30.01.2010

"Głód i jedwab" Herta Müller

Przejmujące i chwilami bardzo osobiste refleksje autorki o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Rumunii, z odniesieniami do własnego doświadczenia i historii kraju.

Rumunia opisana zostaje z perspektywy upodlonych obywateli, mniejszości narodowych, z perspektywy emigrantów i obywateli innych społeczeństw. Punkt obserwacyjny osadzony jest w rodzinie, w biurach i na ulicy, ale też na szczytach władzy, zarówno w Rumunii jak i w Niemczech, miejsca dokąd wyemigrowała Herta Muller.

Nad całością dominuje – pesymistyczny niestety – pogląd o niemożności, ale i niechęci całkowitego zrozumienia innych ludzi, społeczeństw, procesów.
Eseje dotykają ogromnej ilości wątków, dotyczących najważniejszych aspektów ludzkiej kondycji.

Z niektórymi poglądami autorki (mam na myśli przerywanie ciąży) nie zgadzam się, ale staram się zrozumieć źródła takiej postawy. Ta książka nie pozostawia obojętnym, porusza do głębi – na długo.

Herta Müller „Głód i jedwab”, Wydawnictwo Czarne 2008

26.01.2010

"Dzikie palmy" William Faulkner


Powieść gęsta od emocji, irytująca postawami bohaterów, ale pozwalająca wniknąć w ich myśli, zapisana językiem sięgającym od potocznego do właściwego poezji, będącego poszukiwaniem oddania skrawka ludzkich losów oglądanych z różnych perspektyw - takie są moje ogólne skojarzenia.

Wpierw poznajemy ostatnie wspólne dni Henry'ego i Charlotte w wynajętym prawie pozbawionym sprzętów letnim domku na wybrzeżu Missisipi. Narrator zmyślnie dochodzi do nich poprzez obserwację doktora, właściciela i sąsiada. Oprócz tajemnicy, chęci odkrycia prawdy o sąsiadach poprzez dostrzeganie szczegółów pojawia się ironia w odniesieniu do samego obserwatora. Czy kobieta jest chora? Co jej dolega? Nadejdzie czas, gdy doktor zostaje wezwany. Zaraz potem wracamy do 1937 roku, kiedy para się poznała, przemierzamy z nimi trasę od Nowego Orleanu poprzez Chicago, Wisconsin, Chicago, Utah, San Antonio w Texasie, ponownie do Nowego Orleanu i miejsca, w którym fabuła się zaczyna. Właściwe dla stylu pisania Faulknera staje się zbliżanie i oddalanie od bohaterów, dystans i zrozumienie połączone ze współczuciem, irytacja, jakaś oschłość i współuczestniczenie w przekazie myśli. (...)

Ciąg dalszy na blogu.

25.01.2010

Tu i teraz. „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”

Niepokojąca jest teza postawiona przez Hertę Muller w tytule jej trzeciej powieści, wydanej po raz pierwszy w 1986 roku. Niemniej przecież poniekąd rozumiem, mając na względzie biografię Noblistki. Dużo sie mówi o historii jej życia i o mroku czającym się w jej powieściach. Piszą, że jej proza jest ciężka, piekielna, prawie nie do zniesienia, wypływająca z samego „jądra ciemności”. Lub płynąca wprost ku niemu.

