26.08.2011

Wyzwanie. Szczeniaki, Mario Vargas Llosa

Znak, 2011

Liczba stron: 144

Testosteron i macho. Te dwa słowa najtrafniej podsumowują treść opowiadań zaprezentowanych w tym zbiorze. Llosa prezentuje świat chłopców i mężczyzn, kobiety jeśli się pojawiają to tylko jako postacie drugoplanowe, choć często one są motorami działań facetów.

Recenzja na blogu Czytam, bo lubię

21.08.2011

Tysiąc żurawi Śpiące piękności - Yasunari Kawabata



Dwie minipowieści noblisty z 1968 roku Yasunariego Kawabaty powstały w różnym czasie - Tysiąc żurawi w 1949, a Śpiące piękności w 1961, u nas jednak wydawano je razem. Nie wiem, czym kierował się wydawca, bo przecież chyba nie tym, że wydane osobno książki byłyby za chude. I dlatego próbowałam znaleźć punkty styczne obydwu opowieści, coś co tematycznie łączyłoby historię młodego Kikujiego ze starcem Eguchim.

Pierwszy z nich jest bohaterem Tysiąca żurawi. Z panią Kurimoto Chikako – przyjaciółką rodziny (że użyję takiego eufemistycznego i europejskiego określenia) wiąże się budzące odrazę a zarazem fascynację wspomnienie z dzieciństwa wspomnienie znamienia na piersi kobiety, które Kikuji zobaczył przypadkiem, gdy jako siedmiolatek odwiedził ją razem z ojcem. Teraz, po latach od śmierci rodziców znajomość odnowiona właściwie wbrew jego woli przyniesie następstwa, które zaważą na jego dalszym życiu. To podczas ceremonii herbaty w domu Chikako spotka panią Otę, wieloletnią kochankę ojca, jego córkę Fumiko oraz piękną i niewinną Yukiko, swoją przyszłą żonę. Jednak zanim dojdzie do zaślubin, Kikujiego połączą z panią Otą i jej córką zdarzenia, które odcisną piętno grzechu na jego duszy. 
 
Druga minipowieść (choć może trafniejsze będzie określenie: opowiadanie) jest zupełnie inna w swoim charakterze. Eguchi dostaje w zaufaniu adres pewnego domu, gdzie starzy „godni zaufania” mężczyźni mogą spędzić noc w towarzystwie uśpionych pięknych dziewcząt. Nie jest to typowy dom schadzek, dziewczęta śpią snem nie do przerwania i po przebudzeniu nie będą wiedziały, co działo się w nocy, ale odwiedzających je mężczyzn obowiązują pewne zasady, są granice, których przekraczać nie wolno, zresztą ich męska moc już przeminęła i wspólne noce z młodziutkimi pięknościami służą odrodzeniu wspomnień a nie miłosnym igraszkom. Początkowo Eguchi idzie tam kierowany ciekawością, czuje nawet pewną wyższość nad innymi gośćmi domu, nie jest przecież jeszcze tak stary, aby uważano go za „godnego zaufania”, są chwile, gdy chce nawet naruszyć zasady domu, aby udowodnić, że nie jest jeszcze tak stary, za jakiego go uważają. Jednak po pierwszej nocy znów tam wraca i znów. W obecności uśpionych dziewcząt na jawie i w snach nawiedzają go wspomnienia dawnych miłości, przygód miłosnych, romansów, ale i rozważania nad przemijającym czasem i młodością.

Dalej na moim blogu. Zapraszam.

09.08.2011

"Nowe lektury nadobowiązkowe 1997-2002" Wisława Szymborska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 150
Moja ocena : 5/6

Poezję Pani Szymborskiej znam z liceum. Natomiast z jej felietonami nie miałam wcześniej styczności. Kiedy Dziennik wydał kolekcję książek najwybitniejszych noblistów, po bardzo okazyjnej cenie: P zakupiłam dostępne w okolicy egzemplarze. Między innymi "Nowe lektury nadobowiązkowe". I tak miałam przyjemność dowiedzieć się, co czyta nasza noblistka. Bowiem "Nowe lektury..." to cykl felietonów na temat przeczytanych przez nią książek.
Niektóre z opisywanych przez nią lektur są mi znane z tytułu, inne zupełnie obce. Recenzje/komentarze Pani Szymborskiej czyta się z wielką przyjemnością. Są one szczere i konkretne. Jeśli lektura nie przypadła autorce do gustu, ocena jest surowa. Felietony są dowcipne, czyta się je szybko i z wielką przyjemnością. Mimo, że książka nie jest duża objętościowo, nie da się przeczytać jej na raz. Felietony należy sobie dawkować w małych ilościach :) Poczuła m się zachęcona, do przeczytania co najmniej kilku tytułów. Pozwolę sobie przytoczyć te, które zaciekawiły mnie najbardziej:
"Życie codzienne w domach publicznych" Laure Adler
"Sklep potrzeb kulturalnych" Antoni Kroh
"Szaleństwo królów" Vivian Green.
Mieszanka wybuchowa, no nie? A to nie wszystko, bowiem w książce znaleźć można komentarz na temat "Guzików w literaturze", "Prywatnego życia trzech tenorów", "Mitologii Aborygenów", czy "Wypracowania - wzory".
Po zapoznaniu się z "Nowymi lekturami..." nabrałam ochoty na więcej :) Przejrzę półki biblioteczne i zobaczę, co jeszcze pióra pani Szymborskiej, mnie ominęło.

