


W 2007 roku Akademia Szwedzka przyznając Doris Lessing literacką nagrodę Nobla uzasadniła decyzję tym, że „jej epicka proza jest wyrazem kobiecych doświadczeń. Przedstawia je z pewnym dystansem, sceptycyzmem, ale też z ogniem i wizjonerską siłą”. To właśnie książki o kobietach (choć nie tylko dla kobiet) przyniosły jej światową sławę i uznanie, a wymowa tych powieści powoduje, że niektórzy mają ją za feministkę, choć ona sama zdecydowanie odżegnuje się od feminizmu. Pisze po prostu o kobietach, najczęściej o buntowniczkach, pokazując je na różnym etapie życia i w rozmaitych sytuacjach. Jedną z takich buntowniczek jest właśnie Martha Quest. Jej historia to opowieść o dorastaniu, młodzieńczym negowaniu wszystkiego, co kojarzy się ze światem wartości dorosłych (a zwłaszcza rodziców) i szukaniu własnej drogi w życiu.
Akcja Marthy Quest rozgrywa się pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku w brytyjskiej kolonii na południu Afryki. Marthę poznajemy, gdy wchodzi właśnie w okres młodzieńczego buntu. Za nic nie chce żyć, tak jak jej rodzice i sąsiedzi. Problem jednak w tym, że nie wie również, jak by chciała.
Martha nie jest bohaterką, z którą chciałybyśmy się utożsamiać. Nie jest heroiną, na którą zapowiada się na początku książki, zawodzi nasze nadzieje. Oczekujemy osoby silnej, pewnej siebie, która wiedziałaby, czego chce od życia i prędzej lub później potrafiłaby to wyegzekwować. Wolimy szczęśliwe zakończenia, a do tych potrzebny jest bohater zwycięski, przeprowadzający własną wolę, nonkonformista. Martha taka nie jest, dlatego chwilami nas wkurza, w pierwszym odruchu możemy pomyśleć „dziewczyno, co ty robisz”. Ale jak się tak zastanowić chwilę, to właśnie Martha jest prawdziwa, z tymi swoimi niekonsekwencjami, brakiem asertywności, podporządkowywaniem się grupie rówieśniczej, do której trafia właściwie przez przypadek, ale w której jest jej wygodnie, bo czuje się akceptowana, a nawet ważna. To jej postępowanie jest doświadczeniem większości ludzi i tak wygląda dorastanie. I powinniśmy zdać sobie z tego sprawę jak najwcześniej, bo być może uchroniłoby to nas od wielu błędów młodości. 
I dlatego, gdyby to ode mnie zależało, Martha Quest byłaby obowiązkową lekturą szkolną. Wspaniała, mądra i potrzebna książka.
Więcej o książce na moim blogu. Zapraszam.

18.09.2012

"Lenin w Zurychu" - Aleksander Sołżenicyn

Tak się składa, że kończyłam podstawówkę jeszcze w czasach PRL. Załapałam się nawet na akademie ku czci rewolucji październikowej, a w jednej nawet (jako siódmoklasistka) śpiewałam w chórkach. Na szczęście, gdy byłam już w ósmej klasie akademie stały się passe i udało mi się uniknąć recytowania przed całą szkołą jednego z rewolucyjnych evergreenów.
Dlatego trudno mi zrozumieć, dlaczego moja wiedza na temat Lenina, poza kilkoma ogólnikami, sprowadzała się do tego, że leży aktualnie zabalsamowany w mauzoleum na Placu Czerwonym. Nawet moje informacje o jego związku z Nadieżdą Krupską okazały się błędne. Liczni leninofobi z mojego otoczenia wmawiali mi przez lata, że był to związek “na kartę rowerową”, tymczasem okazało się, że został on pobłogosławiony przez popa (inna rzecz, że ślub wzięli tylko dlatego, żeby razem wyjechać na zesłanie).
Ciąg dalszy TUTAJ.