Można też przeczytać, że styl Muller uwodzi poetyckim językiem, który splata i rozplata metafory, porównania, przenośnie tworząc warkocze fascynujących zdań – czytałam więc fragmentami na głos. Brzmiało jak wiersze – dla kogoś zza drugiego brzegu okładki prozatorskie zdania szatkowały się na kawałki. Tak, Muller łączy piekło i poezję. I trochę jak Jelinek jest Muller. Powroty, refreny, ironiczny gwałt na słowach. Co będzie, gdy powtórzę jeszcze raz...? Krótkie zdania w czasie teraźniejszym. Tu i teraz. Jak fotografie. Jak didaskalia w tekstach sztuk teatralnych. Informacje. Śpi. Je. Mówi. Myśli. Biegnie. Jęczy. Zgrzyta. Pada. To dzieje się teraz. Przeszłość i przyszłość występują z dystansem. Czasami. Zza zasłony. Ostrożnie. Są. Ale poprzez pryzmat teraźniejszości. Jakby świat był zbyt trudny, jakby trzeba było sobie upraszczać jego pojmowanie. „Bażant wymaga szczególnie troskliwej opieki, gdyż ma dużo wrogów i jego zmysły nie są nadmiernie rozwinięte”*.

Herta Muller, „Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie”, przeł. Katarzyna Leszczyńska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2006.

*http://www.polowania.zw.pl/data/zwierzyna/bazant.htm

źródło: BREDABLIK

22.01.2010

Nobliści a mandżuria...

Witam wszystkich biorących udział w Projekcie Nobliści, wreszcie i ja przyłączam się do zabawy. Oglądając listę wszystkich Noblistów stwierdziłam, że większości nie znam (tzn. ze słyszenia - oczywiście, ale żadnych ich dzieł nie czytałam), więc najwyższy czas to zmienić. Poniżej prezentuję moją listę Noblistów, których twórczość znam:

1905 Henryk Sienkiewicz, Polska
1923 William Butler Yeats, Irlandia
1924 Władysław Reymont, Polska
1925 George Bernard Shaw, Irlandia

1948 Thomas Stearns Eliot, Wlk. Brytania
1949 William Faulkner, USA
1954 Ernest Hemingway, USA
1969 Samuel Beckett, Irlandia
1978 Isaak Bashevis Singer Polska/USA
1980 Czesław Miłosz, Polska
1983 William Golding, Wlk. Brytania
1996 Wisława Szymborska, Polska
2005 Harold Pinter, Wlk. Brytania
2007 Doris Lessing, Wlk. Brytania

Nie wygląda to niestety imponująco... Mam plan, by przeczytać po jednej choć pozycji każdego autora (trochę to potrwa....) chyba ze pisał on na tematy zupełnie mnie nie interesujące (niektóre nazwiska nie mówią mi zupełnie nic), żeby dowiedzieć się, którzy Nobliści odpowiadają mi stylem i tematyką i wtedy zagłębić się w ich inne dzieła. Chcę zacząć od zwycięzców z lat ostatnich i posuwać się coraz bardziej w przeszłość. Mam nadzieję, że choć częściowo uda mi się zrealizować plany i przybliżę sobie twróczość Noblistów...

21.01.2010

Kadysz za nienarodzone dziecko - Imre Kertesz

Powiem bez ociągania krótko i zwięźle: to była masakra! I to w tym negatywnym odczuciu. Sposób pisania autora jest tak beznadziejny, że tego nie potrafię nawet wyrazić w słowach. Tekst jednym ciągiem, zdanie długie na stronę. Treści często odbiegające od głównego tematu książki, że czasami czytelnik zapomina jaki był sens napisania tej książki. Bo pisze o Auschwitz, Żydach, dzieciach, pisze o swoim życiu i pisze co mówił żonie. Tylko nie zauważyłam z jakiego powodu opowiada żonie swoją przeszłość, przy tym nudząc ją i czytelników. Dygresji jest mnóstwo i ogólnie forma tekstu zarówno pod względem gramatycznym i treściowym przypomina mojego osobistego bloga. Tam pisze sobie post na jakiś konkretny temat, czy z konkretnego powodu, a pisząc przychodzi mi do głowy tyle inny rzeczy do opisania, że w sumie ten główny wątek postu gdzieś się gubi. Po prostu wylewam siebie poprzez klawiaturę i czuję ulgę, ale nie nazywam siebie pisarzem, choć pisze baaardzooo dużooo i nie wydaję moich pisemnych wylewów uczuć, chwil, przeżyć w formie książki! A może powinnam. I co więcej skoro on dostał Nobla za takie coś, to ja za mojego bloga też mogłabym dostać Nobla.
Bez urazy szanowni wielbiciele Kertesza, ale ta lektura mnie po prostu zmęczyła. Za szybko leciał ten tekst, szybko jak nadaje największa gaduła, która zacznie jeden temat, a przy okazji opowie o mnóstwie innych rzeczach, niekoniecznie istotnych i interesujących odbiorcę. Bardzo się zawiodłam.

