13.02.2014

"Stary człowiek i morze" Ernesta Hemingwaya

Santiago od 84 dni nie złowił żadnej ryby. Wszyscy określają go mianem wyjątkowego pechowca. Jedynie jego przyjaciel, mały chłopiec, wierzy, że los się jeszcze uśmiechnie do staruszka. Santiago po raz kolejny wypływa w morze i napotyka swoje przeznaczenie: wielkiego marlina.
Hemingway w pierwszej części pięknie opisuje przyjaźń Santiago z chłopcem. Potem następuje szczegółowa relacja z walki. Walki starego człowieka z wielką rybą. Walki ze starością i swoimi słabościami. Walki z przeciwnościami losu. Walki o przetrwanie.
Książka napisana w sposób bardzo konkretny, wręcz w reporterskim stylu, jednak wyjątkowo obrazowo. Czytając ma się nie raz wrażenie wręcz odczuwania zmęczenia Santiago.
 Z dużą przyjemnością i zupełnie innym spojrzeniem wróciłam do niej po wielu latach:)
Notka również na moim blogu.

1 komentarz:

Magda Saska-Radwan pisze...

Niesamowite jest to, że ta sama książka przeczytana w różnym czasie jest zupełnie inną historią :)