17.09.2012

"Pałac kobiet" Pearl S. Buck




Jeśli macie ochotę na powieść o silnych, świadomych kobietach, sięgnijcie po Pałac kobiet noblistki Pearl S. Buck.
Pani Wu kończy czterdzieści lat i postanawia zmienić swoją dotychczasową rolę. Uważa, że spełniła już swoje zadanie jako matka, żona oraz głowa domu Wu. Teraz pragnie usunąć się w cień, poświęcić swój czas księgom i samodoskonaleniu. By jednak umilić życie mężowi, wyszukuje dla niego młodą konkubinę, zdolną do rodzenia dzieci. Jej decyzja szokuje wszystkich mieszkańców domu i nikt nie spodziewa się jaki będzie miała wpływ na dalsze życie.

Niezwykle inteligentna, bystra, posiadająca, mimo życia w izolacji, szeroki horyzont, pani Wu błędnie oszacowała potrzeby męża oraz wybranej Drugiej Pani. Swój błąd zrozumie jednak dopiero po tym, gdy pozna obcego księdza Andre. Początkowo zatrudnia go jako nauczyciela angielskiego dla swojego trzeciego syna Fengmo. To pierwszy obcokrajowiec, który przekroczył progi niezwykle tradycyjnego domu państwa Wu. Ksiądz, a przede wszystkim jego słowa, zaczynają interesować pani Wu do tego stopnia, iż po opuszczenia domostwa przez syna, sama kontynuuje lekcje. Tych dwoje prowadzi rozmowy filozoficzno-teologiczne, które są przyczynkiem do rozważań o roli kobiety i mężczyzny, o roli religii, a także o tradycji. Zdumiewający jest rozwój mentalny pani Wu, jej stopniowe dopuszczanie nowości i akceptowanie jej u synów czy synowych.

Pearl S. Buck napisała Pałac kobiet w latach czterdziestych, zaskakuje jednak aktualność jej spostrzeżeń oraz świeżość języka. Powieść czyta się sprawnie, przyjemnie można by powiedzieć. Szczególnie interesowała mnie kwestia stopniowego ustępowania tradycji, na rzecz nowoczesnych, rewolucyjnych poglądów. Zdumiewającym jest jak surowym zasadom podlegało życie chińskiej arystokracji jeszcze w wieku dwudziestym.

Napisałam, że książka Buck ma za bohaterki silne kobiety. Niewątpliwie dominuje w niej pani Wu, jednak autorka ukazuje kobiecą niezależność i siłę na różne sposoby. Mężczyźni zsuwani są na drugi plan, może tylko poza ojcem Andre. Obok pani Wu poznajemy jednak szereg innych kobiet - jej synowe: od tradycyjnej Meng, poprzez upartą Rulan i niepokorną Linyi; jej przyjaciółkę pani Kang: matronę, kochającą dzieci i gwarny dom oraz zagubioną Druga Panią. Domostwo Wu zaludniają w końcu małe kobietki - sieroty przygarniane przez ojca Andre. Taka ilość żeńskich bohaterek, to świetna możliwość ukazania wielu aspektów kobiecości. Z ciekawością odkrywałam ich postawy, adaptację do tradycji i zasad panujących w domostwie.

Pałac kobiet to okazja do odkrywania Chin - bez pośpiechu, w wytwornym towarzystwie.

15.09.2012

"Lato przez zmierzchem" Doris Lessing


Chociaż sama Doris Lessing odcina się od zaszufladkowania jej jako pisarki feministycznej, to „Lato przed zmierzchem” jest dla mnie właśnie taką powieścią.
Pierwszą część czytałam przez wiele wieczorów, powoli, nie spiesząc się, aby zrozumieć każde napisane słowo z prawie czystej narracji. Drugą połowę przeczytałam w jedno popołudnie, pojawia się też więcej dialogów. To nie konstrukcja powieści spowodowała takie, a ni inne tempo czytania, ale jej treść, nie potrafiłabym jej przeczytać w jeden czy dwa wieczory.