19.01.2010

Genitrix - Francois Mauriac

Kolejna książeczka noblisty, która jest dość stara, bez wznowień. Rozmiar tej książeczki z biblioteki to A6 i ilość stron sięga zaledwie sto parę. A mimo tego drobiazgu, książkę nie pochłonęłam raz dwa, tak jak planowałam w niedzielę przeczytać przed pójściem do kościoła, bo akurat zostało mi nieco ponad półgodziny do wyjścia, ale nie wyszło. Początkowo myślałam o tych bohaterach przedstawionych w powieści jak o jakiś obłąkanych, a całą sytuację rodzinną oceniając przez ich wzajemne relacje oceniłabym jednym dość popularnym słowem wśród moich rówieśników - patologią. Aż do wczoraj, kiedy olśniło mnie.
Jest to studium postaci, syndrom matki samotnie wychowującej jednorodzonego. Jej uczucia miłości do syna, którego nie chce dzielić z żadną inną kobietą. Matylda, żona Felicjana była traktowana w ich domu gorzej niż służąca. Miała swój pokoik, w którym miała żyć, jej miejsce w rodzinie męża podniosło się odrobinę, kiedy była w ciąży. Niestety poroniła, a za tym pogorszył jej się stan zdrowia i niekochana przez nikogo w tym domu umarła. Matka, teściowa, można powiedzieć, że przyczyniła się do jej śmierci, bo nie pozwoliła Felicjanowi zajrzeć do żony, kiedy ta krzyczała o pomoc, zbywała go wymówką, że to przejeżdżający pociąg. Sama podeszła do niej na chwilę w nocy, ale w taki sposób, że Matylda nie chciała od niej pomocy. Po jej śmierci, jej syn nagle uzmysławia, że kochał Matyldę i ta pustka po niej jest przerażająca. Budzą się w nim wyrzuty sumienia, że był dla niej rzadko łagodny. Matka czuję się zdradzona...
Książka jak sami pewnie zauważyliście po krótkim streszczeniu, jest ponura, zdarzenia jakie tam mają miejsce są po prostu pozbawione normalnej logiki i rozsądku. Nie łatwo to się czyta, bo po prostu ma się wrażenie, że czytasz o ludziach chorych psychicznie, którzy są rozhisteryzowani wewnętrznie. Po tej lekturze nie siadła mi psychika, nie wpadłam depresję, chociaż... dzisiaj byłam lekko zaniepokojona. Jedno wiem, że nie sięgnę po kolejne dzieła Mauriaca.

