09.08.2011

"Nowe lektury nadobowiązkowe 1997-2002" Wisława Szymborska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 150
Moja ocena : 5/6

Poezję Pani Szymborskiej znam z liceum. Natomiast z jej felietonami nie miałam wcześniej styczności. Kiedy Dziennik wydał kolekcję książek najwybitniejszych noblistów, po bardzo okazyjnej cenie: P zakupiłam dostępne w okolicy egzemplarze. Między innymi "Nowe lektury nadobowiązkowe". I tak miałam przyjemność dowiedzieć się, co czyta nasza noblistka. Bowiem "Nowe lektury..." to cykl felietonów na temat przeczytanych przez nią książek.
Niektóre z opisywanych przez nią lektur są mi znane z tytułu, inne zupełnie obce. Recenzje/komentarze Pani Szymborskiej czyta się z wielką przyjemnością. Są one szczere i konkretne. Jeśli lektura nie przypadła autorce do gustu, ocena jest surowa. Felietony są dowcipne, czyta się je szybko i z wielką przyjemnością. Mimo, że książka nie jest duża objętościowo, nie da się przeczytać jej na raz. Felietony należy sobie dawkować w małych ilościach :) Poczuła m się zachęcona, do przeczytania co najmniej kilku tytułów. Pozwolę sobie przytoczyć te, które zaciekawiły mnie najbardziej:
"Życie codzienne w domach publicznych" Laure Adler
"Sklep potrzeb kulturalnych" Antoni Kroh
"Szaleństwo królów" Vivian Green.
Mieszanka wybuchowa, no nie? A to nie wszystko, bowiem w książce znaleźć można komentarz na temat "Guzików w literaturze", "Prywatnego życia trzech tenorów", "Mitologii Aborygenów", czy "Wypracowania - wzory".
Po zapoznaniu się z "Nowymi lekturami..." nabrałam ochoty na więcej :) Przejrzę półki biblioteczne i zobaczę, co jeszcze pióra pani Szymborskiej, mnie ominęło.

1 komentarz:

Karolina pisze...

Uwazam, ze Pani Szyborska w okresie swojej poznej tworczosci miala kilka dobrych wierszy. Nie szanuje jej jako natomiast kompletnie za okres wychwalania stalinizmu w swoich wierszach. Jej zwiazek ze zbrodniczym systemem to cos obrzydliwego. Nawet jesli zbladzila, to nigdy za to nie wyrazila skruchy. Zabawne, ze na tych, ktorzy romansowali z nazistami, jak Martin Heidegger czy Leni Riefenstahl nie zostawia sie suchej nitki. Nie mowi sie o tym watku zycia Pani Szymborksiej, albo mowi w bardzo ogledny sposob, jak podczas werdyktu po przyznaniu Nobla. Bylam wsciekla, ze Nobla wtedy nie dostal Herbert, ktorego jako poete i czlowieka szanuje. A pamietam ten dzien, bo wiesci przyniosla nam polonistka (bylam w klasie polonistyczno - dziennikarskiej).