08.08.2011

Złodziej i psy, Nadżib Mahfuz

PIW, 2007

Liczba stron: 127

Ostatnio przyszło mi do głowy, że jestem bardzo monotematyczna w czytaniu dzieł noblistów. Poruszam się pomiędzy Szymborską, Coetzee, Lessing i Llosą. Nie żebym znudziła się ich twórczością, bo wciąż jestem zachwycona literaturą w ich wydaniu i mam dalekosiężne plany związane z tymi nazwiskami. Pragnęłam jednak poznać kogoś spoza tego kręgu. W księgarni natknęłam się na książkę Mahfuza (Nobel 1988), którą czym prędzej przeczytałam korzystając z faktu, że ma niewiele ponad sto stron.

Wydarzenia, które stanowią fabułę powieści mają miejsce Kairze.

Recenzja w całości na: Czytam, bo lubię

"Komediantka" - Władysław St. Reymont


Reymontowa "Komediantka" opiera się na dwóch filarach. Pierwszym jest historia Janki - zbuntowanej dziewczyny, która ucieka z domu, aby dołączyć do trupy teatralnej. Niestety były to czasy, wybór aktorstwa był najgłupszą z możliwych decyzji życiowych. Możemy więc towarzyszyć jej w przemianie z przyzwoitej dziewczyny w komediantkę, co w tym przypadku oznacza nie tylko zawód, ale znalezienie się niemal poza nawiasem społeczeństwa. Ten wątek, to całkiem udana próba powieści psychologicznej, z elementami...hmm... determinizmu biologicznego. Jeśli zmienić scenerię (z aktorskiej np. na światek modelingu) historia niebezpieczeństw czyhających na młode idealistyczne osoby, wyda się wciąż aktualna. Przy czym nie chodzi tutaj tylko o naiwnośc bohaterki, bardziej o przekonanie, że jako jedynej uda jej się zmienić system i panujące w nim reguły gry.
Główną zaletą była dla mnie jednak warstwa obyczajowa- po prostu cudowne opisy szalonego aktorskiego światka, aż by się prosiło, żeby je wystawić na scenie. Zresztą nie wzięły sie z powietrza, autor spędził jeden sezon wycierając kąty jako komediant w prowincjonalnym teatrze. I świetnie spożytkował te doświadczenia.
Polecam:).

06.08.2011

Raj tuż za rogiem Mario Vargas Llosa



„Raj tuż za rogiem” to moje pierwsze spotkanie z noblistą.
Szczerze powiedziawszy kupiłam książkę ze względu na opis na okładce odnoszący się do Gaugina. Dokonując zakupu nie zwróciłam uwagi na dopisek o otrzymaniu literackiego Nobla przez autora. Nie uczestniczyłam jeszcze wówczas w wyzwaniu Nobliści.
Lubię książki zawierające odniesienie do rzeczywistych biografii artystów, a ludzi pędzla i dłuta w szczególności.

Intrygująca, ciekawa i kolorowa okładka, dobry tytuł, trafne nawiązanie do dziecięcej zabawy (przepraszam czy tu jest raj? Nie, raj jest tuż za rogiem), świetny pomysł dążenia do spełnienia swych pasji, poszukiwanie wolności i szczęścia, ta nieuchwytność dążeń, kiedy wydaje nam się, że już dosięgamy raju, a okazuje się, że on jest tuż za rogiem – wszystko to zapowiadało ciekawą lekturę.
Autor na przykładzie historii dwóch autentycznych postaci (Paula Gaugina- malarza, związanego z grupą impresjonistów oraz Flory Tristan, jednej z pierwszych feministek i działaczek socjalistycznych) przedstawia poszukiwania raju na ziemi. Historie tych dwojga przeplatają się na kartach powieści.
Flora, zniewolona w małżeństwie, ofiara przemocy domowej postanawia zbawić ludzkość poprzez zniesienie wszelkiego zła na ziemi, poczynając od równouprawnienia kobiet a na zlikwidowaniu wyzysku robotników kończąc. Marzy jej się wprowadzenie Unii Robotniczej, dzięki której każdy będzie miał równy dostęp do dóbr konsumpcyjnych. Głoszone przez nią idee zbliżone do utopijnych filozofii saintsimonistów, fourierystów i socjalistów miały doprowadzić do powstania społeczeństwa bezklasowego, pozbawionego wszelkich form wyzysku. Ideały o tyle szczytne, co utopijne. Jednak, mimo głoszonych przez Florę ideałów wydaje się, iż pierwszym i zasadniczym celem jej dążeń było zapewnienie godnego traktowania kobiet.
Paul, początkowo marynarz, potem urzędnik giełdowy, w pewnym momencie swojego życia uświadamia sobie, że jedynie malarstwo jest tym, czym chce się w życiu zajmować, a bez czego jego życie nie miałoby sensu. Podobnie, jak wielu malarzy jego okresu (impresjoniści) nie znajduje uznania dla swych dzieł. Postanawia przenieść się na Thaiti, aby uciec od cywilizacji, konwenansów, wszystkiego co sztuczne i tam odnaleźć jedyne prawdziwe malarstwo – czyli pozbawione naleciałości cywilizacji malarstwo prymitywne.
Oboje dążą do tego samego, ale oboje różnymi metodami. Dla Flory rajem na ziemi będzie stworzenie świata sprawiedliwego, pozbawionego nierówności społecznych. Dla Paula ucieczka od cywilizacji i powrót do korzeni.
Oboje są pasjonatami, gotowymi podporządkować swoje życie ideałom, które głoszą, bez względu na koszty, jakie to za sobą pociągnie.
ciąg dalszy na moim bloogu