Życie to jest teatr, mówisz ciągle opowiadasz; Maski co raz inne, coraz mylne się nakłada”. Te słowa piosenki Stachury przypominały mi się podczas lektury.  Czterdziestokilkuletnia Kate Brown gra już swoją rolę na deskach teatru życia ponad 25 lat. Poznajemy ją kiedy gra rolę perfekcyjnej pani domu, dobrej żony neurochirurga i wspaniałej matki czwórki dorosłych dzieci. Kate jest środkiem wokół którego kręci się życie tej rodziny, ona opiekuje się nimi wszystkimi niczym kwoka kurczętami, starając się chronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwami życia, a swojemu mężowi wijąc gniazdko, do którego mimo wszystko miło się wraca. Jej pisklęta już urosły i wylatują jeden po drugim, mąż podejmuje kilkumiesięczną pracę w Bostonie. Kimże więc jest Kate po zdjęciu stosownych sukienek, zmyciu makijażu i rozczesaniu kunsztownej fryzury a'la pani doktorowa? Gdzie się podziała młoda, zachwycająca dziewczyna, prawdziwie wolna i szczęśliwa. Czy warto było poświecić siebie, aby uszczęśliwiać innych? Czy rzeczywiście nic oprócz starości jej nie czeka?

Ciąg dalszy na moim blogu. Zapraszam.

14.09.2012

Miasto i psy

Mario Vargas Llosa szokował zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Jako młody chłopak peruwiański noblista ożenił się ze swoją ciotką, na którym to wątku osnuł powieść Ciotka Julia i skryba (1979), jego drugą żoną była kuzynka. W swoich powieściach poruszał problemy peruwiańskiego społeczeństwa, które nie były wygodne dla odbiorcy. Właśnie taka jest powieść Miasto i psy. Wydana w 1969 roku książka wywołała szok, protesty, a żołnierze palili jej egzemplarze, jednocześnie głośny debiut spowodował większe zainteresowanie literaturą iberoamerykańską na świecie. Przedstawiony w powieści reżim wojskowy jest skorumpowany i nieudolny. Elitarna szkoła kadetów rządzona jest przez znudzonych, niezaangażowanych w pracę oficerów, którzy stwarzają pozory wzorowego funkcjonowania. Prawdziwe rządy sprawują starsze roczniki, które znęcają się nad młodszymi, łamią regulaminy, kradną i oszukują na egzaminach. Panuje tu usankcjonowane prawo do przemocy.  

Więcej na moim blogu Hominem Quaero

11.09.2012

Biały zamek

Miałam już w rękach dwie powieści Orhana Pamuka. Nie były to spotkania udane, a nawet, można powiedzieć, nieco zniechęcające. Ale stwierdziłam, że muszę przeczytać coś traktującego o zupełnie innych czasach, żeby móc z czystym sumieniem zrezygnować z tego autora. Szczęśliwym trafem dostałam akurat w prezencie Biały zamek. I wsiąkłam. Wpadłam zupełnie. To jest to, o co chodziło.
Klimat siedemnastowiecznej Turcji opisany piórem pochodzącego z Wenecji chrześcijańskiego niewolnika, człowieka jak na tamte czasy dobrze wykształconego, był tym, co mnie pochłonęło.


Więcej na moim blogu.