17.01.2010

Afrykanin - Le Clezio

Znajomość z francuskim noblistą zaczęłam od najbardziej osobistej książki autora. Jest to bowiem historia biograficzna dotycząca jego rodziny, szczególnie ojca i spędzonych kilka lat w Afryce. Le Clezio pisze o swoim ojcu jak o kimś obcym, który został mu przedstawiony jako rodzic. Tak było faktycznie. Biografia ta nie jest spisem czy zbiorem opowieści, anegdot o sytuacjach, które w Afryce miały i wciąż mają miejsce. Lecz przemyśleniami opartymi na wrażeniach, odczuciach, które po tylu latach tkwią w człowieku dalej.
Książka ta ma pomóc w lepszym zrozumieniu autora i innych jego dzieł. Przedstawia jego perspektywę i sposób obserwacji. Czy rzeczywiście zmienia nasze spojrzenie na inne jego teksty? Nie wiem, może się kiedyś o tym przekonam. Nie jest to książka nudna ani specjalnie trudna w zrozumieniu. Jest to typ książek, z którymi się już zetknęłam. One mają w sobie coś ambitnego i coś wielkiego czuć w powietrzu, a właściwie nie są jakieś wyjątkowe czy niesamowite. Moje wrażenia są takie jak po innych książkach - nie jest zła, ale też żadna rewelacja; nie jest też przeciętna, bo czuć w niej coś ponad przeciętnego. I takie odczucia, ten typ książek to nie koniecznie dotyczą dzieł noblistów czy innych nagrodzonych pisarzy.
Historia nie była mdła, zrobiła na mnie trochę wrażenia. Szkoda, że zdjęcia były kiepskiej jakości, wiem, że to były czasy bez cyfrówek i photoshopów, ale chodzi mi o to, że mało na nic widać, nic konkretnego. By bardziej ocenić twórczość Le Clezio musiałabym przeczytać jakąś jego książkę bardziej fikcyjną, czyli to co w głowie mu się rodzi, a nie jest od lat.

16.01.2010

Jean-Marie Gustave Le Clezio „Urania”

To nie będzie dobra recenzja. Trudno bowiem pisać z przyjemnością o książkach, które mnie nie zainteresowały, znudziły wręcz i pomimo, że objętościowo były niewielkie, ciągnęły się w nieskończoność. Po przeczytaniu 2/3 „Uranii” na przestrzeni dość długiego czasu, zmęczona postanowiłam oddać ją do biblioteki. Wypożyczyłam ją jednak po kilku tygodniach ponownie stwierdziwszy, że trzeba już ją „machnąć” do końca i mieć święty spokój.

„Uranię” wybrałam, ponieważ zaintrygowała mnie tematyka: „Urania to powieść-bajka o utopii stworzonej w dwudziestym wieku na wzór dawnych społeczności Mezoameryki” – przeczytałam na tylnej stronie okładki. Spodziewałam się trochę Huxleya, trochę Orwella, trochę „Avatara” w reżyserii James’a Camerona, a trochę także czegoś, czego jeszcze nie znałam.

Główny bohater i narrator – Daniel Sillitoe – jest geografem i zarazem badaczem, który przybywa na specjalne zaproszenie do Emporio, aby dokonać pomiarów geologicznych tamtejszych terenów, a także, aby wygłosić kilka naukowych odczytów. „Emporio” to coś na wzór Kastalii z „Gry szklanych paciorków” Hermana Hessego. Miejsce nauki, które zrzesza najwybitniejszych naukowców z dziedziny antropologii, ekonomii, nauk politycznych etc. Miejsce, które powstaje poniekąd po to, aby „zbawić” „Dzielnicę Spadochroniarzy” oraz inne okoliczne tereny, na ktorych miejscowa ludność żyje w biedzie, wyzyskiwana przez wielkie koncerny próbujące zbić majątek na tamtejszych ziemiach. Naukowcy ze Wzgórza Antropologów postawieni są moralnie w dość dwuznacznym świetle: z jednej bowiem strony ich zadaniem jest naukowe zbadanie i opisanie problemów społecznych, socjologicznych itp., z drugiej traktują oni tych ludzi bardzo przedmiotowo, nie bez dozy pewnej wyższości. Obok tego świata znajduje się „Strefa” – przestrzeń pod znakiem władzy, policji i rewolucji. Strefa pacyfikuje z kolei „Campos”, które jest tytułową Uranią, miejscem-utopią, którą stworzyli – jakby powiedziała to jedna z bohaterek, Dalia – hippisi. Campos rządzi się swoimi prawami, jej ludność łączy silny związek z ziemią i niebem (gwiazdami), jest to miejsce bez jakichkolwiek instytucji (szkoła, kościół, sklepy). Wszyscy każdego dnia uczą się świadomości i głębokiego wnikania wewnątrz najprostszych spraw.

