25.12.2011

Pearl S. Buck - Pałac kobiet

Wydawnictwo: MUZA, 2011
Pierwsze wydanie: The Pavilion of Women, 1946
Stron: 400
Tłumacz: Adam Chmielewski

Literacka Nagroda Nobla 1938

Ocena: 5-5,5/6

Długo wzbraniałam się przed tą książką, ponieważ Cesarzowa mnie trochę zmęczyła, a styl Buck nieco rozczarował. Obawiałam się, że Pałac kobiet będzie powtórką z rozrywki. Jakiś czas temu natknęłam się jednak na bardzo pozytywną recenzję tej książki i doszłam do wniosku, że nie ma co zwlekać, może jednak warto. I okazało się to prawdą. Okazuje się, że Buck z lat 40. potrafiła napisać coś bardzo dobrego, to jej późniejsza twórczość do mnie nie do końca trafiła.

Pewne wątki tej książki zdają się być charakterystyczne dla stylu autorki. Na pierwszy plan wysunięte są kobiety, ich siła, jakiś boski pierwiastek w nich ukryty. Poza tym rodzina, specyfika chińskiej kultury i jej zderzenie z zachodnia mentalnością. Czytelnik ma okazję zobaczyć to wszystko oczami pani Wu, którą poznaje w dniu jej 40-tych urodzin. Ta wielka dama długo czekała na tę chwilę, gdy wreszcie będzie mogła zmienić swoje życie, gdy będzie mogła być sobą. Inna kwestia jest to, gdzie ją to zaprowadzi.
Cd. u mnie --> Mikropolis

13.12.2011

"Fonsito i księżyc" M. V. Llosa

„Fonsito i księżyc” promowana jest jako historia napisana przez Maria Vargasa Llose z myślą o dzieciach. Ale czy aby na pewno? Choć posiada wszystkie cechy książeczki dla dzieci (piękne ilustracje, duża czcionka, krótka ale treściwa historia, bohaterowie są dziećmi), to jednak coś mnie nurtuje. Kto bliżej zapoznał się z książkami Noblisty, ten wie, że chłopiec o imieniu Fonsito jest także bohaterem dwóch jego poprzednich powieści: „Pochwały macochy” i „Dzienników don Rigoberta”, tam nie ma w sobie z nic z grzecznego cherubinka, którym jest w tej cieniutkiej opowieści. Dlatego zastanawiam się czy po raz kolejny autor nie wodzi nas za nos, oczekując, że wyczytamy prawdziwe przesłanie pomiędzy wierszami, które ostatecznie nie będzie już takie niewinne.

Całość recenzji TUTAJ.

08.12.2011

Piąte dziecko Doris Lessing

Piąte dziecko jest moim pierwszym spotkaniem z noblistką.
Bohaterowie powieści, Harriet i David Lovattowie, są idealną parą. Są inni, niż otaczający ich ludzie, inni niż ich znajomi, a nawet inni niż członkowie ich rodzin. Żyją nieco na uboczu świata, nie interesują ich spotkania towarzyskie, przelotne związki, robienie kariery, gromadzenie dóbr materialnych. Są tradycjonalistami; jak związek to monogamiczny, jak rodzina to wielodzietna, jak siedlisko to duży dom. Pobierają się i realizują swój plan; kupują dom, za który kredyt spłacają rodzice, Harriet w przeciągu kilku lat rodzi czworo dzieci i wcale nie zamierza na tym poprzestać. Co roku organizują święta i wakacje dla coraz większej liczby członków ich rodzin. Ich dom jest wyjątkowym miejscem, w szalonych latach sześćdziesiątych wydaje się on oazą spokoju. I choć kolejne ciąże Harriet nie budzą entuzjazmu najbliższych, to ich rodzinne szczęście wydaje się niczym niezakłócone. Szczęście to jest jednak owocem egoistycznych decyzji Dawida i Harriet, gdyż, nie mając środków na zapewnienie utrzymania tak licznej rodziny żyją kosztem rodziców Dawida i matki Harriet. Idealna rodzina; mama, tata, czworo zdrowych i szczęśliwych dzieci. I rodzi się piąte dziecko.
Niestety, to dziecko jest inne, odmieniec, mały potworek, jak nazywają go najbliżsi. Ben jest niezwykle silny i dziki, zachowuje się jak człowiek pierwotny. Od chwili, kiedy Ben zabija domowe zwierzaki, a życie młodszych dzieci staje się zagrożone w domu narasta atmosfera grozy i koszmaru. Rodzina staje przed trudnymi wyborami. Od tej pory następuje rozkład szczęśliwego związku państwa Lovattów.
Książka porusza do głębi. Zastanawia, jak to możliwe, że w tej „idealnej” rodzinie nikt nie próbuje zrozumieć „inności” dziecka. Jak to możliwe, że rodzina i przyjaciele pozostawiają samym sobie zarówno Bena, jak i jego matkę. Wszyscy traktują dziecko wyłącznie, jako zagrożenie, które należy wyeliminować. Podobnie, jak wszyscy traktują matkę, jako tę, która nie pozwoliła na dalsze „normalne” funkcjonowanie rodziny, gdyż nie pozwoliła pozbyć się problemu.
Przerażająca jest samotność matki, która, jako jedyna próbuje walczyć o życie syna. Pozbawiona oparcia męża, rodziny, lekarzy nie jest w stanie dotrzeć do Bena, mimo podejmowanych prób. A nie jest w stanie, gdyż w jej relacji z dzieckiem zabrakło miłości. Przerażający jest ten brak uczuć w rodzinie. Rodzinie, która do tej pory wydawała się być ostoją normalności w szalonym świecie. Harriet podejmuje próbę ratowania dziecka, a robi to nie z miłości, której nie potrafi z siebie wykrzesać, a powodowana poczuciem obowiązku i wyrzutami sumienia. Nieudolnie, bezskutecznie próbuje pomóc synowi. Podobnie, jak Bena wszyscy traktują, jako zagrożenie, tak samo wszyscy traktują Harriet, jako tę, która odrzuciła czwórkę swoich dzieci, aby poświęcić czas odmieńcowi.
Przerażający jest także brak pomocy ze strony środowiska lekarskiego.
Piąte dziecko to także książka o granicach tolerancji. Tolerujemy odmienność, tak długo, dopóki nie czujemy się zagrożeni.
Książka napisana jest tak "na chłodno", z dystansem. Narratorka, jest tu beznamiętną obserwatorką. Myślę, że jest to zamierzone działanie autorki.
Książka nie daje gotowych odpowiedzi, a zmusza do przemyśleń. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Podejmuje trudną tematykę. Muszę przyznać, że w pewien sposób mnie wciągnęła. Nie należy może do moich ulubionych książek, ale na pewno na długo pozostanie w pamięci.
Moja ocena książki 4/6