http://guciamal.blogspot.com/2011/08/raj-tuz-za-rogiem-mario-vargas-llosa.html
Nie umiem wstawiać linka z adresem tak ładnie jak wy, ale mam nadzieję, że zainteresowani trafią, gdzie trzeba.
http://guciamal.blogspot.com/

05.08.2011

Biały zamek, Orhan Pamuk

Po ciekawie skomponowanej powieści historycznej Orhana Pamuka Nazywam się Czerwień oczekiwałam kolejnej. Z notki podanej przez wydawnictwo wynikało, że Biały zamek spełni zasady tego gatunku epickiego.
Jest XVII wiek. Młody Wenecjanin trafia do niewoli tureckiej. Niejedna powieść może się zacząć w ten sposób, by stać się niesamowitym ciągiem przygód osadzonych w dobrze nakreślonym tle społeczno-obyczajowym. Co też z tym stereotypem fabularnym zrobi noblista? - pomyślałam.
Przeżyłam zaskoczenie, gdy zobaczyłam dedykację dla postaci ze współcześniejszej prozy autora.
I zaraz wstęp wprowadził w początek przemyślnej gry noblisty z czytelnikiem. Napisał go Faruk Darvinoglu, jeden z bohaterów  książki Dom ciszy, który tam badał archiwum podległe starostwu w Gebze i odnalazł fascynującą historię z czasów Mehmeda IV. Wprawdzie podjęte działania nie doprowadziły go do rozwikłania tożsamości bohaterów, a nawet mu sugerowano, iż takich historii zapisanych w zeszytach w każdym starym domu się odnajdzie sporo, postanowił opowiedzieć wszystko współczesnym językiem.
Przewrotna gra autora z czytelnikiem kazała mu jeszcze dopisać swoje, Pamukowe, posłowie, w którym wyjaśnił swoją pracę nad powieścią. Przecież każda pisarska praca polega jednak na tym, by, jak pisze, znając podstawowe kolory, wiedzieć, jak je połączyć. Efekt jest pomiędzy wspomnianymi tekstami. 
(...)
Ciąg dalszy na blogu.

03.08.2011

J.M. Coetzee - Hańba


Wydawnictwo: Znak, 2006
Pierwsze wydanie: Disgrace, 1999
Stron: 266
Tłumacz: Michał Kłobukowski

Literacka Nagroda Nobla 2003

Ocena: 6/6

Hańba jest dziwną książką. Nie mogę o niej powiedzieć "podobała mi się" w takim znaczeniu jak np. mówię o Lamparcie. Ciągle miałam wrażenie, że jej nie rozumiem. Właśnie "nie rozumiem", a nie "nie zrozumiałam". Nic tam nie było takie, jakie bym sobie życzyła, a jednak tłukła mi się ciągle myśl, że to jest wielkie, wybitne. A nawet fabuła brzmi cokolwiek niezachęcająco: starzejący się profesor David Lurie i jego życie zawodowe i intymne, po prostu nieprzyjemny typek w Kapsztadzie. W końcu ląduje na farmie swojej córki i tam jego los diametralnie się zmienia. Staram się uniknąć w tym opisie zbyt wielu konkretów, opisanych zresztą na okładce. Nie lubię wiedzieć z góry co się dzieje dopiero na stronie ok. 75, a potem chyba 110 i może ktoś też tak ma; chcę zgadywać rozwój akcji lub zwyczajnie na niego czekać w tempie narzuconym przez pisarza, bo tylko wtedy jestem w stanie ocenić czy było to przewidywalne.

Cd. u mnie --> Mikropolis