„Urania” Le Clezio wydaje się szkicem. Wielość płaszczyzn nie pozwoliła na podejście inne niż jedynie pobieżne zarysowanie problematyki i sylwetek. Powieść Noblisty nie zaangażowała mnie. Podczas lektury miałam wrażenie, że kwestie opowiadane przez narratora wprawdzie są dla niego bezcenne, drogie sercu, że odnosi się do nich ze swoistą wewnętrzną tkliwością, lecz nie udało mu się przenieść tej troski na czytelnika. Może nie taki był plan. Dla mnie powieść była zbyt sentymentalna. Zabrakło mi w niej dystansu i próby zainteresowania czytelnika. Również tytułową „Uranię”, czyli Campos, Le Clezio bardzo pobieżnie opisał. Jego obraz właściwie nie różnił się zbytnio od któregokolwiek ze stereotypowych wyobrażeń o utopijnych miejscach, które człowiek tworzy jako alternatywę dla cywilizacji, jako wyraz życia zgodnego z naturą, wyraz życia „inaczej”. „Urania” znudziła mnie. Jednak będę mimo wszystko szukać na półce z prozą Noblisty z 2008 roku czegoś lepszego.

J.M.G. Le Clezio, „Urania”, przeł. Zofia Kozimor, PIW, Warszawa 2008.

Źródło: BREDABLIK

15.01.2010

Lepiej późno niż wcale

Przeczytać jak najwięcej książek Noblistów chciałam zawsze. Cieszę się bardzo, że powstał taki projekt. Szkoda trochę, że dołączam do niego tak późno, ale przynajmniej będę miała motywację, żeby szybko nadrabiać braki.

Moja lista:

Henryk Sienkiewicz - prawie wszystko (z wyjątkiem Rodziny Połanieckich, bo nie jestem w stanie jej strawić - dawno temu chorowałam na sienkiewiczomanię)
Rudyard Kipling - książki dla dzieci (bardzo lubię Księgę dżungli i Takie sobie bajeczki)
Selma Lagerlöf - Cudowna podróż
Rabindranath Tagore - Dom i świat
Romain Rolland - Colas Breugnon
Władysław Reymont - Chłopi, Ziemia obiecana
Thomas Mann - właściwie wszystko
Andre Gide - Lochy Watykanu, Fałszerze
William Faulkner - Absalomie, Absalomie, Światłość w sierpniu, Zaścianek, Miasto, Rezydencja
John Steinbeck - Na wschód od Edenu
Heinrich Böll - Dziennik irlandzki
Isaak Bashevis Singer - Sztukmistrz z Lublina
Czesław Miłosz - Zniewolony umysł, Rodzinna Europa, wiersze
Elias Canetti - Ocalony język, Pochodnia w uchu, Gra oczu
Gabriel Garcia Márquez - Sto lat samotności, Jesień patriarchy, Miłość w czasie zarazy
Camilo José Cela - Mazurek dla dwóch nieboszczyków
Seamus Heaney - 44 wiersze, Światło elektryczne
Wisława Szymborska - wiersze
Günter Grass - Blaszany bębenek
Imre Kertész - Los utracony, Kadysz za nienarodzone dziecko
J.M. Coetzee - Mistrz z Petersburga, Hańba
Elfriede Jelinek - Pianistka
Orhan Pamuk - Nazywam się czerwień, Stambuł
Herta Müller - Król kłania się i zabija

Nie jest tak źle jak się spodziewałam. Niewiele jednak wiem o twórczości Noblistów spoza Europy i Stanów Zjednoczonych i chyba na tych książkach chciałabym się skupić.