08.09.2012

Wspomnienia zatrzymane w bursztynie

Długo zwlekałam z lekturą tej książki. Omijałam ją, nastrajałam się, jednak ostatecznie otworzyłam tekst i już od pierwszych stron pozwoliłam porwać się jednemu z moich ulubionych pisarzy, Günterowi Grassowi.
Przy obieraniu cebuli momentami jest nostalgicznym powrotem do dzieciństwa, młodości, innym razem gorzką konfrontacją z decyzjami młodego chłopaka. Okres dojrzewania późniejszego noblisty, podobnie jak całego jego pokolenia, zarówno Niemców, Polaków, Rosjan czy wielu innych narodów, naznaczony został doświadczeniami drugiej wojny światowej. Ich przeżycia są odmienne, jednak niezależnie po której stronie znajdował się młody człowiek, wojna odcisnęła na nim swoje piętno. Powracając do czasów młodości Grass wykorzystuje cebulę i bursztyn, które służą sięganiu do przeszłości, a także zachowaniu dla kolejnych pokoleń wspomnień, obrazów, słów.
W chwili wybuchu wojny Günter miał dwanaście lat, za dużo by udawać, iż nie rozumie tego, co wokół się dzieje, za mało by w pełni zdawać sobie sprawę z ogromu zła, które zalewało Europę. Lepiej było nie pytać, nie dochodzić prawdy, gdy znikali sąsiedzi, nauczyciele, koledzy, gdy rodzice przestali odwiedzać część rodziny. Grass pisze „zadowalałem się niewiedzą albo wiedzą z gruntu fałszywą, ponieważ dziecinnie udawałem głupiego (…) tak że teraz, (…) moje milczenie huczy mi w uszach”.

Więcej na moim blogu  Hominem Quaero

31.08.2012

Pałac kobiet - Pearl S. Buck

 
Chiny początek dwudziestego wieku, w oddali można usłyszeć odgłosy rewolucji, a dom rodziny Wu wypełniają rozliczne dźwięki towarzyszące codzienności kilku pokoleń żyjących pod jednym dachem. Czterech braci, synowych, ich dzieci, niezliczonej ilości służby oraz bliższej i dalszej rodziny państwa Wu. Jednak czuć też pewien dysonans – to pani Wu, mająca dosyć już wypełniania małżeńskich obowiązków, buntująca się przed całkowitym poświęceniem się dla męża w dniu swoich czterdziestych urodzin postanawia zrobić niejako jemu właśnie prezent.
Rezygnując dobrowolnie z bycia jedyną kobietą ojca swoich dzieci - w taki sposób zwraca się do pana Wu, swojego męża - postanawia sprowadzić jemu młodą konkubinę, uznając go za mężczyznę w kwiecie wieku, zasługującego jeszcze na wiele radości od życia. Początkowe oburzenie wszystkich członków rodziny i zmieszanie służby zostaje rozwiane tak szybko, jak szybko pojawia się u boku pana Wu druga kobieta. A spełniająca swoje życzenie pani Wu staje się wolną kobietą, która nie do końca potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Ścieżka życia, jaką wybrała okazuje się nie być tak piękna i prosta jak to sobie wyobrażała. Jednak poczucie spełnienia obowiązku w stosunku do ojca swoich synów jest dla niej najważniejszym wytłumaczeniem w tej, bądź co bądź nowej sytuacji. Prezent w postaci młodej wieśniaczki jest chyba radością dla samej pani Wu, bo Pan Wu nadal kochający swoją żonę nie może pogodzić się z osobą nowej kobiety w jego sypialni. Jednak pomimo tych początkowych problemów piękna Ch’iuming pozostaje w sypialni i rodzinie Wu i po krótkim czasie rodzi kolejnego jej członka.
Tymczasem pani Wu, i tak zawsze mądrzejsza od swojego męża pozostaje zajęta własną duchowością, rozwojem synów i ich rodzin. Sprowadza do domu „obcego księdza”, który ma naucyć jednego z synów języków obcych. Choć na początku przez nią nieakceptowany po czasie staje się dla nie kimś bliskim. Duchowym przewodnikiem po trudnym świecie dobra i zła. To z Andre pani Wu zwiąże swoją przyszłość, i to Andre, choć tylko duchowo będzie pomagał jej pogodzić się z brzemieniem decyzji podjętej w dniu czterdziestych urodzin i z jego konsekwencjami, które w bolesny sposób naznaczyły jej rodzinę.
Buck prowadzi te opowieść na kilku płaszczyznach. Czasami aż trudno uwierzyć, że wszystkie wydarzenia dotyczą jednej rodziny i jednego domu, a czytelnikowi może wydać się, że książka Pałac kobiet ożywa. To ciągły ruch, jak w mrowisku, w którym cały czas coś się dzieje sprawia takie wrażenie. Fakt, że nagrodzona Noblem (1938r.) autorka mieszkała przez wiele lat w Chinach pozwala poznać przybliżone przez nią liczne obyczaje i tradycje chińskie, jak choćby rytuał parzenia herbaty, obrzędy towarzyszące narodzinom czy śmierci oraz naznaczoną sztywnymi normami i zwyczajami codzienność. Wszystko to jednak, zamknięte i otoczone emocjonującymi przeżyciami tej bogatej rodziny stwarza wrażenie przystępności i w prosty sposób wplata się w karty powieści. Dzięki temu połączeniu Pałac kobiet staje się bogatym źródłem wspomnianej wiedzy, a przy okazji opowiada barwną, jak na Chiny przystało opowieść.