07.12.2011

Nowa uczestniczka - AskaG

Witam wszystkich, mam na imię Aśka i jestem molem książkowym, a raczej byłam i teraz chciałabym znowu powrόcić do Czytania. Dołączając do grupy chciałabym odświeżyć swoją znajomość tych przeczytanych dawniej utworόw, ale i zainteresować się nowymi tytułami.
Przeczytani:
Henryk Sienkiewicz, lektury szkolne
Rudyard Kipling, Kim, Księga dżungli, pare opowiadań
Anatole France, Zbrodnia Sylwestra Bonnard
Władysław Reymont, Chłopi
Hermann Hesse, Wilk stepowy, Demian, Gra szklanych paciorkόw, jeszcze coś…
André Gide, Lochy Watykanu
William Faulkner, Absalomie, Absalomie
Ernest Hemingway, Komu bije dzwon, Stary czlowiek i morze, Pożegnanie z bronią
Albert Camus, Dżuma, Mit Syzyfa, Człowiek zbuntowany, Obcy, Upadek
Jean-Paul Sartre, Mur i inne opowiadania
Samuel Beckett, Czekając na Godota
Aleksander Sołżenicyn, Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza
Isaak Bashevis Singer, Sztukmistrz z Lublina, Dwόr, Spuścizna, Certyfikat, opowiadania
Czesław Miłosz, wiersze
Gabriel Garcá Márquez, Kronika zapowiedzianej śmierci, Sto lat samotności, Miłość w czasach zarazy
William Golding, Władca much
Wisława Szymborska, wiersze
Günter Grass, Blaszany bębenek, Z dziennika ślimaka, Spotkanie w Telgte
Imre Kertész, Los utracony
J.M. Coetzee, Hańba
Orhan Pamuk, Stambuł
Wyzwanie:
Babbit, S.Lewisa,
Dr Żywago, Pasternaka,
przekonać się do skandynawskich noblistόw,
Nobliści z ostatniego dwudziestolecia,
Pablo Neruda, życie i twόrczość,
powrόcic do Faulknera, Singera, Sartre'a i Camusa,
jak rόwnież każda inna książka, czy autor, ktόrymi zainteresuję się w międzyczasie.
Termin: do czerwca przyszłego roku
Mam bloga, ale nie jest on o tematyce książkowej, więc raczej nie będę na niego powielać żadnych ewentualnych recenzji
Pozdrawiam Wszystkie Uczestniczki Projektu Nobliści

01.12.2011

Władca much

"Władca much" Williama Goldinga jest pierwszą lekturą, jaką przeczytałam w ramach Projektu Nobliści. 
Co się dzieje z człowiekiem, kiedy zabierze mu się kulturę? Jakie są nasze reakcje w sytuacjach ekstremalnych? I co właściwie odróżnia nas, ludzi, od zwierząt? Golding w swojej powieści opisuje wydarzenia rozgrywające się po tym, jak grupa angielskich chłopców trafia na bezludną wyspę i zostaje pozostawiona samym sobie. Jak żyć w porządku i zgodzie, kiedy o władzę walczy Ralph i John, każdy ma inne priorytety a gdzieś na wyspie czai się Zwierz? Książka z pewnością porusza i zmusza do refleksji nad naturą człowieka.

Moja ocena: 8/10

Na recenzję zapraszam tutaj