14.01.2010

“Sto lat samotności” – Gabriel García Márquez


Była to przyjemna noc czerwcowa, chłodna i jasna od księżycowego blasku.1

Była to przyjemna noc styczniowa, chłodna i jasna od śnieżnego blasku, kiedy położyłam na kolanach kartkę formatu A4 z drzewem genealogicznym rodu Buendíów. Miałam ją przy sobie w każdym momencie lektury, bo pragnęłam nade wszystko uniknąć wertowania kartek w poszukiwaniu związku pomiędzy bohaterami. Żółtym kolorem zaznaczone imiona kobiet z rodziny Buendía, zielonym mężczyzn, a niebieskim osób spoza magicznego kręgu, które weszły w tę historię nie inaczej, jak przez łóżko.

Gdy olbrzym uniósł wieko, ze skrzyni powiał lodowaty podmuch. W środku znajdował się tylko ogromny przezroczysyt blok, jakby zlepiony z niezliczonego mnóstwa igiełek, w których światło zmierzchu rozszczepiało się na różnokolorowe gwiazdki...2

ciąg dalszy na książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę

12.01.2010

Quo vadis - Henryk Sienkiewicz



Oj długo mi to szło, strasznie długo... Dłużej niż cały Potop. Nie wiem czym to uzasadnić. Trudno mi stwierdzić czy bardziej podobał mi się Potop czy Quo vadis, bo oceniłabym je równo. Myślałam, że bardziej mi się spodoba ze względu na akcję w Starożytnym Rzymie, którym jestem zauroczona. Męczyłam się przez 200 str. zanim mnie tak bardziej wciągnęło fabułę. Po raz kolejny byłam bliska odłożenia książki, tak jak to zrobiłam rok temu po przeczytaniu jednej strony. Ale zaparłam się i przeczytałam.
Podziwiam tego pisarza za jego doskonałe tło historyczne i wszystkie jego elementy. Naprawdę to jest dla mnie rzecz niesamowita i za to doceniam jego nagrodę Nobla. Tylko czemu te książki czyta się z taką opornością? Treść szybko męczy i stąd ta powszechna niechęć do lektur Sienkiewiczowskich. O tym, że Sienkiewicz jest właściwie romantykiem przekonałam się właśnie przy tej książce. Co na tle przy Krzyżakach i Ogniem i mieczem na takiego mi nie wychodził, choć z góry uprzedzam, że obydwie książki nie czytałam, ale oceniając je po tytule. Jak mówiłam wciągnęło mnie w miarę w połowie książki, co nie znaczy, że do końca było tak fascynująco. Mam wrażenie, że ostatnie kilka rozdziałów było na siłę, a przez wydawnictwo potraktowane po macoszemu. Nagle zniknęły piękne rysunki, tylko były rozdziały pod rozdziałami, nawet nie oddzielone stronami.
Idealna miłość Winicjusza do Ligii miała podnieść na duchu Polaków pod zaborami, miała też pokazać siłę chrześcijaństwa i zgubę największego rzymskiego szaleńca w historii. Podobały mi się te wszystkie elementy wraz z wystąpieniem postaci historyczno-biblijnych, występami na arenie (tu w głowie mam zaraz muzykę z Gladiatora). Zastanawiałam się też, że temu Henrykowi tak chciało się tak dociekliwie pisać. Za to kolejny argument za nagrodą.
Doceniam go, ale czytanie jego książek nie należą do przyjemności. Nie wiem, czy jeszcze będę chciała czytać jakieś jego książki, bo na dzień dzisiejszy i najbliższe, na Quo vadis kończę.

08.01.2010

Tutaj - Wisława Szymborska


Przyszedł mi pewien pomysł

na wierszyk? na wiersz?

(...)

I zniknął.

Poeci wielokrotnie pisali o swoim zmaganiu się ze słowami, przekładem pomysłu, niejasnej na początku wizji na obraz. W najnowszym tomiku dziewiętnastu nowych wierszy naszej noblistki czytamy poetycką, dowcipną relację ze spotania poetki z pomysłem. Jest wizyta, rozmowa szeptem, propozycja kawy i ... pożegnanie. W Pomyśle odnajdujemy i ślady ironii "My poeci zazdrościmy nawet wierszy słabych."