29.08.2012

Cudowna podróż - Selma Lagerlof

Byłoby mi o wiele łatwiej napisać tę recenzję, gdybym była dzieckiem. Ba! Byłoby mi łatwiej, gdybym była chociaż rodzicem adresata tej książki. Niestety wiek już nie ten, dzieci brak... Całość recenzji na blogu.

28.08.2012

Niziny, Herta Muller

Czarne, 2006
Liczba stron: 166

„Niziny” to zbiór opowiadań poświęconych banackiej wsi. Herta Muller napisała tę książkę pracując jako tłumaczka w fabryce w Timisoarze. Książka ściągnęła na nią gniew mieszkańców Banatu, którzy oskarżali ją o kalanie własnego gniazda. Przyczyniła się także do tego, że Herta Muller musiała opuścić Rumunię. Ten sam zbiór, wydany już bez cenzury, w Niemczech przyniósł jej dużą popularność.
Tytułowe opowiadanie, najobszerniejsze w tomie, bo zajmujące prawie 100 stron, opowiada o dzieciństwie we wsi z punktu widzenia kilkuletniej dziewczynki. Opisuje surowych, nieprzystępnych, poważnych dorosłych, których działania zdominowane są przez niezrozumiałe dla dziecka rytuały. Świat realny i świat wyśniony zamieszkują potwory.

Ciąg dalszy TUTAJ

Miasto ślepców, Jose Saramago

Rebis, 2008
Liczba stron: 348

Nienazwane miasto, bezimienni bohaterowie. Zwykły dzień. Każdy zajmuje się swoimi sprawami, pracuje, robi zakupy, wraca do domu po pracy. Na czerwonym świetle kierowcy czekają w samochodach. Kiedy światło zmienia się na zielone, pierwszy w rzędzie samochód nie rusza. Kierowca coś wykrzykuje, miota się w kabinie. Okazuje się, że właśnie stracił wzrok. Jest pierwszym w mieście przypadkiem nagłej utraty wzroku. Wkrótce ślepota, niczym epidemia ogarnie innych, w pierwszej kolejności tych, którzy wraz z nim i jego żoną czekali będą na wizytę u okulisty.
Władze przerażone możliwością wybuchu epidemii, postanawiają internować zarażonych oraz osoby będące z nimi w kontakcie. W ten sposób pierwszy ślepiec, jego żona, okulista oraz ludzie z poczekalni zostają umieszczeni w nieczynnym szpitalu psychiatrycznym. Wśród nich znajduje się także żona okulisty, która pragnąc być blisko niepełnosprawnego męża, postanawia udawać ślepą i przyłączyć się do internowanych. Ona nie traci wzroku do samego końca, aczkolwiek przez większość czasu ukrywa to przed pozostałymi. Wraz z napływającymi do ośrodka kolejnymi ślepcami staje się świadkiem upadku człowieka i zezwierzęcenia jego zachowań.