Spójny zbiór poezji ma określone granice, bo dotyczy tego co tutaj, nie tam. Co w takim razie tworzy miejsce najbliższe?

"ale tutaj na Ziemi jest sporo wszystkiego." Zaczynając od szczegółów materialnych, przechodzi do niematerialnych, zaznaczając ich przemijalność, bo

Baczność - ludzie są źli

Spocznij - ludzie są dobrzy,

wskazując paradoksy życia na naszej planecie:

Życie na ziemi wypada dość tanio.

Za sny na przykład nie płacisz tu grosza.

Za złudzenia - dopiero kiedy utracone.

Za posiadanie ciała - tylko ciałem.

Ciąg dalszy na blogu.

Moja lista

Postanowiłam, że i jak się dołączę. Oto moja lista:

1905 Henryk Sienkiewicz, Polska
("W pustyni i w puszczy", nowele)

1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
(„Księga dżungli”)

1920 Knut Hamsun, Norwegia

1924 Władysław Reymont, Polska
("Chłopi")

1929 Thomas Mann, Niemcy

1954 Ernest Hemingway, USA
("Stary człowiek i morze", „Komu bije dzwon”)

1957 Albert Camus, Francja
("Dżuma")

1980 Czesław Miłosz, Polska
("Dolina Issy", poezje, eseje)

1983 William Golding, Wlk. Brytania

1996 Wisława Szymborska, Polska
(wiersze)

2002 Imre Kertész, Węgry

Nie ma tego dużo, ale i tak jest nieźle :)

04.01.2010

Robię rozeznanie. Marnie wyszło.

Niestety, do tej pory przeczytałam utwory bardzo niewielu noblistów. Tych, z którymi się zetknęłam, zaznaczyłam na zielono. Nie będę robić żadnych planów. Jak będzie, zobaczymy.


Laureaci literackiej Nagrody Nobla

1901 Sully Prudhomme, Francja
1902, Theodor Mommsen, Niemcy
1903 Bjornstherne Bjornson, Norwegia
1904 Frédéric Mistral, Francja
José Echegaray, Hiszpania
1905 Henryk Sienkiewicz, Polska (Krzyżacy, W pustyni i w puszczy, Sachem, Latarnik, Potop, Ogniem i mieczem, Janko Muzykant)
1906 Giosuè Carducci, Włochy
1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
1908 Rudolf Eucken, Niemcy
1909 Selma Lagerlöf, Szwecja
1910 Paul Heyse, Niemcy
1911 Maurice Maeterlinck, Belgia
1912 Gerhart Hauptmann, Niemcy
1913 Rabindranath Tagore, Indie
1914 ------
1915 Romain Rolland, Francja
1916 Verber von Heidenstam, Szwecja
1917 Karl Gjellerup, Dania
Henrik Pontoppidan, Dania
1918 ------
1919 Carl Spitteler, Szwajcaria
1920 Knut Hamsun, Norwegia
1921 Anatole France, Francja
1922 Jacinto Benavente, Hiszpania
1923 William Butler Yeats, Irlandia
1924 Władysław Reymont, Polska (Chłopi)
1925 George Bernard Shaw, Irlandia
1926 Grazia Deledda, Włochy
1927 Henri Bergson, Francja
1928 Sigrid Undset, Norwegia
1929 Thomas Mann, Niemcy
1930 Sinclair Lewis, USA
1931 Erik Axel Karlfeldt, Szwecja
1932 John Galsworthy, Wlk. Brytania
1933 Iwan Bunin, ZSRR
1934 Luigi Pirandello, Włochy
1935 -----
1936 Eugene O'Neill, USA
1937 Roger Marin du Gard, Francja
1938 Pearl S. Buck, USA
1939 Frans Eemil Sillanpää, Finlandia
1940 -----
1941 -----
1942 -----
1943 -----
1944 Johannes Vilhem Jensen, Dania
1945 Gabriela Mistral, Chile
1946 Hermann Hesse, Szwajcaria
1947 André Gide, Francja
1948 Thomas Stearns Eliot, Wlk. Brytania
1949 William Faulkner, USA
1950 Bertrand Russel, Wlk. Brytania
1951 Pär Lagerkvist, Szwecja
1952 Francois Mauriac, Francja
1953 Winston Churchill, Wlk. Brytania
1954 Ernest Hemingway, USA (Stary człowiek i morze, Słońce też wschodzi)
1955 Halldór Laxness, Islandia
1956 Juan Ramón Jiménez, Hiszpania
1957 Albert Camus, Francja (Dżuma)
1958 Boris Pasternak, Rosja
1959 Salvatore Quasimodo, Włochy
1960 Saint-John Perse, Francja
1961 Ivo Andrić, Jugosławia
1962 John Steinbeck, USA
1963 Giorgos Seferis, Grecja
1964 Jean-Paul Sartre, Francja
1965 Michaił Szołochow, ZSRR
1966 Samuel Josef Agnon, Izrael
Nelly Sachs, Szwecja
1967 Miguel Ángel Asturias, Gwatemala
1968 Yasunari Kawabata, Japonia
1969 Samuel Beckett, Irlandia
1970 Aleksander Sołżenicyn, ZSRR
1971 Pablo Neruda, Chile
1972 Heinrich Böll, Niemcy
1973 Patrick White, Australia
1974 Eyvin Johnson, Szwecja
Harry Martinson, Szwecja
1975 Eugenio Montale, Włochy
1976 Saul Bellow, USA
1977 Vicente Aleixandre, Hiszpania
1978 Isaak Bashevis Singer Polska/USA
1979 Odysseas Elytis, Grecja
1980 Czesław Miłosz, Polska (Wiersze)
1981 Elias Canetti, Wlk. Brytania
1982 Gabriel Garcá Márquez, Kolumbia (Sto lat samotności)
1983 William Golding, Wlk. Brytania
1984 Jaroslav Seifert, Czechosłowacja
1985 Claude Simon, Francja
1986 Wole Soyinka, Nigeria
1987 Joseph Brodsky, USA
1988 Nagib Mahfuz, Egipt
1989 Camilo José Cela, Hiszpania
1990 Octavio Paz, Meksyk
1991 Nadine Gordimer, RPA
1992 Derek Walcott, St. Lucia
1993 Toni Morrison, USA
1994 Kenzaburo Oe, Japonia
1995 Seamus Heaney, Irlandia
1996 Wisława Szymborska, Polska (poezja)
1997 Dario Fo, Włochy
1998 José Saramago, Portugalia
1999 Günter Grass, Niemcy
2000 Gao Xingjian, Francja
2001 V.S. Naipaul, Trynidad i Tobago
2002 Imre Kertész, Węgry
2003 J.M. Coetzee, RPA
2004 Elfriede Jelinek, Austria
2005 Harold Pinter, Wlk. Brytania
2006 Orhan Pamuk, Turcja (Śnieg)
2007 Doris Lessing, Wlk. Brytania
2008 Jean-Marie G. le Clézio, Francja
2009 Herta Müller, Niemcy

03.01.2010

Nobliści Agnes_Adv

Witam, jak już mówiłam w komentarzu zgłaszającym projekt nobliście zdecydowanie jest projektem dla mnie. Jak się okazało do tej pory zetknęłam się z twórczością zaledwie trzech [!!!!] noblistów - Sienkiewicza [Krzyżacy, Quo Vadis, W pustyni i w puszczy], Camusa [Dżuma] oraz Ernesta Hemingwaya [Stary człowiek i morze]. Moje postanowienie na ten rok to przynajmniej jedna książka nieczytanego dotychczas noblisty na kwartał.

Sobie i Wam życzę powodzenia w realizacji tego projektu.