Ciąg dalszy TUTAJ

Głód i jedwab, Herta Muller

Czarne, 2008
Liczba stron: 199
Tym razem przeczytałam eseje, a nie powieść, czy opowiadania rumuńsko-niemieckiej noblistki. I choć forma inna, to tematyka zgoła podobna do tej poruszanej we wcześniej czytanych przeze mnie książkach. "Głód i jedwab" składa się z czterech części, poruszających się po trochę innych rejonach zniewolenia. Zaczyna się od krytyki Niemców za ich stosunek do imigrantów. Autorka wytyka im marginalizowanie problemów przybyszów, piętnowanie ich i izolowanie się od ludzi, którzy przeszli niewyobrażalnie wiele złego, żeby ubiegać się o azyl w Niemczech. Nikt, kto nie przeżył dyktatury, nie powinien oceniać innych. Powinien również powstrzymać się od rad.
"Nadal jest tak, jak pisze Kleist: od frontu 'wrota do raju są zaryglowane', zatem 'musimy udać się w podróż dookoła świata, żeby zobaczyć czy może tymczasem otwarto gdzieś jakieś tylne wejście.' Tak, musimy. Ale tam, gdzie od frontu jest dyktatura, również od tyłu żadne drzwi nie stoją otworem."

Ciąg dalszy TUTAJ

26.08.2012

Wiktoria - Knut Hamsun.

  Twórczości Knuta Hamsuna , a właściwie Knuta Pedersona  nie znam ,  a jedyną jego  książkę o jakiej do tej pory słyszałam był "Głód".
 Jakoś nigdy nie potrafiłam się przekonać by chociaż do niej zajrzeć mimo, że od lat mam ją w domu.
Za pronazistowskie poglądy  i popieranie przed II Wojną Światową , i w jej trakcie  Adolfa Hitlera  ,  Hamsun po wojnie był sądzony , i poddany ogólnonarodowemu ostracyzmowi. Potępiony za kolaborację żył w odosobnieniu .Odsyłano mu nawet jego książki.
Dzisiaj jest uważany za jednego   z największych pisarzy norweskich, powszechnie jest czytany i podziwiany  oraz wymieniany  w jednym szeregu z Sigrid Undset i Henrykiem Ibsenem.

Sądzę, że najwyższa pora  by w zalewie dzisiejszych nowości, z których większość nie zapisze się złotymi zgłoskami w literaturze ,  sięgnąć również  po książki pisarzy uznanych  a w szczególności  noblistów ,a Knut Hamsun jest Noblistą z 1920 roku.
Reszta na moim blogu .

25.08.2012

Komediantka - Władysław St. Reymont.




Jak wyczytałam w Wikipedii Władysław Reymont był duszą niespokojną "często zmieniał zawody, miejsca zamieszkania, dużo podróżował po Polsce i Europie. Ukończył Warszawską Szkołę Niedzielno-Rzemieślniczą. W latach 1880-1884 uczył się zawodu krawieckiego w Warszawie, po czym został czeladnikiem. W okresie 1884-1888 był aktorem w wędrownych grupach teatralnych.

Przez te cztery lata,  jak widać to w "Komediantce" , dogłębnie poznał  środowisko sezonowych grup teatralnych , gdyż  pokazał go w niezwykle  realistyczny sposób stwarzając całą plejadę charakterystycznych i mocno zarysowanych postaci .

Główną bohaterką książki jest Janina Orłowska , młoda kobieta, dla której teatr  to  pasja życiowa , dla realizacji której jest w stanie , jak jest o tym przekonana , zrobić wszystko.

Więcej na moim blogu.